Greta się wkurzy. Ekoaktywista przeprasza za alarmizm. Apokalipsy jednak nie będzie

alarmizm/Greta Thunberg Foto: PAP/PA
Greta Thunberg Foto: PAP/PA

Michael Shellenberger, amerykański aktywista ekologiczny i pisarz, przeprosił za ekoalarmizm. Stwierdził, że klimatycznej apokalipsy jednak nie będzie, a człowiek nie ma jednak aż takiego wpływu na zmiany klimatu jak twierdzą ekoterroryści.

Michael Shellenberger napisał książkę „Apocalypse Never: Why Environmental Alarmism Hurts Us All”. „Czuję się w obowiązku przeprosić za to, jak bardzo my, ekolodzy, wprowadziliśmy społeczeństwo w błąd” – przyznał.

Jak dodał, przed napisaniem książki chciał porozmawiać o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą ekologiczny alarmizm, jednak wahał się to zrobić.

„Nic nie robiłem, gdy moi koledzy ekolodzy straszyli społeczeństwo” – podkreślił.

Teraz jednak uznał, że nie może dłużej milczeć, zwłaszcza że ekoszaleństwo ogarnia także klasę polityczną, czego przykładem jest m.in. kongresmenka Alexandra Ocasio-Cortez. Nowojorska Demokratka wieszczyła bowiem, że świat „skończy się za 12 lat, jeśli nie zajmiemy się zmianami klimatu”.

Co więcej, jeden z sondaży opinii publicznej pokazał, że połowa respondentów na całym świecie twierdzi, że „zmiany klimatu spowodują wyginięcie ludzkości”.

„W imieniu ekologów przepraszam za strach przed klimatem. Zmiany klimatu są prawdziwe, ale to nie koniec świata. To nie jest nawet nasz najważniejszy problem środowiskowy. Przeprosiny przekazuję w formie książki i mam nadzieję, że je zaakceptujecie” – napisał na Twitterze, zapowiadając swoją książkę.

W jednym z artykułów wstępnych do swoje książki Shellenberger podkreślił, że pewne „fakty są znane niewielu osobom”. Zaznaczył, że ludzie nie spowodują tzw. „szóstego masowego wymierania”.

Dodał również, że w przeciwieństwie do tego, co twierdzą niektórzy lasy deszczowe Amazonii nie są „płucami świata”, a zmiany klimatu nie mają wpływu na klęski żywiołowe.

Podkreślił, że od 2003 roku liczba pożarów na świecie zmniejszyła się o 25 proc. „Nagromadzenie paliwa drzewnego i więcej domów w pobliżu lasów, a nie zmiany klimatu, wyjaśniają, dlaczego w Australii i Kalifornii jest więcej niebezpieczniejszych pożarów” – podkreślił. Ponadto zaznaczył, że emisje dwutlenku węgla w bogatych krajach maleją – a nie rosną.

Polityczny alarmizm

Shellenberger zwrócił również uwagę, że alarmizm ma charakter polityczny. „Gdy uświadomisz sobie, jak bardzo nas wprowadzono w błąd – często robiły to osoby o wyraźnie niesmacznych lub niezdrowych motywacjach – trudno nie czuć się oszukanym” – ocenił.

„Mam nadzieję, że zgodzicie się, że być może nie jest to tak dziwne, jak się wydaje, iż działacz na rzecz środowiska, progresista i zarazem działacz na rzecz klimatu odczuwał potrzebę wypowiedzenia się przeciwko alarmizmowi” – skwitował. „Mam również nadzieję, że zaakceptujecie moje przeprosiny” – dodał.

Książka ta nie spodobała się jednak „ekologom”. Jej zapowiedź ukazała się na stronie „Forbesa”, jednak szybko ją zdjęto. W rozmowie z „The Guardian” ekspert ds. klimatu w MIT prof. Kerry Emanuel skrytykował publikację. Stwierdził ponadto, że „nikt nie ma prawa wypowiadać się w imieniu całego ruchu ekologicznego”.

Prawdziwe oblicze ekologizmu

W książce Shellenberger podkreślił bowiem, że alarmizm może być szkodliwy dla dzieci, ludzi wrażliwych i cierpiących na depresję.

Opierając się na dwudziestu latach badań i trzydziestu latach doświadczeń z ekoaktywizmem opisał zmiany klimatu, wylesienie, odpady z tworzyw sztucznych, wyginięcie gatunków, uprzemysłowienie. Poruszył także kwestię mięsa, energii jądrowej i odnawialnych źródeł energii.

Jak podkreślił, dogmatyzm Greenpeace pogorszył sytuację lasów, a kolonialne podejście do ochrony goryli w Kongo wywołało gwałtowną reakcję. W konsekwencji zabito 250 słoni.

W ostatnich trzech rozdziałach książki autor ujawnia informacje o finansowych, politycznych i ideologicznych motywacjach ekoorganizacji, które czerpią setki milionów dolarów z udziałów w paliwach kopalnych.

Źródła: cnsnews.com/waatsupwiththat.com/environmentalprogress.com

13 KOMENTARZE

  1. Odmówię dzisiaj Zdrowaś Mario o jak najwięcej nawróceń oszołomów na drogę miłości bliźniego.

  2. Kto popiera to niedouczone dziecko? Zazwyczaj zwykli krętacze i złodzieje , którzy kręcą potężne lody na straszeniu zmianami klimatycznymi, a eko-durnie za kęski z pańskiego stołu to propagują.

    • najgorsze jest to, że popierają to ekoterroryści na decyzyjnych stanowiskach, a najgorsi są oczywiście z eurokołchozu, którzy kończyli naukę na etapie gretynizmu, ale jak można wycisnąć kasę z powietrza, to po nas choćby potop, któremu też się będą dziwić, bo przecież nie miało padać

  3. …no to wspaniale – to dalej można beztrosko i radośnie srać we własne gniazdo. Rzeczy dzieją się na naszych oczach w czasie rzeczywistym – ale pewna kategoria głupków opętanych żądzą zysku i rozwoju za wszelką cenę – NIE DOPUŚCI DO SIEBIE MYŚLI, że to co widzą, ma jakieś znaczenie i jest ostrzeżeniem, może jednym z ostatnich. Nie byłoby najmniejszym problemem, gdyby to oni jedynie skonali w męczarniach – problemem jest, że zabiorą ze sobą wszystkich – i oszołomów ekologicznych i uważnych obserwatorów stale ostrzegających o nadciągającej zagładzie, i obojętnych – i przebogaty, a stale ginący w przyspieszającym tempie świat przyrody Bogu ducha winny w tej kwestii….

    ….poziom już nawet nie poczciwej głupoty, a wręcz ciężkiego nowotworowego z przerzutami zidiocenia ekologicznego po prawej stronie budzi grozę i wręcz woła o karę, surową i dotkliwą
    Cały problem, że karę w sposób ostateczny odczują wszyscy, ale ekologiczne matoły nawet zdychając do końca nie będą rozumiały, co się dzieje i z jakiego powodu

    Można se wyguglać: Nie CO2 nas zabije, tylko spadek…
    albo: Zagłada nadchodzi w ciszy – i bez pośpiechu

    – ale po co?

  4. Nie ma czym się ekscytować. Może będzie globalne oziębienie, może globalne ocieplenie, lub też globalne ocipienie… A może nasz gatunek homo sapiens jest tylko jednym z wielu skazanych na wymarcie gatunków tak jak dinozaur, tarpan, tur, alka olbrzymia, gołąb wędrowny, baji chiński, dodo, moa, orzeł Haasta, szczurzynek koralowy, reliktowiec mały, wielkouch mniejszy, wilkowór tasmański, wilk workowaty, itd, itd… a po nas przyjdą (przylecą?) inne o wiele doskonalsze istoty…

  5. czy ktoś wykopie w końcu tego kartofla i wsadzi do kopca na przezimowanie, tak jak to się z kartoflami robi od wieków?

  6. Tak właśnie jest, to następny podatek rabowany przez rządzicieli na społecznościach.
    To samo jest ze sprowadzaniem hord nieprzystosowanych do życia w europie.
    Społeczności europejskie nie mogą tak sobie tkwić w letargu zachodniego dobrobytu.
    Rządzący mają do utrzymania cel, władzę.
    Ktoś musi z a to płacić, jasne że nie oni, ludków nie garnących się do żadnej roboty coraz więcej bo taka jest polityka władzy, dziel i rządź, najlepiej nie swoim.
    Stąd coraz to nowe pomysły i rabunki.

    • dawno pisali o tem w papierowym wydaniu NCzas – trzeba tylko kupić, przeczytać i dać innym do przeczytania; proste, ale jednak bardzo „skomplikowane”;

Comments are closed.