
Na fermie koło Kartuz wykryto cztery przypadki zakażenia SARS-CoV-2 u norek. Podjęto decyzję o zagazowaniu zwierząt. Straty liczone są w milionach, a państwo polskie prawdopodobnie nie wypłaci odszkodowania.
O pojawieniu się choroby u zwierząt poinformowało w niedzielę wieczorem ministerstwo rolnictwa. Koronawirusa u norek wykryto na fermie w woj. pomorskim w powiecie kartuskim. Zadecydowano o likwidacji zwierząt.
Wszystkich pracowników fermy, a także lekarzy weterynarii uczestniczących w akcji, wysłano na kwarantannę. Niedługo przejdą testy na obecność koronawirusa.
Kontrola na fermie odbyła się 27 stycznia. Wykryto wówczas wirusa SARS-CoV-2 u czterech norek.
„Po otrzymaniu dodatnich wyników badań powiatowy lekarz weterynarii w Kartuzach niezwłocznie przeprowadził dochodzenie epizootyczne, w wyniku którego podjął decyzję nakazującą ubój zwierząt” – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka pomorskiego wojewódzkiego lekarza weterynarii Agnieszka Arendt.
Wyjaśniła, że procedura ma być przeprowadzona na podstawie rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 15 grudnia 2020 r. w sprawie zwalczania zakażenia SARS-CoV-2 u norek. Dodała, że w dochodzeniu epizootycznym ustalono, że w ognisku choroby przebywało 5845 norek.
Główny Inspektorat Weterynarii w opublikowanym komunikacie stwierdza, że „ochrona zdrowia Polaków, która jest nadrzędnym celem w dobie globalnej pandemii SARS-CoV-2, wymusza opisane wyżej działania”. Dodają, że dopiero po wynikach dochodzeń epizootycznych okaże się, czy właściciel fermy otrzyma jakąś rekompensatę. Te są uznaniowe.
Szczepan Wójcik, prezes Polskiego Związku Futrzarskiego, uważa, że przyjęte w grudniu przepisy zostały tak sformułowane, by nie wypłacać w podobnych przypadkach odszkodowań. Szeroko pisze o tym w poniższym oświadczeniu.
Państwo polskie zamierza wywłaszczyć polskich obywateli z ich własności. Dzieje się to dziś, w Polsce XXI wieku. pic.twitter.com/JmJ7at5acE
— Szczepan Wójcik (@szczepan_wojcik) February 1, 2021
– Jest policja, inspektorzy weterynaryjni. Nie możemy wejść do środka, a właściciel został wysłany na kwarantannę, więc nie może wyjść – mówi Wójcik, który jest jednocześnie pełnomocnikiem właściciela fermy.
– Zaorają temu człowiekowi całe gospodarstwo i nie dostanie z tego tytułu żadnego odszkodowania. To może zniszczyć jego życie, jego rodziny. Właściciel podważył sposób pobrania próbek. Uważa, że nie odbyło się to fachowo – dodaje Wójcik.
– Straty ciężko na razie oszacować. Na pewno kilka milionów złotych – podsumowuje Wójcik.
Bardzo niepokojące informacje przekazują z Gdańska @szczepan_wojcik i @MiskoMarek. Wygląda na to, że rząd po cichu likwiduje hodowle norek bez odszkodowań i okresów przejściowych. Nie udało się ich zdelegalizować to wybiją populację z powodu pandemii i wadliwych testów PCR.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) February 1, 2021
Hodowca, u którego ekstrminowane są właśnie zwierzęta wycenia straty nawet 10 milionów złotych. Stada zarodowe, utracone zyski, rozbiórka i utylizacja fermy. Od jutra zostanie bez środków do życia, z kredytami do spłaty. @pisorgpl dziękujemy. 🤬
— Marek Miśko (@MiskoMarek) February 1, 2021
W tej chwili trwa wywłaszczanie polskich rolników w biały dzień. Okazuje się, że w Polsce @pisorgpl można pozbawić obywateli własności, nie gwarantując żadnych odszkodowań za decyzję państwa. Wzywamy @PremierRP do natychmiastowych działan, w celu zatrzymania tego bezprawia! pic.twitter.com/rmMATAkjQq
— Marek Miśko (@MiskoMarek) February 1, 2021