Koronawius. Kobieta w maseczce. Obrazek ilustracyjny. (Fot. Pixabay)/Koronawirusem
Koronawius. Kobieta w maseczce. Obrazek ilustracyjny. (Fot. Pixabay)
REKLAMA

Koreańscy naukowcy badali, czy maseczki są skuteczne w powstrzymywaniu koronawirusa, który wydostaje się z organizmu nosicieli poprzez kaszel. Udowodnili, że ani te bawełniane ani chirurgiczne nie chronią w pełni przed SARS-CoV-2. Co więcej, na ich zewnętrznych częściach znajduje się więcej wirusów niż wewnątrz.

„Ani bawełniane, ani chirurgiczne maseczki nie zatrzymują koronawirusa pochodzącego od kaszlących, chorych na COVID-19 pacjentów” – stwierdzili na łamach „Annals of Internal Medicine” koreańscy naukowcy. Małe badania, które przeprowadzili w szpitalach w Seulu, dowodzą, że zarówno poprzez bawełniane, jak i chirurgiczne maseczki wirus SARS-CoV-2 jest w stanie się przedostać.

Naukowcy ze szpitala Asan Medical Center i University of Ulsan College of Medicine w Seulu poprosili 4 pacjentów z COVID-19, aby wzięli udział w eksperymencie. Mieli kaszleć do szalki Petriego bez maseczki, w maseczce bawełnianej, w chirurgicznej i znów bez maseczki. Badacze chcieli sprawdzić, na ile skuteczne są oba typy maseczek.

REKLAMA

Szkło laboratoryjne oraz najpierw zewnętrzne, a później wewnętrzne strony maseczek, przecierano odpowiednimi aseptycznymi wacikami. Materiał poddano analizie. Wirusa SARS-CoV-2 znaleziono na wszystkich tych powierzchniach. To wskazuje, że maseczki nie są skuteczne w powstrzymywaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Na początku epidemii zakładano, że nie tylko maseczki typu N95 mogą być skuteczne, lecz także maseczki chirurgiczne. Wynikało to z wyników wcześniejszych badań, które sugerowały, że te drugie skutecznie zatrzymują wirusa grypy.

Biorący udział w najnowszych badaniach pacjenci mieli zakaszleć w sumie pięć razy z odległości 20 cm. Sprawdzano, jak wiele wirusów znajdzie się na szalce Petriego, w przypadku gdy pacjenci zakaszlą bezpośrednio lub przez maseczki.

Zaskakujące wyniki badań

Badania wykazały, że przeciętna wiremia koronawirusa w próbkach wydzieliny z nosogardzieli pacjentów wynosiła w skali logarytmicznej 5.66 log10 kopii/ml. W przypadku śliny było to 4.00 log10 kopii/ml. Z koeli przeciętna wiremia próbek uzyskanych w szalkach Petriego po kaszlnięciach bez maseczki, przez chirurgiczną i przez bawełnianą maseczkę wynosiła 2,56 log10 kopii/ml, 2,42 log10 kopii/ml i 1,85 log10 kopii/ml.

Co więcej, wszystkie testy zewnętrznych powierzchni maseczek wyszły pozytywne przy negatywnych wynikach większości powierzchni wewnętrznych. Badacze na razie wyciągnęli stąd wniosek, że maseczki nie w pełni chronią przed rozprzestrzenianiem się wirusa z Wuhan.

Nie wiadomo, czy SARS-CoV-2 jest zbyt drobny, by maseczka go zatrzymała, czy też na zewnętrznych powierzchniach i w szalkach Petriego pojawiał się wraz z powietrzem, które uciekało wokół nich.

Autorzy badania zapewniają, że większa liczba wirusów na zewnętrznych powierzchniach nie jest wynikiem błędu. Bowiem, aby go uniknąć, najpierw ścierali próbki z zewnątrz, a dopiero potem ze środka. Wszystko po to, by nie dopuścić do przeciśnięcia się wirusów z wnętrza na zewnątrz przez materiał maseczek.

Prawdopodobna wydaje się być hipoteza o przenoszeniu się wirusów wraz z powietrzem, które wydostaje się wokół maseczki. Konieczne są jednak dalsze badania. Naukowcy podkreślają, że być może maseczki okażą się bardziej skuteczne w przypadku osób, które nie mają objawów – nie kaszlą i nie kichają.

Źródło: RMF24

REKLAMA