Zaatakował niedźwiedzia w warszawskim ZOO. Najsurowsza kara grozi mu za brak maseczki

Pijany 23-latek podtapiał niedźwiedzicę w warszawskim ZOO
Pijany 23-latek podtapiał niedźwiedzicę w warszawskim ZOO/Foto: YouTube Prawdziwie Prawdziwe

21 maja w warszawskim zoo doszło do nietypowego zdarzenia. Pijany 23-latek wtargnął na wybieg dla niedźwiedzi, a później próbował utopić jedno ze zwierząt. Teraz okazuje się, że najsurowsza kara może mu grozić za brak maseczki.

Pijany 23-latek przedostał się na teren zagrody warszawskiego ZOO, w której mieszka stara niedźwiedzica Sabina. To sprowokowało zwierzę do ataku swojego terytorium. Następnie człowiek i niedźwiedzica wylądowali w wodzie. 23-latek próbował utopić zwierzę.

Mężczyzna usłyszał w piątek zarzut znęcania się nad zwierzętami. Tak bowiem zinterpretowano podtapianie niedźwiedzicy. Ponadto postawiono mu też zarzut naruszenia miru domowego. Chodzi o „wdzieranie się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu” albo „nie opuszczanie go wbrew żądaniu osoby upoważnionej”.

Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze. Za popełniony czyn dostał dwa lata ograniczenia wolności w postaci świadczenia prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Ma także wpłacić 5 tys. zł nawiązki na cele związane z ochroną praw zwierząt. 23-latek zobowiązał się też do powstrzymania od picia napojów procentowych. Najsurowsza kara grozi mu jednak za… brak maseczki. Sanepid zdecyduje o karze finansowej, która może wynieść od 5 do 30 tys. zł.

Jak się okazało, mężczyzna miał około 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Niedźwiedzica porykuje nerwowo

Warszawski ogród zoologiczny wydał także oświadczenie. Czytamy w nim, że niedźwiedzica Sabina, która „została napadnięta na swoim wybiegu przez dorosłego mężczyznę, fizycznie wyszła z tego zdarzenia bez szwanku, ale jest mocno zestresowana”.

„Jest niedźwiedziem o przeszłości cyrkowej i do obecności ludzi jest przyzwyczajona, jednak absolutnie nie spodziewała się ataku ze strony człowieka. Po zdarzeniu dochodzi do siebie siedząc w wodzie i porykując nerwowo. Zajmują się nią troskliwi opiekunowie” – dodano.

Nie był to jednak pierwszy taki przypadek w tej dekadzie. „Dawniej takie zdarzenia były absolutnie wyjątkowe. Niedźwiedzie oddzielone są fosą, dodatkowo wokół są rozmieszczone wyraźne informacje o tym, że to niebezpieczne zwierzęta. Wybieg został tak zaprojektowany, że niedźwiedzie nie są w stanie z niego wyjść, więc nie stanowią zagrożenia. Ale człowiek może sforsować każde zabezpieczenie. Celowo dostając się na wybieg, chcąc wejść w interakcję ze zwierzęciem naraża życie swoje i zwierząt oraz angażuje służby” – dodało zoo.

Źródła: RMF FM/nczas.com/bezprawnik.pl

5 KOMENTARZE

  1. Może jak przysłowiowy Rusek, chciał zgwałcić niedźwiedzicę, tyle że była stara, i nie dała się. To akiś przygłup wioskowy chciał zaimponować kumplom od picia z nimi ,,jabola,,

  2. ino że maseczki to chyba dotyczą miejsc publicznych a wybieg dla niedźwiedzi nim nie jest, no chyba że każden se może tam wejść i mie sie coś popdoliło?

Comments are closed.