Po latach Korea Południowa zezwala warunkowo na zastępczą służbę wojskową

Przywódca reżimu północnokoreańskiego Kim Dzong Un na manewrach wojskowych w czasach pandemii. Zdjęcie: EPA/KCNA EDITORIAL USE ONLY Dostawca: PAP/EPA.
Przywódca reżimu północnokoreańskiego Kim Dzong Un na manewrach wojskowych w czasach pandemii. Zdjęcie: EPA/KCNA EDITORIAL USE ONLY Dostawca: PAP/EPA.

Sąsiedztwo agresywnych komunistów z Północy spowodowało, że Seul przez długie lata nie wydawał zgody na zastępcą służbę wojskową. Alternatywna służba wojskowa staje się jednak faktem.

Osoby odmawiające służby wojskowej mogły do tej pory trafić na 18 miesięcy do więzienia. Problem dotyczył nie tylko pacyfistów, ale i dość licznych w Korei np. Świadków Jehowy.

Od 1950 roku 20 000 Świadków Jehowy znalazło się z tego powodu w zakładach karnych Korei Południowej. To już historia. 650 000 młodych mężczyzn, którzy co roku odbywają zasadniczą służbę wojskową będzie miało alternatywę.

Dopuszczono odmowę ze względu na sumienie. Takie osoby odbędą alternatywną służbę, m.in. w więzieniach, ale nie jako pensjonariusze, ale pracownicy. Otrzymają taki sam żołd jak pozostali poborowi.

Alternatywna służba w Korei jest znacznie dłuższa niż pobyt w wojsku. Wyniesie trzy lata, a służba zasadnicza w wojsku to tylko 18 miesięcy. Zyskiem jest czysta kartoteka.

W Korei pojawiają się też głosy za uzawodowieniem armii. Go Myong-hyun, specjalista ds. Bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim z Instytutu ASEAN w Seulu, uważa, że „postęp technologiczny z zcasem na takie rozwiązanie pozwoli”.

Jednak posiadanie uzbrojonego po zęby sąsiada, czyli zmilitaryzowaną KRL-D, zapały do zawodowej armii studzi. Społeczeństwo koreańskie nadal szeroko opowiada się za zasadniczą służbą wojskową.

Tym bardziej, że Korea Południowa ma jeden z najniższych wskaźników urodzeń na świecie. Zachodzą obawy, że już za dwa lata do poboru stanie o 100 000 mniej młodych ludzi.

Źródło: France Info