PILNE! Ustawa dezubekizacyjna. Sąd Najwyższy wydał wyrok

PILNE. Obrazek ilustracyjny nczas.com
PILNE. Obrazek ilustracyjny nczas.com

Sąd Najwyższy stwierdził, że nie można wszystkich funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa wrzucać do „jednego worka”. To pokłosie ustawy dezubekizacyjnej, która obniża emerytury osobom pracującym dla poprzedniego reżimu.

„SN uważa, że trzeba wreszcie rozstrzygnąć te wątpliwości, bo sprawa tej ustawy i jej stosowania toczy się już kilka ładnych lat i brak jest jakiś jednoznacznych wytycznych, w jakim kierunku rozumieć te przepisy i jak je stosować” – powiedział w uzasadnieniu uchwały siedmiu sędziów SN prezes Izby Pracy Józef Iwulski.

Ponowne przeliczenie emerytury

Sprawa rozpatrzona przez SN i podjęta uchwała została zainicjowana pytaniem prawnym, które w końcu listopada ub.r. zadał Sąd Apelacyjny w Białymstoku rozpatrując apelację od wyroku ws. odwołania od decyzji MSWiA o ponownym przeliczeniu emerytury byłego funkcjonariusza z PRL.

SA zapytał, czy do obniżenia emerytury byłego funkcjonariusza służb PRL wystarczające jest kryterium „pełnienia służby na rzecz państwa totalitarnego”, czy też powinno się dokonywać oceny indywidualnych czynów poszczególnych funkcjonariuszy. Ponadto SA zapytał, czy jeśli uzna się, że formalny fakt pełnienia służby w PRL jest wystarczający do ponownego przeliczenia emerytury, to czy powinno to skutkować ponownym obniżeniem świadczenia emerytalnego wobec funkcjonariusza, któremu już na podstawie wcześniejszych przepisów – w 2009 r. – obniżono to świadczenie.

W uchwale SN przesądził, że powinno dokonywać się oceny indywidualnych czynów poszczególnych funkcjonariuszy przy sprawach o obniżenie ich emerytur.

„Państwo jest uprawnione do rozliczeń z byłym reżimem, jednak przed sądem zawsze staje konkretny człowiek; nie możemy działać jak państwo totalitarne, które nie przestrzegało żadnych reguł, wówczas stalibyśmy się tym samym systemem, który krytykujemy” – wskazał w środę Sąd Najwyższy.

Jak rozliczyć przeszłość

W ustnych motywach orzeczenia sędzia sprawozdawca Bohdan Bieniek podkreślił, że należałoby się zastanowić, czego dotyczy rozpatrywany w środę przez sąd problem prawny. Sędzia zaznaczył, że sprowadza się on do tego, jak mamy sobie poradzić się z przeszłością. „Jak ją rozliczyć i czy to jest aby na pewno tylko domena prawa” – mówił.

Jak wywodził, że taki rozrachunek z przeszłością „powoduje silne linie podziału od strony etycznej, społecznej, ideologicznej czy wręcz politycznej” i ścierają się wówczas dwie przeciwstawne koncepcje.

Gruba kreska

Jako pierwszą wskazał koncepcję tzw. grubej kreski. „Czyli sytuacja, w której budujemy demokratyczne państwo prawa ze spojrzeniem w przyszłość i uznaniem, że oceny w stosunku do konkretnych czynów i faktów związanych z polityką władz komunistycznych są domeną historii, a nie prawa” – mówił.

Jak wskazał, druga koncepcja zakłada zaś konieczność podjęcia „radykalnych działań zmierzających do rozliczenia osób za dawne niegodziwości, by w ten sposób zadośćuczynić ich ofiarom”.

Sędzia przyznał, że z takim problemem borykały się także inne kraje postkomunistyczne. „Na pewno trzeba tu powiedzieć wyraźnie, że Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym sprawę podziela pogląd, że państwo jest uprawnione do rozliczeń z byłym reżimem, reżimem, który w warunkach demokratycznych został skutecznie zdyskredytowany” – stwierdził sędzia.

Konkretny człowiek

Podkreślił przy tym, że przed sądem staje zawsze „konkretny człowiek”. Jak wskazywał, w związku ze znowelizowaną w 2016 r. ustawą powstał problem, czy ustawodawca chce oceniać czyny jednostki, czy też zmierza do ustanowienia odpowiedzialności zbiorowej.

„Proszę zauważyć, że ilość stanów faktycznych, które mogą być objęte treścią tej ustawy, jest nie do uchwycenia z perspektywy abstrakcyjnej odpowiedzi na pytanie” – mówił sędzia.

Powołując na preambułę do konstytucji, w której mowa m.in. o gwarancji praw obywatelskich, sędzia wskazywał, że wskazana gwarancja „odcina nas od metod typowych dla państw totalitarnych”.

„My nie możemy działać jak to państwo totalitarne, które nie przestrzegało żadnych reguł, żadnych praw jednostki do rzetelnego i sprawiedliwszego procesu. Stalibyśmy się wówczas niczym innym, jak tym samym systemem, który krytykujemy” – powiedział sędzia Bieniek.

Jak podsumował, w rezultacie miejsce pracy i okres pełnienia służby nie może być jedynym kryterium pozbawienia prawa do świadczenia emerytalnego b. funkcjonariuszy PRL.

16 KOMENTARZE

  1. A co z wypłacaniem emerytur zbrodniarzom, którzy zwiali do Izraela i do Szwecji ? Ich żaden ‚pisowski patriota’ nie odważy się ruszyć ?

    • Jak wiesz – nie odważy.
      To są skutki nieuznania PRLu – władzy, służb – za organizację przestępczą.
      A był nią bez wątpienia – od początku do końca służył radykalnemu podporządkowaniu obywateli socjalistycznym „ideałom”, gwałcił podstawowe prawa naturalne człowieka.
      I teraz mamy problem „indywidualnej odpowiedzialności”.
      „Prawo, prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.” ;-)

      • Tutaj nie można się zgodzić z Panem LARUM. Podtekst jest głębszy…wytłumaczyłem to poniżej w odpowiedzi Panu RACJONALIŚCIE…
        Proszę przeczytać.

    • Oczywiście, w SB były i sprzątaczki, byli też i agenci wywiadu i kontrwywiadu. Ale były też oddziały jawnie nastawione na zwalczanie tzw. opozycji demokratycznej – tych bym ciął zbiorowo. Pierniczenie, że ktoś „z dobrej woli” tam szedł. Szedł dla wysokich profitów i wiedział z czym to się wiąże, godził się na bycie narzędziem prześladowania obywateli.
      W nierozliczeniu PRLu brali udział niemal wszyscy politycy, także pisowscy, a już na pewno tak wysoko postawieni jak np. JK.

    • Niczego w sprawie rozliczenia nie możemy się już raczej spodziewać, operacja „okrągły stół” udała się wyśmienicie. Komuchy, przestępcy spadli na 4 łapy na miękki dywan. Minęło 30 lat. Nawet JKM uznaje, że oni „po prostu pracowali”. Na szczęście JKM będzie powoli odchodził z polityki, ale czy młodzi będą mieli motywacje?

    • Wiem kogo ma Pan RACJONALISTA na myśli, bandziora Morela i Michnika vel Schechter…ale niestety nikt się nie odważy…bo istnieje magiczne słowo ANTYSEMITYZM…
      Ten wyraz zamyka wszystkim usta, został zresztą po to wymyślony. I tak długo jak ten wyraz będzie zamykał usta nic nie da się zrobić…A odważnych jak na razie brak…
      Niech Pan RACJONALISTA zwróci uwagę, wszyscy wiedzą że chodzi o żydów ale nikt nie nazwie rzeczy po imieniu tylko będzie kluczył…

  2. Bo sprawiedliwość dziejowa musi nastąpić, trzeba nazwać zło po imieniu i pociągnąć do odpowiedzialności kogo się da, nawet symbolicznie w postaci wykopania trucheł i przeniesienia w mniej godne miejsca. Odżegnuję się od pomsty, ale opowiadam się za sprawiedliwością.
    Albo Polski nie będzie…

    • Zgadzam z Panem LARUM. Zło trzeba nazywać to po imieniu, piętnować i tępić. Ale w Polsce nie da się tego zrobić bo nie ma komu. Komuna przyniesiona na bagnetach żołnierzy radzieckich do Polski w 1945 roku jest do dzisiaj i nie zanosi się żeby się wyniosła. Naiwnym jest twierdzenie, że od 1989 roku Polacy żyją w Niepodległej, Wolnej i Suwerennej Polsce…

  3. Trzeba jednak – wbrew pozorom – zastosować pewną dozę odpowiedzialności zbiorowej – dokładnie tak samo, jak stosowali ją nasi oprawcy z PRLu. Tam się jednostka nie liczyła, ona była tylko trybikiem w socjalizmie. To i należy ich tak samo potraktować.
    Tego SN nie uwzględnił…

    • cdn…Naród Nasz żyje Rzeczywistości Podstawionej…a najgorsze jest to, że nie zdaje sobie z tego sprawy a nawet bardzo Mu się to podoba….
      Dlatego do Sprawiedliwości Szanowny Panie LARUM jest bardzo daleko a tym bardziej do Sprawiedliwości Dziejowej…

  4. Przede wszystkim władzę w Polin sprawuje żydokomuna…i to jest nieszczęście tego Kraju. Napisałem wczoraj dosadniej Panie Tacitus ale mnie wycieli redaktorzy bo się przerazili…cięgle istnieje magiczny wyraz ANTYSEMITYZM…żydzie.

Comments are closed.