
Szef islamistycznego stowarzyszenia BarakaCity Idriss Sihamedi napisał list do ambasadora Maroka Chakiba Benmoussy. Muzułmanin ostrzegł w nim przed francuskim „bluźniercą”, który ma przebywać na terenie tego kraju.
Muzułmanin potępił ostatnio także spotkanie Emmanuela Macrona z pakistańską chrześcijanką Asią Bibi. Celem spotkania było omówienie warunków azylu, z którego kobieta mogłaby skorzystać. W Pakistanie została bowiem oskarżona przez muzułmanów o bluźnierstwo i skazana. Mahometanie we Francji uznali to spotkanie za przejaw islamofobii.
Teraz szef BarakaCity przedstawił raport, który „powinien zainteresować służby bezpieczeństwa Maroka”. Islamista podał w nim nie tylko nazwiska, lecz także daty urodzenia i francuskie adresy oraz zdjęcia rzekomych „bluźnierców”. Dane te ukrył jedynie w materiale zamieszczonym na Twitterze.
Sihamedi twierdzi, że wskazany przez niego Francuz dopuścił się „poważnych zniewag, które wywołały zamieszanie w muzułmańskiej społeczności Francji i mogą się przekształcić w brutalne akty”.
Nie są to pierwsze „kontrowersje” wokół szefa BarakaCity. Wcześniej stwierdził on bowiem, że „muzyka może być niebezpieczna”, a poligamia jest „alternatywą dla cudzołóstwa”. Mówił również, że zasłona twarzy jest „oznaką skromności”. Pod koniec stycznia 2016 roku Idriss Sihamedi, podczas wizyty w jednym z kanałów telewizyjnych, odmówił wyraźnego potępienia Państwa Islamskiego i uściśnięcia dłoni obecnym w studio kobietom.
Co więcej, dwa lata wcześniej stacja RTL donosiła, że Sihamedi znajduje się na liście niebezpiecznych islamistów w aktach policyjnej Generalnej Dyrekcji Bezpieczeństwa Wewnẹtrznego (DGSI). W tym samym czasie banki Société Générale i CIC zamknęły konta islamskiej organizacji pozarządowej BakaryCity, z którą Sihamendi jest związany.
W 2015 roku przeszukano siedzibę tego stowarzyszenia. Jak donosił tygodnik „Nouvel Observateur”, członkowie BakaryCity zostali uznani za „fundamentalistycznych muzułmanów”, którzy „regularnie” jeżdżą do Syrii „w ramach działalności humanitarnej”. Pisano, że mogą przechowywać w swoich biurach „broń i narkotyki”.
Źródło: PCh24.pl