Wojna w PiS!? „Kaczyński był wściekły”. Andrzej Duda decyduje o 2 mld dla TVP

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło i Andrzej Duda. Foto: PAP/Leszek Szymański
Jolanta Turczynowicz-Kieryłło i Andrzej Duda. Foto: PAP/Leszek Szymański
REKLAMA

Prezydent Andrzej Duda dziś podejmie decyzję, czy podpisać ustawę, która pozwoli zrabować obywateli na 2 mld zł w celu przekazania jej na toporną propagandę w reżimowych mediach. Według nieoficjalnych ustaleń wp.pl, prezydent zamierza nie złożyć podpisu.

Wcześniej wp.pl opisało ukryty dotąd konflikt, który rozgrywa się między prezydentem a prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Prezydent Duda miał uzależnić swój podpis pod ustawą PiS od odwołania Jacka Kurskiego z funkcji prezesa zakłamanej TVP.

Podczas krótkiej rozmowy Kaczyński kategorycznie odrzucił to żądanie.

REKLAMA

Oczekiwania lidera PiS były jasne: Duda ma podpisać ustawę i już. Prezydent na takie stawianie sprawy się nie zgodził. Kaczyński był wściekły – pisze wp.pl.

Dzisiaj jest ostatni dzień, w którym prezydent może podjąć decyzję w sprawie dwóch miliardów na media reżimowe, dla zmylenia przeciwnika nazywanych „publicznymi”. Wyjątkowo nawet fatalna opozycja wzywa Dudę do postulatu prawicy, aby zawetować tę ustawę.

Aż trzy opcje

Jeśli Duda podpisze ustawę, PiS nie będzie musiało szukać innych źródeł finansowania TVP i PR, np. ze spółek skarbu państwa. Jednak to zmobilizuje elektorat przeciwny obecnemu reżimowi i może odciągnąć znaczną część mniej fanatycznych zwolenników.

Z tym wariantem jest jeden problem: wielki sprzeciw opozycji, która wzywa Dudę do weta i przekazania 2 mld zł na onkologię. Takie postawienie sprawy przez rywali PiS i Dudy okazało się kłopotem dla głowy państwa, zwłaszcza w toczącej się kampanii prezydenckiej. Jeśli Duda ustawę podpisze, osławiony gest ze środkowym palcem posłanki PiS znów będzie przywoływany przez opozycję i „zlepiany” z Dudą. A prezydent do końca kampanii będzie mieć na sobie łatkę człowieka całkowicie podporządkowanego woli Jarosława Kaczyńskiego – podkreśla portal.

Jeśli Duda zdecyduje się zawetować ustawę, może zyskać w oczach wyborców niekoniecznie popierających PiS, ale gotów oddać głos na prezydenta. To byłby ukłon w kierunku wyborców umiarkowanych, ale także tych bliskich Konfederacji. Tacy wyborcy mogą okazać się kluczowi w drugiej turze wyborów prezydenckich – zaznacza wp.pl.

Jest jeszcze opcja odesłania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Wbrew pozorom, wcale nie bezpieczna dla prezydenta. Byłoby to bowiem z jednej strony zagranie wbrew woli prezesa PiS. Z drugiej zaś opozycja ogłosiłaby, że Duda i tak bezwzględnie służy PiS.

TK bowiem jest obsadzony przez tę partię, co było widać chociażby w kwestii celowego zwlekania z poselskim wnioskiem o stwierdzenie niezgodności przesłanki eugenicznej w ustawie aborcyjnej z konstytucją.

Źródło wp.pl

REKLAMA