„Kolorowo” i różnorodnie. Netflix zapłaci tym, którzy znajdą urojone niedoreprezentowanie grup

Netflix. Foto: Pixabay
Netflix. Foto: Pixabay

Netflix wystartował z Funduszem na rzecz Równości Twórczej. Jego budżet wynosi 100 mln dolarów. Na ekranie ma być „kolorowo” i różnorodnie. Pieniądze trafią do twórców, którzy znajdą lukę i będą promować „niedostatecznie reprezentowane” dotychczas kręgi.

Zanim jednak Netflix uruchomił fundusz, zlecił analizę, z której wnioski zebrano w specjalnym raporcie. Platforma badała, czy w jej produkcjach wszystkie grupy społeczne i etniczne mają odpowiednią reprezentację, zarówno przed, jak i za kamerą. Jak się okazało, murzynka jako przywódca Wikingów, czy czarnoskóra Anna Boleyn, to za mało.

Raport przygotował Annenberg Inclusion Initiative z Uniwersytetu Południowej Kalifornii. Think tank ten przoduje w badaniu różnorodności i integracji w branży rozrywkowej. W przypadku Netflixa wykazał, że uwzględnia on w swoich produkcjach osoby z różnych kręgów społecznych i kulturowych i z każdy rokiem robi w tej kwestii „postępy”. Wciąż jednak ma pole do rozwoju i podnoszenia progresywnych „standardów”.

Według think tanku w przypadku 19 na 22 wskaźników integracji było widać „poprawę”. Netflix przoduje bowiem w zatrudnianiu kobiet oraz współpracy z reżyserami różnego pochodzenia etnicznego. Przy obsadzaniu głównych ról zauważalna jest także „równość płci”. Co więcej, w ciągu ostatnich 2 lat Netflix przekroczył także proporcjonalną reprezentację murzynów w rolach głównych i drugoplanowych.

Jeszcze więcej „różnorodności”

Jak się jednak okazuje, czarnoskórzy to za mało. Nie ma bowiem wszystkich grup etnicznych. Niedoreprezentowani mają być Latynosi, mieszkańcy Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Indii. Lepiej wcale nie jest rzekomo w przypadku społeczności LGBT+ oraz osób niepełnosprawnych. W raporcie stwierdzono, że co prawda wzrost reprezentacji tych środowisk jest zauważalny, to jednak mogłoby być „lepiej”.

– Ostatnio wydaliśmy nasz pierwszy Raport na temat inkluzywności omawiający skład kadry w firmie Netflix. Z biegiem czasu zauważyliśmy, że aby skutecznie wprowadzać zmiany, musimy patrzeć na swoją pracę przez »pryzmat inkluzywności«. Oznacza to, że musimy sobie zadawać więcej pytań, takich jak: czyjego głosu nie słychać? Czy ta rola jest wiarygodna? Kto jest wykluczony? To podejście bezpośrednio wpływa na to, kto zostaje zatrudniony, a także na historie, które opowiadamy widzom – twierdził współzałożyciel i dyrektor ds. treści w Netflix Ted Sarandos.

Netflix będzie współpracować z USC Annenberg do 2026 roku. Think tank będzie publikował raporty co 2 lata. Na razie jednak – aby poprawiać kolejne statystyki różnorodności – platforma utworzyła specjalny fundusz. W ciągu najbliższych pięciu lat 100 mln dolarów trafi do organizacji, które wspierają „niewystarczająco reprezentowane” grupy w branży telewizyjnej i filmowej.

– Jesteśmy na początku wielkiej transformacji. Pragniemy, by wspaniałe historie mogły powstawać wszędzie i zachwycać w każdym miejscu na świecie, a ich autorami mógł być każdy, niezależnie od pochodzenia. A dzięki temu, że lepiej rozumiemy swoje działania, mamy też nadzieję na inspirowanie do zmian, nie tylko w firmie Netflix, ale w całej branży – dodał Sarandos.

Źródło: wirtualnemedia.pl

6 KOMENTARZE

  1. moze najwyzszy czas sie polakomi na dotacje? prezentowanie blazna,komsomolca z ZMS Mikke i jego kundla,spowoduje wzrost poparcia w sadazach.

  2. W sporym stopniu już wyłysiałem. Łysi też będą mieli swoją reprezentację? Kiedyś też jako mały chłopak miałem piegi, które co prawda potem zniknęły – piegowaci też musza mieć i to ze zbliżeniem kamery, aby było widać piegi.

  3. Mają rację;)), wszystko za wolno idzie. Już w połowie lat 70-ch zrealizowano film „Piętaszek”, jak inteligentny i wrażliwy Piętaszek (rola tym razem murzyńska, nie indiańska, chyba aktor Roundtree) uczył prymitywnego i zadufanego w sobie Robinsona, życia i prawd o życiu. W latach 80-ch, jakiś tam rycerz Okragłego Stołu, czy też kompan Robin Hooda, był czarny. I teraz w latach 20-ch XXI w., chcą nam zaimponować jedną czarną „jarlą” wikingów? :)

  4. Twórcy „Historia żółtej ciżemki”, może chcieli dobrze ;)- jednym z bohaterów był niejaki Czarny Rafał. Niestety odtwarzał do A. Szczepkowski, zresztą jak wtedy, a nawet dziś nad Wisłą, znaleźć czarnego aktora?:) Może policzą nam plus za miano bohatera …:)

Comments are closed.