W Warszawie problemy z głosowaniem. „Powiedział, że nie zagłosuję ‚bo nie’. (…) Cała Warszawa dostaje takie zgłoszenia”

II tura wyborów prezydenckich - 12 lipca 2020 r. Foto: PAP
II tura wyborów prezydenckich - 12 lipca 2020 r. Foto: PAP

Skontaktowała się z nami jedna z naszych Czytelniczek z Warszawy. Jak relacjonuje, nie mogła oddać głosu w komisji do której się zarejestrowała przez Internet – podaje portal kontrrewolucja.net. Ostatecznie, żeby móc zagłosować musiała przejechać przez całe miasto, a jest osobą niepełnosprawną. Jak przyznała, w Warszawie takie sytuacje występują częściej.

Około 2 tygodnie temu zgłosiłam się jako osoba, która chce podać alternatywny adres zamieszkania, niezgodny z adresem zameldowania, by oddać głos w innej komisji wyborczej. Wniosek został przyjęty przez portal gov.pl, przez profil zaufany. Nie dostałam żadnego potwierdzenia, że wniosek został przyjęty lub nie – mówi portalowi kontrrewolucja.net pani Anna.

Zwróciła też uwagę, że wiele osób zamieszkujących na Żoliborzu nie otrzymało takiego potwierdzenia. Takie informacje otrzymała na jednej ze stron na Facebooku.

Strona była wczoraj w remoncie, więc nie mogłam sprawdzić, czy jestem dopisana. Dzisiaj okazało się, że nie ma mnie w spisie – podkreśliła.

Po próbie wyjaśnienia, która przerodziła się w głośną utarczkę słowną, osoba z komisji powiedziała, że pani Anna „ma na własny koszt i na własną rękę dzwonić do komisji” i dowiedzieć się, gdzie jest zarejestrowana i czemu nie może oddać głosu.

Zadzwoniłam do komisji. Pan, z którym rozmawiałam, był bardzo nieporadny moim zdaniem. Powiedział, że on się tym nie zajmuje i że nie oddam głosu, „bo nie” – relacjonuje pani Anna.

Po zrobieniu dużej awantury przewodniczący komisji w końcu powiedział, że on sam zadzwoni. Dowiedział się, że wniosek nie został przyjęty, tzn. nie zarejestrowano go. Nikt mnie o tym nie poinformował – stwierdza kobieta.

Przy okazji powiedział mi, że bardzo dużo takich wniosków było przy poprzedniej turze i że to u nich „standard”, że tak powiem. I że to jest „normalne” i muszę teraz jechać na własny koszt na drugi koniec miasta [gdzie jest zameldowana – red. Kr] – mówi dalej pani Anna podkreślając, że jest osobą niepełnosprawną.

Szczery do bólu rozmówca pani Anny przyznał, że „to samo jest także w innych dzielnicach i że cała Warszawa dostaje takie zgłoszenia o niedopisaniu”.

1 KOMENTARZ

  1. 2 tygodnie temu to samo zdarzyło mi się w Szklarskiej Porębie. Przewodniczący komisji poinformował mnie że nie ma mnie na liście po czym śmiał się że zaufałem internetowemu systemowi .

Comments are closed.