
Premier Mateusz Morawiecki był gościem Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Szef rządu mówił m.in. o kolejnym „sukcesie” w Brukseli oraz o koronarestrykcjach.
Krzysztof Ziemiec przytoczył opinię Donalda Tuska, który twierdzi, że „premier bezdyskusyjnie przyjął dyktat Berlina”.
– Dzisiaj mamy bardzo dobry budżet. Jest to wyjątkowy budżet na ten czas i to bardzo ważna sprawa. Natomiast kwestie związane z – jak to niektórzy mówią – obroną interesów, wiążą się właśnie z tym, w jaki sposób potrafimy jednocześnie realizować nasze interesy w tym otoczeniu międzynarodowym, w jakim jesteśmy i utrzymywać moc i możność realizowania, czy przedstawiania swoich własnych racji – twierdził premier.
Ziemiec zapytał, czy po takich słowach Morawiecki może powiedzieć, że wygrał w Brukseli. – Myślę, że trzeba by tutaj posadzić za waszym stołem redakcyjnym pana Donalda Tuska z Georgem Sorosem najlepiej, który wczoraj bardzo ciekawie określił też swój pogląd na temat tego szczytu, twierdząc, że Węgry i Polska uzyskały praktycznie wszystko to, co chcą i wygrały. Ja patrzę na to trochę inaczej – mówił.
Zdaniem Morawieckiego, rok 2021 będzie „rokiem wychodzenia z pandemii” – ale dopiero wtedy, kiedy szczepionka zacznie działać „w szerokiej populacji”.
Pytany, czy może obiecać Polakom, że zapowiadane 770 mld zł z unijnych funduszy dotrze do Polski, Morawiecki odpowiedział: „Mogę obiecać, że na pewno po drodze będą najrozmaitsze problemy, ale będziemy twardo realizować nasze interesy po to, żeby właśnie przechodzić przez poszczególne rafy i przeskakiwać przez płotki, tak jak teraz”.
– Jeżeli ktoś po lipcowych konkluzjach nie dotrzymał słowa, to zobaczył, jaka jest siła Węgier i Polski, i zresztą Grupy Wyszehradzkiej – twierdził, nawiązując do lipcowego szczytu, po którym także przywiózł do naszego biednego kraju „zwycięstwo”.
Trzecia fala
Morawiecki, na antenie, straszył także trzecią falą mniemanej pandemii koronawirusa. – Miejmy obawy przed tym, co będzie w styczniu, co będzie w lutym, co będzie w marcu – grzmiał.
Premier zapewnił też, że nie będzie luzowania koronarestrykcji na święta, w tym 5-osobowego limitu podczas Wigilii. – Chcemy przecież, żeby nasi rodzice, nasi dziadkowie przeżyli te święta, tak? – żachnął się premier na uwagę, że Boże Narodzenie to „rodzinne święta”.
Morawiecki stwierdził, że czas po świętach i ferie powinny być czasem „dobrowolnej narodowej kwarantanny”. Jak stwierdził, „dzięki temu przerwiemy szybciej ten łańcuch zakażeń”.
Padło też pytanie o śmieszność restrykcji – stoki są czynne, podczas gdy branża hotelarska pozostaje zamknięta. – Lasy Państwowe są też otwarte, pomimo że różne hotele przy drogach są nieczynne, nikt, kto nie porusza się w celach zawodowych, nie powinien w tych hotelach na dłużej przebywać. W związku z tym tutaj tak samo, są stoki, są lasy, są parki narodowe, są parki w miastach (…) i można ich używać, pod warunkiem, że nie jest to pobyt czasowy i nie wiąże się z pobytem większej liczby osób – mówił.
Źródło: RMF FM