„Toksyczna męskość” krytykowana przez lewicę w praktyce. 6-latek uratował siostrę. Pies rozszarpał mu buzię

Bridger Walker uratował siostrę przed psem Źródło: nicolenoelwalker / Instagram
Bridger Walker uratował siostrę przed psem Źródło: nicolenoelwalker / Instagram

Lewica często używa pojęcia „toksyczna męskość” w odniesieniu do wychowywania chłopców według tradycyjnych wzorców. 6-latek w Wyoming zachował się jak mężczyzna i uratował siostrę przed wściekłym psem. Czy lewica rzuci się teraz na niego, albo jego rodziców?

6-letni Bridger Walker i jego młodsza siostra zostali zaatakowani przez wściekłego psa. Chłopiec za wszelką cenę chciał obronić siostrzyczkę. Osłaniał ją własnym ciałem i przyjął cały atak na siebie.

Lekarze są w szoku, że małemu bohaterowi udało się przeżyć. W sumie trzeba było mu założyć aż 90 szwów.

– Jeśli któreś z nas miałoby umrzeć, to stwierdziłem, że to powinienem być ja – powiedział chłopiec.

Bidger ma tylko 6 lat, ale już poczuwa się do bronienia swoje rodziny, słabszych i kobiet. Choć na pierwszy rzut oka zdaje się, że jest przykładem dla innych chłopców, to przecież dziś świat jest ułożony na opak.

Na ten moment jeszcze nikt nie zaatakował ani 6-latka, ani jego rodziców. To chyba jednak tylko kwestia czasu. Przecież lewica krytykuje takie wychowanie chłopców, by uważali, że mają inne obowiązki niż dziewczynki.

Na różnych forach można przeczytać, że wychowanie w „toksycznej męskości” źle wpływa na chłopców. Ponoć gdy czują, że świat więcej od nich wymaga, to później mają depresję etc.

Rzeczywiście – problem depresji jest poważny wśród mężczyzn. Zdaje się jednak, że jest to wynik zmian kulturowych do których prze lewica. Problem jest bowiem stosunkowo nowy, a tradycyjne wychowanie – jak mówi sama nazwa – jest praktykowane od wieków.

Źródło: CNN

26 KOMENTARZE

  1. „Ratowanie kobiet” to teraz już tylko kiepski żart.
    Kobiet w zasadzie już nie ma a chodzących dookoła kobietoidów/kobietonów nie ma sensu ratować ani im w jakikolwiek sposób pomagać.
    Łepek natomiast poczuł więzy krwi a to już zupełnie inna sprawa.

    • Nie… Jego siostra jest na razie potencjalną kobietą! Zachował się więc właściwie.
      Co z niej wyrośnie, to nie wiemy, ale sądzę, że to zdarzenie odciśnie na niej pozytywne piętno.

  2. Byłbym dumny z takiego dziecka, co za charakter i odwaga! Gdyby ten pies zabił mu siostrzyczkę to do końca życia chłopak byłby wrakiem psychicznym a tak zdobył szacunek na całe życie.

  3. super chłopczyk, aż mi się płakać chce jak widzę, jak mocno go ta bestia pogryzła, daj mu Boże, żeby to się dobrze zagoiło, bo to jest wspaniałe dziecko, dużo zdrówka

  4. Na początek do Erwin. Nie ma Pan racji. To bardzo dobry artykuł, opisuje sytuację społeczną tak jak przedstawiają je feiministki-za takie teksty cenię ten portal i Konfederatów. A tak w ogóle to norma w naszej cywilizacji. Praktycznie każdy mężczyzna i chłopak tak by się zachował. Tak już mamy, mężczyźni zawsze poświęcali zdrowie i życie w obronie kobiet. Choć jak patrzę na feministki, to zadaję sobie pytanie-po co? Przecież koniec końców my mężczyźni jesteśmy przez nie wyśmiewani i obrażani.

  5. To fascynujące, jak można zideologizować zwykłą informację o chłopcu ratującym siostrę. Bolszewiccy propagandziści to przy Was pikuś.

  6. Gdyby wszyscy mężczyźni mieli tyle odwagi honoru co ten chłopiec, to nie byłoby problemu z feministkami i tęczowo-czarnymi faszystami. Nie byłoby sytuacji że ci co mają bronić słabszych klękają przed zbirami. Oddaliście Panowie wszystko walkowerem, nie kiwnęliście nawet palcem w bucie. Cierpią na tym wszyscy i rosną następne pokolenia zniewieściałych mężczyzn i schłopiałych niewiast.

    • Nie trzeba było dawać kobietom prawa do głosu, tak że pretensje miej do swojego pradziadka.
      Natomiast teraz pozostało tylko czekać aż całe to robactwo wyzdycha.

    • Domyślam się, że jesteś kobietą. Szkoda, że do tego ślepą.
      Mamy właśnie „wiek kobiet” – rządzicie. Głupio, ale rządzicie. Wszędzie Was pełno, a niewiele mądrego macie do powiedzenia. Ale „parytet” rzecz najważniejsza, prawa kobiet – rzecz najważniejsza, cywilizacja może się walić, ale Wy idziecie w zaparte. Wcisnęli Wam to komuniści, bo wiedzieli co robią. Wami się daje łatwo manipulować.
      Kto wychowuje tych chłopców na mężczyzn? Ile ma do powiedzenia przeciętny mężczyzna w rodzinie? Czy uważasz, że mężczyzna powinien trzasnąć kobietę i robić swoje? Byłoby to z korzyścią, ale tego nie zrobi (statystyczny), tylko ustąpi. Z głupotą się nie wygra.
      Ale nie oczekuję refleksji, zawiódłbym się sromotnie.

      Oczywiście, Drogie Panie – 1/1000 z Was jest inna. Dobre i to, ale marne to pocieszenie…

  7. Kiedy spojrzę na wszystkie pokolenia w mojej rodzinie nie było w nich męskich mężczyzn tylko osobniki płci męskiej(są tylko 2 wyjątki). Mężczyzna to nie jest ktoś co ma coś między nogami, robi sobie kolejne tatuaże, kaloryfer na brzuchu i najchętniej przytula się do butelki. Mężczyzną jest ten chłopiec który podoił męską decyzję, na tym to właśnie polega. Otoczyć kobieta i dzieci opieką ( tak jak święty Józef) anie ją bić i poniewierać, być dla niej oparciem a nie ciężarem(jak się przepija pieniądze na jedzenie, a dzieci chodzą głodne), walczyć o związek i o dobro rodziny a nie pod byle pretekstem go niszczyć. Być honorowym, lojalnym i odważnym, a nie wiecznie lamentować że wszystkiemu winne są kobiety. Jeśli mężczyźni będą tacy jak należy to świat się zmieni i kobiety również, bo już nie będą musiały walczy o to o co mężczyźni powinni robić. MY NIE CHCEMY BYĆ BABOCHŁOPAMI, WY NAS ZMUSZACIE DO TEGO SWOIM ZACHOWANIEM.

    • Bardzo bym polemizował. Ale to nie temat na to forum, w ogóle nie na forum.
      Ale generalnie – macie czego chciałyście. Inaczej to wygląda? Aha… bo wyobrażałyście sobie to jakoś inaczej. Po prostu brak Wam wyobraźni, jak się piłuje gałąź, na której się siedzi, to się spadnie – nieuniknione.

      Oczywiście z Twoich uwagami się zgadzam. Z tym, że coraz bardziej rozumiem tych pijących mężczyzn – to jest przecież ucieczka przed Waszym gadaniem, narzekaniem, wiecznym niezadowoleniem, panikowaniem, głupimi decyzjami itd.
      Wy nie pozwalacie, by mężczyzna Was bronił. Kiedy oboje toniecie, Wy chwytacie się szyi mężczyzny i ją ściskacie. On walczy, a Wy macie ZERO zaufania w niego.

      Zilustruję to przykładem, który pan Jacek Pulikowski często podaje:

      Przychodzi do psychologa pani i mówi:
      – Mój mąż do niczego się nie nadaje, jemu nic nie można powierzyć.
      – A jakie przestrzenie życia pani mu powierza?
      – Pan nie rozumie, on się nie nadaje do niczego, na nim nie można polegać.
      – Ale co pani mu oddaje? Co należy do jego zadań?
      – Nie, pan w ogóle nic nie rozumie…

      W takiej sytuacji mężczyzna po prostu się wycofuje. Skoro Wy zawsze wiecie lepiej, to po co ma się użerać?

      Chcesz mieć św. Józefa za męża? To bądź jak Maryja…

      Oczywiście, Drogie Panie, część z Was jest inna. Ale tylko niewielka część, ze smutkiem stwierdzić muszę, naoglądawszy się w życiu wieeelu sytuacji…

      Nie, nie wybielam (o q.de… to chyba rasizm?) mężczyzn. Bardzo wiele można im zarzucić. Ale akurat jeśli chodzi o marną ich „jakość” w dzisiejszych czasach, to w dużej mierze zawdzięczają ją kobietom. Wychowujecie maminsynków, chuchacie i dmuchacie na nich, nie pozwalacie im wyrastać na mężczyzn.

  8. Do ktoś. Tacy właśnie są dzisiejsi mężczyźni. Pracowici, odpowiedzialni, dobrzy ojcowie. Co za to mają? Powszechną pogardę ze strony kobiet. Wyśmiewanie w mediach, wyśmiewanie w życiu codziennym, porzucanie, gdy na horyzoncie pojawi się jakiś inny, a dotychczasowy mąż się znudzi. I jeszcze to biadolenie, że ciągle za mało zarabiają, za dużo pracują itp. A ile wnosi do rodziny współczesna kobieta? Czasem mam wrażenie, że im lepsi są dzisiejsi panowie tym bardziej nimi kobiety pomiatają. Oczywiście do chwili gdy trzeba naprawić urządzenie techniczne, czy gdy na horyzoncie pojawi się jakieś niebezpieczeństwo. Wtedy w te pędy do chłopa. A swoją drogą szanowna pani i panie o podobnych poglądach. Kiedy nauczycie się szacunku należnego mężczyznom?

    • Dlaczego wiekszosc komentujacych mylnie uważa pojęcie „kobieta” i „feministka„ za synonim? To sa antonimy.

    • Panie Edwardzie, każdy z nas ma inny bagaż doświadczeń. Tak się złożyło w moim życiu że na mojej drodze zawsze napotykałam na łajdaków (oszczędzę Panu szczegółów). Niech mi Pan uwierzy że gdybym spotkała dobrego prawdziwego mężczyznę na mojej drodze to „nosiłabym go na rękach”. A każdą kobietę która nie szanuje dobrego męża osobiście „przełożyłabym przez kolano”. Zresztą to jest zbyteczne, życie je samo ukara. Życzę Panu radości i napotykania samych mądrych i dobrych kobiet na swojej drodze.

Comments are closed.