
Bartłomiej Misiewicz wciąż czeka na proces w sprawie powoływania się na wpływy i niekorzystnego rozporządzania majątkiem państwowym spółki PGZ. Jednak w międzyczasie postanowił wystartować z własnym biznesem. Były rzecznik MON stawia na nowe technologie – a konkretnie druk 3D.
Misiewicz otwiera firmę, która zajmie się sprzedażą materiałów do druku 3D. „Cześć! Dla mnie dziś jest #supersobota – oficjalnie ruszyła strona 3D Infinity Sp. z o. o. www.3dinfinity.pl. Sklep z produktami uruchomimy w ciągu kilku dni. A już dziś zapewniam, że filament do druku 3D nie był nigdy dotąd: – tak łatwo i szybko dostępny, – w tak wysokiej jakości, – i w tak przystępnej cenie dla każdego” – ogłosił na swoim Instagramie.
Były rzecznik MON będzie sprzedawał tworzywo używane w procesie druku przestrzennego – filament. Jak przyznał w rozmowie z „Faktem”, pomysł na biznes zrodził się podczas spotkania z przyjaciółmi. – Postanowiliśmy wejść w branżę nowoczesną i innowacyjną, stąd filament – mówił.
– Od początku stawiamy na jakość i cenową bezkonkurencyjność produktów, które oferujemy. Jak każdy „lubię to, co najlepsze”, więc to hasło stało się motywem przewodnim biznesu, który właśnie uruchomiłem – dodał Misiewicz.
Były rzecznik resortu obrony twierdził, że innowacje i nowe technologie od dawna były jego pasją. – To przyszłość, w której spędzimy resztę życia. Filament, czyli plastik do druku 3D niewątpliwie wpisuje się w moje zainteresowania, które przekułem w biznes – przyznał.
Jednym z biznesowych celów, jakie wyznaczył sobie Misiewicz, jest upowszechnienie druku 3D i zwiększenie jego dostępności. – Spółka 3D Infinity skupia najlepszych fachowców z branży. Wszyscy ciężko pracujemy nad rozwojem firmy, ponieważ chcemy zaoferować produkt bardzo dobrej jakości i jednocześnie w przystępnej cenie – dla każdego – dodał w rozmowie z „Faktem”.
Kapitał zakładowy spółki byłego rzecznika MON wynosi 5 tys. zł. Biznes został uruchomiony z „własnych środków” właścicieli.
Sprawa Misiewicza
Tymczasem Misiewicz wciąż czeka na proces. Śledztwo w sprawie trwa już ponad rok. Prokuratura przedłużyła je o kolejne sześć miesięcy.
Bartłomiej Misiewicz został zatrzymany przez CBA 28 stycznia 2019 roku w Warszawie. Centralne Biuro Antykorupcyjne dostało bowiem polecenie od tarnobrzeskiej prokuratury. Oprócz byłego rzecznika MON zatrzymano również byłego posła Mariusza Antoniego K., byłego członka zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Radosława O., a także dwóch byłych dyrektorów PGZ S.A. i byłą pracownicę MON.
Do zatrzymań doszło w związku z trwającym od grudnia 2017 roku postępowaniem prowadzonym przez prokuraturę w Tarnobrzegu. Śledztwo dotyczyło niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.
Misiewicz usłyszał zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.
Źródła: Fakt/nczas.com