Zimowe szaleństwo - zdj. ilustracyjne / Fot. Sebastian Staines/ Unsplash
Zimowe szaleństwo - zdj. ilustracyjne / Fot. Sebastian Staines/ Unsplash

Niemcy chcą „skoordynowanego podejścia” całej Unii Europejskiej do zamykania stoków narciarskich. Austria i zapowiedziała, że pójdzie własną ścieżką.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zaapelowała, by wszystkie stoki narciarskie, jak i branża hotelowa przynajmniej do okresu świąteczno-noworocznego pozostały zamknięte.

Staramy się dojść do porozumienia w całej Europie, by zamknąć wszystkie ośrodki narciarskie – powiedziała Merkel w niemieckim parlamencie.

W ten sposób Niemcy chcą walczyć z koronawirusem i narzucić innym krajom, jak mają postępować. Argumentują, że podczas pierwszej, marcowej fali koronawirusa wiele ognisk Covid-19 wykryto właśnie w ośrodkach narciarskich.

Michalkiewicz. The Movie

Bawaria zapowiedziała już, że stoki narciarskie pozostaną zamknięte w okresie świąteczno-noworocznym w całym landzie.

To oznacza, że część osób spragnionych zimowych szaleństw wyjedzie do sąsiedniej Austrii albo Szwajcarii. Dlatego Niemcy naciskają, by cała Unia Europejska dostosowała się do ich zaleceń. A także Szwajcaria, która do UE nie należy.

Do dyskusji włączyły się także Włochy, które zaproponowały, by ośrodki narciarskie otworzyć najwcześniej 10 stycznia. Niemcy być może będą naciskać Unię Europejską, by ta jakimś naprędce stworzonym rozporządzeniem wprowadziła zakazy we wszystkich państwach członkowskich.

Austria liczy pieniądze i stoków nie zamknie

W Austrii panuje aktualnie lockdown – zamknięte są szkoły, większość sklepów, hotele, restauracje, bary i puby. Ale do 6 grudnia. Od następnego poniedziałku restrykcje będą luzowane.

Austriacy zapowiadają, że nie zgodzą się na propozycję Niemiec. Tamtejszy minister finansów Gernot Bluemel powiedział, że dla całej zimowej turystyki oznaczałoby to straty rzędu 500 mln euro tygodniowo w szczycie sezonu.

Jeśli Unia Europejska rzeczywiście sprawi, że ośrodki narciarskie pozostaną zamknięte, oznacza to dla nas koszty sięgające nawet dwóch miliardów euro. Jeśli UE naprawdę tego chce, to musi za to zapłacić – powiedział Bluemel.

Z kolei austriacki kanclerz Sebastian Kurz zapowiedział, że sezon narciarski odbędzie się prawie normalnie. Prawie, bo zakazane będą popularne imprezy typu apres-ski, czyli wspólna zabawa na świeżym powietrzu, tańce, koncerty itd.

Szwajcaria i Szwecja dają zielone sportom zimowym

Także Szwajcaria zapowiedziała, że kurorty zimowe będą działać, choć w zaostrzonym rygorze sanitarnym.

Tu nie chodzi tylko o narty. Ferie zimowe to także wycieczki piesze, jazda na sankach. Ten czas jest po to, by ludzie mogli naładować baterie, złapać trochę słońca, zaczerpnąć świeżego powietrza. Ludzie potrzebują wypoczynku w górach – powiedział Biner-Hauser, burmistrz Zermatt, jednego z najbardziej znanych ośrodków w Szwajcarii.

Sam sezon narciarski wystartować 13 grudnia.

Szwecja, która ostatnio nieco zaostrzyła restrykcje, choć w skali Europy wciąż są najlżejsze, zapowiedziała, że nie zabroni ludziom wypoczywać w górach.

Francja – stoki zamknięte, baza hotelowa otwarta

Francja zapowiedziała z kolei, że stoki narciarskie będą zamknięte, ale baza hotelowa otwarta.

Każdy będzie mógł udać się do tych kurortów i cieszyć się czystym powietrzem naszych pięknych gór. Sklepy, za wyjątkiem barów i restauracji, będą otwarte. Wyciągi narciarskie i obiekty użytku publicznego – zamknięte – to stanowisko premiera Francji Jeana Castexa.

Dodał, że fani sportów zimowych mogą liczyć na złagodzenie restrykcji w styczniu, ale żadne ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły i wszystko zależeć będzie od sytuacji epidemicznej.

A Polska… Na ten moment idzie swoją „drogą środka”. Pozwoli działać stokom narciarskim, ale zamknie bazę hotelową, co sprawi, że sporty zimowe w praktyce będą dostępne tylko dla okolicznych mieszkańców.

Stoki otwarte, ale noclegi i gastronomia zamknięte. Rzecznik rządu: „To droga balansu”

Źródło: CNN/NCzas