„Zatrzymaliśmy Salviniego” – cieszy się po wyborach lokalnych włoska lewica

włoski senat chce postawić przed sądem Matteo Salviniego. Foto: PAP/EPA
Matteo Salvini. Foto: PAP/EPA

„Zatrzymali”, ale w wyborach lokalnych padł remis. Włosi wybierali nowe władze w sześciu regionach i prowincji Doliny Aosty. Według wstępnych wyników prawica utrzyma Ligurię, Wenecję Euganejską oraz przejmie z rąk lewicy region Marche. Partia Demokratyczna i jej lewicowi koalicjanci utrzymali władzę w Kampanii, Apulii i Toskanii. Frekwencja – mimo wciąż trwającej epidemii koronawirusa – wyniosła około 55 proc.

Lewicy udało się zachować Toskanię, jednak Liga (i jej koalicjanci) nie tylko zachowała swój stan posiadania (Liguria i Wenecja Euganejska), ale zdobyła także nowy region – Marchie. Centrolewica przegrała w tym regionie po raz pierwszy od 25 lat. W sumie padł remis 3:3.

Szef Ligii Matteo Salvini przyznał, że walka o Toskanię „była bardzo ciężką bitwą”. To twierdza lewicy, w której rządzi ona od pół wieku. Lewica cieszy się z sukcesu i propaguje slogan: „Zatrzymaliśmy Salviniego”.

Toskania rzeczywiście była „wisienką” na torcie tych wyborów. Lewicowy kandydat w regionie Toskanii, Eugenio Giani, otrzymał około 47% głosów, a kandydatka prawicowej Ligi, 33-letnia Susanna Ceccardi, około 40%.

Ostatecznie jednak to prawica zwiększa stan posiadania. Koalicja Ligi, Braci Włoskich i Forza Italia Silvio Berlusconiego będzie w sumie rządziła w 15 na 20 regionów.

Przypomnijmy, że razem z wyborami regionalnymi zorganizowano w Italii także referendum w sprawie „odchudzenia” parlamentu. Chodzi o zmniejszenie liczby deputowanych i senatorów z 945 do 600. Po przeliczeniu 95% głosów, wychodzi na to, że 69% Włochów było tu „za”. Jest to realizacja dawnego punktu programu Ruchu 5 Gwiazd, który powoli schodzi już ze sceny politycznej.

Włoski parlament pod względem liczebności ustępował w Europie tylko Wielkiej Brytanii (około 1400 deputowanych), a wyprzedzał  nawet ludniejszą Francję (925).

Źródło: AFP/ Le Figaro