
Sprawa ze szczepieniami poza kolejnością znanych osób zaszła już tak daleko, że w „Faktach” TVN wystąpił sam dyrektor programowy TVN Edward Miszczak. On także przyjął szczepionkę na COVID-19, choć nie znalazł się w tzw. „grupie zero”. Powiedział, że był przekonany, iż to część akcji promocyjnej.
Komentarze na temat szczepień osób, które nie są pracownikami ochrony zdrowia, wywołała m.in. informacja o zaszczepieniu się byłego premiera, europosła SLD Leszka Millera. O zaszczepieniu przeciw COVID-19 poinformowała też aktorka Krystyna Janda.
Polsat News dodał później, że na liście osób zaszczepionych są aktor także Wiktor Zborowski oraz satyryk i reżyser Krzysztof Materna. Przyjęcie pierwszej dawki szczepionki potwierdziła również aktorka Maria Seweryn.
W grupie osób ze specjalnymi przywilejami znalazł się także dyrektor programowy TVN. Miszczak wykorzystał więc czas antenowy w tej stacji i przedstawił swoją wersję wydarzeń.
– Zostałem powiadomiony przez szpital, w którym kiedyś byłem leczony, że jest możliwość wzięcia szczepionki pod warunkiem, że stawie się w ciągu godziny. Mam 65 lat i zdecydowałem się skorzystać, będąc przekonanym, że to części akcji promującej – mówił w „Faktach” TVN.
Warszawski Uniwersytet Medyczny informował w tym tygodniu, że z puli dodatkowych 450 dawek szczepionek, które niezależenie od etapu zerowego szczepień obejmującego personel medyczny otrzymał od Agencji Rezerw Materiałowych i które musiały być wykorzystane do końca roku, zaszczepił m.in. 300 pracowników szpitali WUM oraz grupę 150 osób obejmującą rodziny pracowników, pacjentów będących pod opieką szpitali i placówek WUM, w tym 18 znanych postaci kultury i sztuki, które zgodziły się zostać ambasadorami powszechnej akcji szczepień.
Artyści za frajer stali się PR-owcami od szczepień. Tak PiS zachęci Polaków do szczepień?