W Bułgarii prokurator i policja robią rewizję w kancelarii prezydenta

Prezydent Bułgarii Rumen Georgiew Radew. Foto: PAP
Prezydent Bułgarii Rumen Georgiew Radew. Foto: PAP

Prokuratura i urząd spraw wewnętrznych wkroczyły 9 lipca do kancelarii prezydenta Bułgarii prezydenta Rumena Radewa i przeprowadzają tam rewizję. Według mediów przeszukanie prowadzone jest w gabinetach jednego z doradców prezydenta, któremu prokuratura zarzuca korupcję.

Radio publiczne twierdzi, że akcja dotyczy również gabinetu prezydenta Radewa. Na razie jedynym komentarzem służb prasowych, oprócz potwierdzenia, że rewizja trwa, jest informacja, że wyjaśnień powinna udzielić prokuratura. Wokół budynku, w którym znajduje się kancelaria prezydenta, rozstawiono patrole policji.

Prokurator generalny Iwan Geszew oświadczył, że akcja w kancelarii prezydenta jest związana z dochodzeniem przeciw doradcy prezydenta Płamenowi Uzunowi. W ostatnich dniach był on kilkakrotnie przesłuchiwany.

Może to być „odpowiedź” rządu wobec prezydenta, który wielokrotnie oskarżał władzę wykonawczą o korupcję. Dzień wcześniej Radew zdementował oświadczenie Krajowej Służby Ochrony. Chodziło o zaprzeczenie uczestnictwa jej funkcjonariuszy w akcji przeciw współprzewodniczącemu opozycyjnej centroprawicowej koalicji Demokratyczna Bułgaria, Christo Iwanowowi.

Iwanow próbował łodzią dotrzeć na plażę w pobliżu rezydencji, z której latem korzysta honorowy prezes tureckiej partii DPS Ahmed Dogan, koalicjant rządu. Ochroniarze rezydencji użyli siły i nie pozwolili Iwanowowi i jego współpracownikom zejść na brzeg. Jeden z ochroniarzy podeptał przy tym flagę bułgarską i wyrzucił ją do wody.

Prezydent w specjalnym oświadczeniu stwierdził, że ochroniarze należeli do Krajowej Służby Ochrony, a w związku z ich postępowaniem złożono skargę do prokuratury. Radew kategorycznie oświadczył, że politycy tureckiej partii nie mają prawa do bezpłatnej ochrony ze strony państwa.

Prezydent wezwał premiera do ponownego rozpatrzenia decyzji o ochronie Dogana i Peewskiego. Dodał również, że zarządzono inspekcję kontrowersyjnej rezydencji i kontrole obecności w niej oraz działań funkcjonariuszy Krajowej Służby Ochrony.

Ciekawe, czy Polskę czeka podobna”kohabitacja”?

Źródło: PAP