Norka amerykańska/Fot. SwiatRolnika.tv, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Norka amerykańska/Fot. SwiatRolnika.tv, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
REKLAMA

Z raportu Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wynika, że norki amerykańskie i fretki są istotnie podatne na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 – poinformował w poniedziałek resort rolnictwa. Tymczasem dyrektor generalny Związku Polski Przemysł Futrzarski wskazał, że brak jest doniesień o osobach, które zaraziły się od norek.

Chodzi o raport naukowy EFSA i ECDC ws. koronawirusa u norek opublikowany 18 lutego br. pt. „Monitoring of SARS-CoV-2 infection in mustelids”.

Jak czytamy w komunikacie ministerstwa, „na fermach wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko poprzez kontakt pośredni i bezpośredni, czemu sprzyja duże zagęszczenie zwierząt. Z drugiej strony niewielka odległość między fermami stanowi czynnik ryzyka szybkiej transmisji wirusa z fermy na fermę”.

REKLAMA

Do 29 stycznia br. zakażenie odnotowano na 400 fermach norek w 9 krajach UE: 290 w Danii, 69 w Holandii, 21 w Grecji, 13 w Szwecji, 3 w Hiszpanii, 2 na Litwie, 1 we Francji, we Włoszech i w Polsce.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Według raportu, ze względu na ryzyko dla zdrowia publicznego stwarzane przez SARS-CoV-2 raport obejmuje rekomendacje dotyczące strategii planu monitorowania, z uwzględnieniem konieczności wczesnego wykrywania zakażeń i traktowania wszystkich ferm norek jako zagrożonych zakażeniem. Losowo wybrane zwierzęta powinny być badane metodą molekularną (RT-PCR), najlepiej w odstępach tygodniowych.

Jak wyjaśnił dyrektor Instytutu Weterynaryjnego w Puławach Krzysztof Niemczuk, jest to najbardziej precyzyjna metoda, która pozwala na określenie czy w badanym materiale jest obecny materiał genetyczny konkretnego wirusa. – Najwyższe organizacje światowe – EFSA i ECDC wskazują jednoznacznie, że jest to metoda uznana i rekomendowana, a jej wyniki są ostateczne – podkreślił Niemczuk. Dodał, że niektóre gremia podważają wyniki badań wykonywanych m.in. tą metodą.

Koronawirus tylko na jednej fermie

Raport zaleca badanie zwierząt martwych lub przejawiających objawy kliniczne (w liczbie co najmniej 5 osobników) w celu potwierdzenia zakażenia, a pozytywne próbki powinny być sekwencjonowane w celu monitorowania ewolucji wirusa a otrzymane wyniki upubliczniane.

Eksperci zalecają także częste badanie personelu i wszystkich osób mających kontakt ze zwierzętami. – Jest to w interesie samych właścicieli ferm, gdyż w ten sposób mogą uchronić przez wirusem swoje stada – stwierdził szef Instytutu Weterynaryjnego.

Niemczuk poinformował, że od początku roku badane są fermy norek, ale dotychczas poza jednym przypadkiem nie stwierdzono obecności koronawirusa u tych zwierząt. Celem jest przebadanie wszystkich stad norek w naszym kraju. Próbki pobierane są przez służby weterynaryjne.

Jak dotąd jedyny przypadek zakażenia SARS-CoV-2 u norek wykryto na początku lutego na fermie w woj. pomorskim na terenie powiatu kartuskiego. W stadzie znajdowało się 5845 norek, zwierzęta zostały zutylizowane. Hodowca poniósł ogromne straty liczone w milionach.

Według Związku Polski Przemysł Futrzarski, w Polsce działa blisko 900 gospodarstw hodujących zwierzęta na futra. Branża zatrudnia 8-10 tys. osób.

Dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego, Krzysztof Niemczuk, który doradza ministrowi rolnictwa, wskazał ostatnio potrzebę wybijania całych stad norek amerykańskich w Polsce, całkowicie pomijając fakt, że można je szczepić albo wprowadzić kwarantannę dla tych zwierząt, jak w innych krajach. Powoływał się przy tym na badania naukowe niewiadomego pochodzenia – wskazał Miśko.

„Czy hodowle trzody też będą tak samo kontrolowane, jak hodowle norek?”

Szef związku futrzarskiego podkreślił również, że ostatnio pojawiają się doniesienia, jakoby norki roznosiły koronawirusa. Jak dodał, „chciałby wiedzieć, jak wygląda kwestia badań odnosząca się do tego tematu”.

Niestety, poza enigmatycznymi informacjami, które dla logicznie myślącego człowieka są kompletnie niespójne, nie pojawia się nic konkretnego. W Polsce funkcjonuje Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach, którego dyrektorem jest prof. Krzysztof Niemczuk. On doradza ministrowi rolnictwa, Grzegorzowi Pudzie, np. w kwestiach COVID-19 czy innych chorób. Krzysztof Niemczuk wykazał ostatnio potrzebę wybijania całych stad norek amerykańskich w Polsce, całkowicie pomijając fakt, że można je szczepić albo wprowadzić kwarantannę dla tych zwierząt, jak w innych krajach. Powołuje się przy tym na badania naukowe, ale ani razu nie wskazuje, kto przeprowadził takie badania, gdzie zostały przeprowadzone, jaki jest ich numer, a nawet nie podaje nazwisk naukowców czy nazw instytutów, które przeprowadziły wspominane badania – wskazał Miśko.

Marek Miśko podkreślił, że „nie żyjemy w XIX w. i wszyscy obywatele, również rolnicy, zasługują na pełną informację, jeżeli chce się ich pozbawić własności”. – Stąd kolejne pytanie, czy dyrektor Niemczuk, który powołuje się na naukowe badania niewiadomego pochodzenia, poinformował ministra rolnictwa, że ukazała się publikacja naukowa w najważniejszym na świecie periodyku naukowym „Nature”, (…) w której czytamy, że bliski związek świń hodowlanych z ludźmi sprawia, że będzie ona „tym zwierzęciem, w którym prędzej czy później nastąpi rekombinacja zmutowanego koronawirusa Sars-CoV-2”. To oznacza, że mamy na liście kolejne zwierzę. (…) Czy hodowle trzody też będą tak samo kontrolowane, jak hodowle norek? Czy będzie wybijanie całych stad świń? – pytał.

Szef związku wskazał, że nikt nie przedstawił do tej pory wyników badań, ile osób zaraziło się od norek. – Cały czas mówi się o tym, że zwierzęta zarażają. Rolnicy mają jednak prawo wiedzieć, jakie są wyniki badań, zanim zlikwiduje się ich życie. Ilu pracowników będących w bezpośrednim kontakcie z norkami amerykańskimi zaraziło się lub zachorowało na COVID-19? Ilu umarło? Albo jakie mutacje koronawirusa zostały wykryte na fermach norek przez ostatni rok? (…) Mówi się, że norki zarażają. Proszę pokazać mi choć jedną osobę, która zaraziła się bezpośrednio od tych zwierząt. Bardzo łatwo jest podjąć nieodwracalną decyzję, ale za nią idzie odpowiedzialność finansowa – podkreślał.

Źródła: PAP/Radio Maryja/nczas.com

REKLAMA