
Paulina Kosiniak-Kamysz, żona lidera PSL Władysława na antenie Radia ZET wypowiedziała się na temat finansowania żony prezydenta, zwanej „pierwszą damą” za pieniądze obywateli. Ma żal, że „ten temat w Polsce został lekko zamieciony pod dywan”. Ponadto dopuszcza taką możliwość.
Paulina Kosiniak-Kamysz jest de facto jedną z kandydatek na „pierwszą damę”, tj. bycia żoną prezydenta. Jako taka nie otrzymywałaby żadnego wynagrodzenia. I chyba się jej to nie podoba. Zachęca, by wziąć przykład z Niemiec, gdzie „zadecydowano w referendum”.
– Uważam, że taki schemat jest najlepszy. Referenda w spornych sprawach są najlepszym rozwiązaniem – przekonuje żona lidera PSL.
Zapytano ją także, czy słowa o tym, że „nie da się zamknąć pod kryształowym żyrandolem” były szpilą w Agatę Kornhauser-Dudę.
– Nikogo nie obraziłam. Powiedziałam tylko, że nie będę milczeć – odpowiedziała wymijająco Kosiniak-Kamysz.
–Wybór każdej pierwszej damy szanuję. Pamiętamy i ja pamiętam, jaką pierwszą damą była Jolanta Kwaśniewska, później Maria Kaczyńska, Anna Komorowska i teraz Agata Kornhauser-Duda i ja każdej wybór szanuję – dodała żona Władysława Kosiniak-Kamysza.
Źródło: radiozet.pl