
Ludzie się buntują i mają rację. Chcemy wreszcie normalnie żyć – pisze Sławomir Mentzen z Konfederacji. Podaje kilka przykładów z ostatnich dni, jak ludzie pomysłowo omijają obostrzenia nakładane przez rząd. Jednocześnie dziwi się, że wśród „łamaczy” restrykcji są też ci, którzy te nakazy i zakazy wprowadzają.
W Polsce coraz szerszym echem odbijają się różne inicjatywy obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec władzy. Coraz więcej biznesów otwiera się pomimo obostrzeń.
Mamy już Góralskie Veto, Bałtyckie Veto, mamy akcję #otwieraMY. Powstała nawet interaktywna mapa, na której można sprawdzić, kto już działa.
„Niektóre hotele oficjalnie nie działają, ale zatrudniają mnóstwo pracowników do odśnieżania parkingu i oferują usługi przechowania nart. Gdy policja weszła do jednego z hoteli we Władysławowie, dowiedziała się, że ponad 300 hotelowych gości to szachiści. Polski Związek Pływacki zapisał do kadry narodowej kilkanaście tysięcy osób, by ci mogli kontynuować treningi na basenach. To samo zrobił Polski Związek Triathlonu, który powoła wszystkich swoich członków do kadry narodowej. A co trzeba zrobić, żeby zostać członkiem tego związku? Zapisać się można przez aplikację w 10 minut. Skorzystało już ponad 20 tysięcy osób” – przytacza przykłady z ostatnich dni Mentzen.
„W siłowniach można zapisać się do Polskiego Związku Przeciągania Liny, co oczywiście również pozwala bardzo szybko stać się reprezentantem kraju w tej szacownej dyscyplinie. Lodowiska zamieniają się najpierw w kwiaciarnie, a teraz w szkółki łyżwiarskie. Czekam aż powstanie Polski Związek Jedzenia na Czas. Z chęcią się zapiszę i regularnie będę chodził na treningi” – kontynuuje doktor ekonomii i prawnik.
„Możemy z tą parszywą władzą bawić się tak jeszcze długo. Wszystkich nas nie zamkniecie, jutro też wam uciekniemy” – pisze polityk Konfederacji.
„Ludzie się buntują i mają rację. Chcemy wreszcie normalnie żyć. Skandalem jest jednak to, że do tych śmiesznych obostrzeń nie stosują się ludzie z obozu władzy. Okazało się właśnie, że wnioski o wydanie licencji przez Polski Związek Narciarski dla synów Jadwigi Emilewicz wpłynęły dopiero po tym, jak sprawą zainteresowali się dziennikarze. Była wicepremier pojechała sobie z rodziną na narty, wykorzystując patent na członka związku sportowego, ale nie chciało jej się nawet ogarnąć papierów. Wszyscy mają siedzieć w domu, ale Emilewicz jedzie na narty, poseł Piecha leci na wakacje na Kubę, a wiceministrowie Artur Soboń i Adam Gawęda poszli z trybun oglądać mecz siatkówki. Im wolno, oni wirusa nie roznoszą. Reszta plebsu to siewcy śmierci, więc musi siedzieć w domu na tyłkach” – gorzko podsumowuje Mentzen.
Cały wpis do przeczytania poniżej.