Spurek załamana „Szkołą z TVP”: 2 miliardy złotych i nic o prawach zwierząt

TVP/Dr Sylwia Spurek. Foto: Facebook
"Doktora" Sylwia Spurek. Foto: Facebook

TVP rozpoczęła na swojej antenie cykl lekcji. Produkcja jest powszechnie krytykowana, a eksperci wskazują na liczne błędy, jakie się w niej pojawiają. Internauci natomiast wytykają prowadzącym infantylność i brak polotu. Do chóru krytyków przyłączyła się także Sylwia Spurek.

Europoseł wybrana z list Wiosny Roberta Biedronia ubolewa jednak nad brakami ideologicznymi prezentowanych przez TVP materiałów. Mimo że Sylwia Spurek zamieściła swój wpis na Twitterze 1 kwietnia, to jednak brak antymięsnej propagandy traktuje śmiertelnie poważnie.

„W programie eduk. dla dzieci w TVP pokazuje się m.in., jak można wykorzystywać zwierzęta. Nie ma nic o negatywnym wpływie hodowli przemysłowej na środowisko, szkodliwości diety mięsnej dla zdrowia i prawach zwierząt. Czy na to poszły 2 mld zł?” – grzmiała europarlamentarzystka.

Średnica i liczby parzyste

„Szkoła z TVP” została uruchomiona w ramach rządowych działań antykryzysowych. Wiele jednak wskazuje na to, że program może pogłębić kryzys edukacji. I to bynajmniej nie dlatego, że zabrakło w nim treści ideologicznych, które propagują weganie i zieloni. W odcinkach pojawia się wiele błędów.

Przykładem może być lekcja z poniedziałku. Prezenterka uczyła dzieci, czym jest średnica.

– Gniazdo jest zbudowane z gałązek, suchych traw, jest kolistego kształtu i osiąga nawet 2 metry średnicy. Teraz pokaże wam na mojej taśmie, o co chodzi z tą średnicą gniazda. Spójrzcie tutaj – mam zaznaczoną długość 2 metrów, czyli nasze gniazdo będzie miało taką średnicę – mówi prezenterka, pokazując obwód gniazda.

https://youtu.be/FGU8iMnZQUw

Kolejnym hitem internetu stała się lekcja matematyki. Dzieci mogły się dowiedzieć z tego odcinka, że liczby parzyste to te, które „mają pary”.

Nadszarpnięta reputacja

Nad losem swoich koleżanek ubolewała w rozmowie z wp.pl Małgorzata Kutrzeba, która prowadzi lekcje historii w TVP. Mimo że krytyka ją omija, to – jak przyznała – czuje rozgoryczenie, gdy czyta komentarze na temat prowadzących.

Przecież one muszą wrócić do codzienności, do szkół, w których uczą. To będzie bolesny powrót z tak nadszarpniętą reputacją – stwierdziła.

Z kolei pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Karol Dudek-Różycki podkreślał, że w odcinkach pojawiają się karygodne błędy merytoryczne.

Obejrzałem lekcję chemii dla klasy siódmej i byłem zszokowany. Wykład był przesycony błędami, z którymi na co dzień walczą recenzenci podręczników szkolnych – mówił.

W materiale wielokrotnie padło sformułowanie „tlen” zamiast „atom tlenu” – przytoczył jeden z przykładów.

Może dla laika niektóre przeinaczenia na lekcjach chemii nie będą wydawać się szczególnie istotne, jednak ci uczniowie, którzy wiążą swoją przyszłość z tą dziedziną, zostają pokrzywdzeni, słuchając lekcji niezgodnych z prawdą. Przecież od 2022 roku będzie można wybrać chemię na egzaminie ósmoklasisty, dlatego tym bardziej nie można zakładać, że jeśli jakiś nauczyciel wprowadza uczniów w błąd, to nie będzie to miało żadnych poważnych konsekwencji – skwitował.

Jak podkreślał dr Dudek-Różycki, skoro MEN objął patronatem ten program, powinien zadbać, by odcinki były konsultowane z ekspertami. Naukowiec wysłał list w tej sprawie do szefa resortu Dariusza Piontkowskiego oraz do prezesa TVP Macieja Łopińskiego.

Źródła: Twitter/wp.pl/nczas.com

Comments are closed.