Dymisja szefa unijnej agencji badawczej. Oskarża Brukselę o kompromitującą reakcję na koronawirusa

Profesor Mauro Ferrari zrezygnował ze stanowiska szefa Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych protestując przeciwko nieudolności Unii w walce z koronawirusem. Zdjęcie: Dostawca: PAP/EPA.
Profesor Mauro Ferrari zrezygnował ze stanowiska szefa Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych protestując przeciwko nieudolności Unii w walce z koronawirusem. Zdjęcie: Dostawca: PAP/EPA.

Do dymisji podał się profesor Mauro Ferrari szef Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC). Zrobił to protestując przeciwko całkowitej indolencji Brukseli w odpowiedzi na pandemię koronawirusa.

Członów Rady powołuje Komisja Europejska. Włoski medyk stanął na jej czele 1 stycznia 2020 roku. 27 marca członkowie Rady zażądać mieli jego rezygnacji z powodu krytykowania i niedoceniania działań ERC. Ferrari miał się też „nie udzielać” w pracach Rady. Taka jest oficjalna „unijna wersja”

Ferrari złożył swą rezygnację na ręce przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Jak się okazuje w liście do niej oskarżył Unię całkowitą indolencję w obliczy pandemii.

„Jestem skrajnie rozczarowany europejską reakcją na Covid-19” – napisał włoski profesor. W rozmowie z brytyjskim „Financial Times” stwierdził, że kilkanaście tygodni w Brukseli zmieniło go euroentuzjasty w eurosceptyka.

– Wszedłem do ERC jako gorący zwolennik Unii,ale kryzys COVID-19 całkowicie zmienił moje poglądy, choć nadal popieram gorąco popieram idee współpracy międzynarodowej – powiedział.

Ferrari, który rozpoczął swoją czteroletnią kadencję jako prezes ERC w styczniu, powiedział gazecie, że już w marcu zaczął nie zgadzać się z przywództwem UE. Spory dotyczyły mi.in propozycji Ferrari, która chciał wielkiego programu badawczego kierowanego przez Unię, a związanego z pandemią koronawirusa. Te propozycje całkowicie odrzucono, argumentując, że programy naukowe powinny być „inicjowane oddolnie”, a nie odgórnie. Rada stwierdziła, że finansować będzie własnie tylko projekty „oddolne”.

– Argumentowałem, że nie jest to czas, w którym kierownictwo naukowe nadmiernie martwi się subtelnościami różnic między badaniami oddolnymi a odgórnymi – powiedział włoski profesor.

Ferrari kontynuował konsultacje z przewodniczącą von der Leyenem, ale zdaniem profesora współpraca między nimi nie układała się.

– Sam fakt, że bezpośrednio z nią współpracowałem, spowodował wewnętrzną burzę polityczną – powiedział. jak stwierdził jego projekt „zniknął w gąszczu administracyjnym Komisji Europejskiej” .

Następnie skrytykował coś co określił jako „całkowity brak koordynacji polityk opieki zdrowotnej wśród państw członkowskich, powtarzający się sprzeciw wobec spójnych inicjatyw wsparcia finansowego, wszechobecne jednostronne zamykanie granic”.

Wersję włoskiego profesora zakwestionował niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego Christian Ehler, który kieruje ustawodawstwem badawczym. Niemiec oświadczył, że „działania Ferrari to PR-owa zagrywka wykorzystująca czas kryzysu, w którym się znaleźliśmy w związku z pandemią koronawirusa”

Unia nie potrafiła w żaden sposób skoordynować swych działań. Jeszcze w połowie marca przewodnicząca Komisji Europejskie chciała pozostawienia otwartych granic wewnątrz strefy Schengen. Po kilku dniach Ursula von der Leyen przeprosiła Włochów za brak reakcji. Przewodnicząca zamieściła list w gazecie La Repubblica

„Należy przyznać, że w pierwszych dniach kryzysu, w obliczu potrzeby wspólnej europejskiej reakcji, zbyt wielu myślało tylko o problemach w swoich domach” – napisała. „Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że pandemię możemy pokonać tylko razem, jako Unia. To było złe zachowanie, którego można było uniknąć.”.

Tymczasem Włosi tak jak mogą, czyli w mediach społecznościowych protestują przeciwko Unii. Masowo palone są jej flagi i symbole.

Z sondażu przeprowadzonego pod koniec marca wynika, że tylko 49% Włochów popiera Unię Europejską. To dramatyczny spadek. Przed wybuchem epidemii odsetek zwolenników Unii wynosił 68%.

2 KOMENTARZE

  1. Eurokołchoz rozsypie sią jak nic ; tylko jak się ma pozbierać po tym wydarzeniu nasz nieszczęśliwy kraj np. z ze szkodnikami w tzw. Europarlamencie z PEŁO. Chyba tylko powiesić tych targowiczan in effigie jak Szczęsnego Potockiego, żeby nawet kundle z wyciem powitały takie zdarzenie

  2. Do Tacitusa:
    „Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy!”

    Czytam sobie prasę z wielu krajów na świecie i porównuję, jak różne rządy radzą sobie z globalną „ustawką” o nazwie Covid-19…
    W wielu krajach tzw. trzeciego świata restrykcje takie jak w Polsce czy w innych krajach Europejskich oznaczałyby śmierć z głodu w krótkim czasie milionów ludzi, ponieważ tam ludzie nie mogą sobie pozwolić na luksus nie pracowamia przynajmniej 6 dni w tygodniu…
    Co lepsze: kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy zmarłych na „koronę” czy miliony zmarłe z głodu???

Comments are closed.