TYLKO U NAS. Szef KORWiN w UK napadnięty podczas demonstracji LGBT w Londynie! Może trafić na 7 lat do więzienia

Jakub Grygowski z partii KORWiN aresztowany w Londynie.
Jakub Grygowski z partii KORWiN aresztowany w Londynie. (Fot. Facebook/grygowskij)

Jakub Andrzej Grygowski, członek Rady Krajowej oraz prezes brytyjskiego oddziału Partii KORWiN, został zaatakowany w Londynie, podczas demonstracji środowisk lewicowych i LGBT, przez bojówkarzy Antify. Może za to trafić za kratki.

Wszystko wydarzyło się w sobotę 15 sierpnia, przed ambasadą Polski w Londynie. To właśnie tam grupa lewaków postanowiła zaprotestować przeciwko zatrzymaniu niejakiego Michała Sz., ps. „Margot”, recydywisty, który w imię tolerancji uczestniczył w demolowaniu furgonetki pro-life, a także w innych chuligańskich wybrykach.

Wbrew faktom i dowodom, wedle „tęczowych”, szykanuje się go oraz prześladuje za to, że jest z ich środowiska. I dlatego w Londynie postanowiono wystąpić w jego obronie.

Hasła głoszone przez demonstrantów wspierających pana „Margot”, który każe nazywać się panią, nie znalazły zrozumienia – co oczywiste – u przedstawicieli prawicy, którzy mieszkają w stolicy Wielkiej Brytanii, w tym należących do Partii KORWiN i Konfederacji.

Lewactwo ponownie zebrało się pod Polish Embassy UK.Chcą uwolnienia pana występującego pod pseudonimem…

Opublikowany przez Jakub Andrzej Grygowski Sobota, 15 sierpnia 2020

Wśród osób, które zgromadziły się, by „podyskutować” z funkcjonariuszami „tęczowej tolerancji”, znalazł się Jakub Andrzej Grygowski, członek Rady Krajowej oraz prezes brytyjskiego Oddziału Partii KORWiN.

To właśnie on został napadnięty. I to właśnie jemu grozi teraz 7 lat więzienia.

A było tak miło…

Demonstracja rozpoczęła się o godz. 13:00. My chcieliśmy zaprotestować przeciwko wynoszeniu na forum publiczne kwestii seksualności. Nie tylko w wydaniu LGBT. Te sprawy powinny pozostać w sferze intymnej każdego człowieka, niezależnie od tego jakie ma na ich temat zdanie – opowiada Jakub Grygowski. – W czasie „spotkania” padały różne słowa, i z ich strony, i z naszej. W pewnym momencie zostaliśmy zaproszeni do mikrofonu, by przedstawić nasze racje. Była to dla nas miła niespodzianka. Nie spodziewaliśmy się, że środowiska lewicowe mogą zdobyć się na coś takiego – dodaje Grygowski.

Sielanka nie trwała jednak długo. W pewnym momencie wśród demonstrantów pojawili się przedstawiciele polskiej Antify – o tym, że to oni świadczyły charakterystyczne, noszone przez nich emblematy. Antifiarze zaczęli wypychać kontrdemonstrantów i blokować im dostęp do demonstrujących.

Nagle jeden z przedstawicieli Antify wyrwał naszemu koledze flagę Partii Korwin. Może niezbyt rozsądnie ruszyłem w pogoń za tą osobą. I zostałem zaatakowany. Ktoś wskoczył mi na plecy i zaczął uderzać od tyłu w twarz, potem – gdy go zrzuciłem – napadł mnie kolejny bojówkarz, także bijąc z tyłu po twarzy i w żebra. Ostatecznie zamieszana w zajście trójka z Antify skryła się w tłumie – relacjonuje nasz rozmówca.

Pierd…ą policję

Jakub Grygowski zadzwonił na policję i poinformował o zajściu. Przy okazji szedł za sprawcami, którzy starali się opuścić tłum. Chciał mieć ich na oku, aby nie uciekli przed przyjazdem policjantów. Starał się też dowiedzieć czemu napastnicy zrobili to, co zrobili. Wyjaśnił im również, że lada moment powinni przyjechać stróżowie prawa.

Usłyszałem jedynie, że jestem j…m konfidentem i że mam się odj…ć. A policja to może ssać im jaja oraz że ją pierd…ą – wspomina działacz Partii KORWiN.

Wreszcie zjawił się patrol. Trzy wskazane osoby z Antify zostały zakute w kajdanki i zatrzymane.

Moje szczęście nie trwało długo – opowiada Jakub Grygowski. – W czasie, gdy składałem zeznania wokół nas zrobiło się zbiegowisko. Nagle z tłumu zaczęły padać wobec mnie kłamliwe oskarżenia. Krzyczano, że wyrażałem się w sposób skrajnie homofobiczny i rasistowski. Przy okazji zarzucono mi coś, czego nigdy w życiu nie powiedziałem, a mianowicie, że geje przenoszą HIV. To były obrzydliwe oskarżenia, same łgarstwa pod moim adresem.

Uznany za podejrzanego

W mgnieniu oka sytuacja uległa diametralnej zmianie. Antifiarzy rozkuto, a kajdanki założono… prezesowi brytyjskiego oddziału Partii KORWiN.

O godz. 15:50 Grygowski znalazł się na komisariacie w Brixton, jednej z najbardziej „ciemnoskórych” części Londynu.

Może to nie był przypadek? – zastanawia się nasz rozmówca, oskarżany bezpodstawnie m.in. o „rasistowskie wypowiedzi”.

Po przesłuchaniu Polak wylądował w celi i siedział w niej do godz. 3 rano.

Wtedy pojawiła się pani, która nie przebierając w słowach kazała mi się ruszać. Poszedłem z nią – mówi Grygowski. – Zdjęła mi odciski palców, dłoni i butów, a także pobrała próbki DNA. Jak zwykłemu kryminaliście…

Potem działacz Konfederacji i Partii KORWiN trafił do celi na kolejne 2,5 godziny. Ok. godz. 5:45 na miejscu zjawił się detektyw z komisariatu z Charing Cross.

Miałem chwilę na rozmowę z prawniczką. Ustaliliśmy, że nie będę odpowiadał na pytania. Lepiej bowiem poczekać, aż zostaną zebrane dowody, przejrzany monitoring, itp. – opowiada nasz rozmówca. – Ok. godz. 9 w niedzielę wypuszczono mnie do domu. Przy okazji zatrzymano mój telefon. Teraz zostanie sprawdzona jego zawartość – po to, aby wyjaśnić czy nie przechowuję w nim materiałów z treściami rasistowskimi czy homofobicznymi.

Co ciekawe działacz Partii KORWiN, jeszcze w trakcie demonstracji, nagrał „komórką” krótki filmik, który miał opublikować w mediach społecznościowych – jako ewentualny dowód w sprawie. Ciekawe czy w tej sytuacji zostanie on „odnaleziony”, a jeśli tak – jak zostanie potraktowany?

Jakub Andrzej Grygowski ma teraz stawić się w poniedziałek 7 września na posterunku z Charing Cross. Wtedy dowie się, czym zakończyło się śledztwo i czy zostaną mu postawione zarzuty.

Nawet 7 lat więzienia

A może być różnie… Wielka Brytania od lat w sposób szczególny traktuje homoseksualistów, o czym pisał już zresztą Stanisław Cat-Mackiewicz. Podczas parad równości wśród uczestników dumnie prężą się m.in. reprezentanci brytyjskiej policji. Służby państwowe działają zgodnie z obowiązującą, ideologiczną linią. Społeczeństwo zaś jest mocno zindoktrynowane. Grupa osób, która próbują przeciwstawiać się narzucaniu siłą politycznej poprawności wsparcie znajduje najczęściej wśród… muzułmanów, dla których doktryna LGBT jest nie do przyjęcia.

Wbrew faktom może okazać się więc, że przedstawiciel Partii KORWiN jest jednak czemuś tam winien. Na razie, prewencyjnie, do czasu zakończenia dochodzenia, otrzymał zakaz zbliżania się do demonstracji LGBT, do polskiej ambasady, a także do otaczających ambasadę ulic.

A sprawa jest poważna. Gdyby uznano, że faktycznie ponosi odpowiedzialność za zarzucone mu kłamstwa, groziłaby mu kara 7 lat więzienia lub grzywna. Albo i jedno, i drugie.

Zamierzam podkreślać, że to ja zostałem zaatakowany i to ja padłem ofiarą agresji. Jednoznacznie wskażą na to np. nagrania z kamer monitoringu z okolic ambasady. Ale nie mam złudzeń – wszystko może się bardzo różnie skończyć. Liczę jedynie na to, że jeśli nawet spadną na mnie jakieś szykany, to ukarani zostaną także właściwi sprawcy – kończy Jakub Andrzej Grygowski.

W jego sprawie ma zostać przygotowana oficjalna petycja. Gdy tylko się pojawi, na pewno będziemy zachęcali do jej poparcia.

Całą sytuację skomentował na Twitterze Tomasz Sommer, redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!”:

Comments are closed.