Gamestopowy zwiastun krachu? Przerażenie w szeregach wielkiej finansjery

Wall Street, giełda, inwestowanie, krach.
Przerażenie inwestorów - zdj. ilustracyjne. (Fot. Unsplash/bruce mars)
Prenumerata NCZ! z prezentem

Jak łatwo sprawdzić na stronie Google Trends, słowo „akcje” jest w ostatnich miesiącach wyszukiwane nawet kilka razy częściej niż przez wszystkie ostatnie lata. To zdecydowanie zły sygnał.

O historii mało znanej sieci sklepów Gamestop zrobiło się głośno kilka tygodni temu za sprawą funkcjonującej na portalu Reddit grupy WallStreetBets, w łonie której zrodził się pomysł na to, aby przeciwstawić się dużym podmiotom grającym na spadek kursu jej akcji.

Fundusz Melvin Capital i kilka innych upatrzyły sobie Gamestop jako łatwy instrument służący do pomnażania zysków, lecz całą zabawę przerwała grupka internautów, której liderzy zauważyli, że kiepski kurs akcji nie odpowiada wcale realnej kondycji firmy. Gracze z Reddita skrzyknęli się więc i zaczęli stopniowo wykupywać akcje tak, iż ich cena zaczęła w końcu bardzo szybko rosnąć i z poziomu kilkunastu dolarów wzrosła nawet chwilowo do 480 dolarów. Oznaczało to, że Melvin Capital i inne fundusze musiały w popłochu likwidować swoje pozycje, gdyż groziło im wręcz bankructwo. Jeszcze na początku lutego mówiło się, że fundusze straciły w ten sposób ponad 12,5 mld dolarów.

Oburzenie establishmentu

Absolutnie znamienne było to, że, w następstwie zamieszania wokół Gamestop, na co dzień rzekomo bardzo głęboko podzielona amerykańska scena polityczna zjednoczyła się w potępieniu „nieodpowiedzialnych awanturników”, którzy „łamią reguły gry”. Nawet uznawany za konsekwentnego krytyka Wall Street, zafascynowany socjalizmem Bernie Sanders wyraził się dość dwuznacznie, obwiniając wprawdzie wielkie fundusze za nieuczciwe praktyki, lecz jednocześnie potępiając „innych giełdowych graczy”. Stronę partyzantów z Reddita wzięli jedynie bardzo nieliczni, a ich głos w mediach był wyjątkowo słabo słyszalny.

Upatrywanie w liderach grupy WallStreetBets prawdziwych bohaterów byłoby oczywiście sporym nadużyciem. Część z nich bardzo starannie przygotowała się do ostatnich wydarzeń i uprzednio wykupiła pewną część akcji Gamestopu i innych firm, aby później sprzedać je z ogromnym zyskiem w samym środku szturmu dokonanego przez drobnych ciułaczy.

WallStreetBets przyciągnęło do dziś nawet kilkanaście milionów osób, które licząc na duże zyski, gotowe są rzucić się na akcje kolejnych spółek. Po sieci już dziś krążą plotki o tym, które przedsiębiorstwa mogą się stać przedmiotem kolejnego szturmu; możliwe, że kolejna przepychanka wydarzy się także na rynku srebra.

Całe wydarzenie zasługuje na naprawdę wielką uwagę, gdyż na naszych oczach dokonuje się być może pewna rewolucja. Oto bowiem pospolite ruszenie inwestorskiego planktonu potrafiło po raz pierwszy przeciwstawić się potężnym, lewarującym się przy pomocy miliardów dolarów funduszom i złamać pewne niepisane zasady. To, co najczęściej określa się mianem „rynków finansowych”, stanowi tak naprawdę środowisko osób i instytucji, które jest dość hermetyczne i nie dopuszcza realnej konkurencji.

POLECAMY BIBLIOTECE WOLNOŚCI

Dżentelmeni stronią od awantur

Historycznie rzecz biorąc, na giełdę mieli zawsze wstęp jedynie nieliczni, a zawód giełdowego maklera dość szybko stał się licencjonowany. W londyńskim City już w XVIII wieku wykształcił się zwyczaj, że aby móc obracać akcjami, trzeba skorzystać z usług jednej z firm brokerskich, które działały wedle niepisanego, „dżentelmeńskiego” zbioru zasad.

Owe „dżentelmeńskie” zasady dotyczyły przede wszystkim bardzo wysokich prowizji i sztywnego podziału łupów na giełdowym parkiecie. Poza oficjalnym obrotem giełdowym istniał oczywiście zawsze handel wtórny, prowadzony przez nielicencjonowanych pośredników, którzy jednak nigdy nie mieli możliwości dokonywania naprawdę dużych transakcji.

System „dżentelmeńskich” firm brokerskich, które odpowiadały za zdecydowaną większość obrotu giełdowego i nie pozwalały nigdy nuworyszom na awanturnicze zachowania, zaczął pękać tak naprawdę dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku. Wtedy właśnie doszło do tzw. Big Bangu, czyli zniesienia stałych opłat prowizyjnych na giełdzie w Londynie (wkrótce potem także na innych parkietach), a powstające wówczas pierwsze komputerowe systemy do grania na giełdzie jedynie dopełniły dzieła. Obrót giełdowy miał się odtąd stać o wiele bardziej egalitarny.

Rewolucja, która wybuchła na początku 2021 roku, szykowała się więc tak naprawdę od ponad 40 lat, a jej nastanie przyspieszyło zdecydowanie upowszechnienie się aplikacji na smarftony, umożliwiających inwestowanie niemal w każdym miejscu na Ziemi. W ostatnich latach prawdziwą furorę w USA robiła aplikacja Robin Hood, która w ubiegłym roku miała aż 13 mln użytkowników. Oprócz niej ogromną popularnością cieszyły się liczne inne platformy tradingowe, które z dnia na dzień przyciągnęły na giełdę miliony osób.

Wielkokryzysowe analogie

Poprzednim razem tak wielki szał na giełdzie zapanował tuż przed wybuchem Wielkiego Kryzysu. W Stanach Zjednoczonych w akcje inwestowały nawet sprzątaczki i stróże nocni. Ceny większości papierów rosły nieustannie, dlatego wszyscy byli przekonani, że i oni wzbogacą się na hossie. Pod wieloma względami obecna sytuacja jest bardzo podobna, ponieważ w następstwie pandemii w giełdę wpompowano biliony dolarów, które wywindowały akcje wielu firm do niebotycznych poziomów. Z tego właśnie powodu miliony Amerykanów (i nie tylko) kupują akcje Tesli czy Amazona, widząc w nich to samo, co w latach dwudziestych widzieli kupujący akcje Coca-Coli czy też Gillette.

Choć od czasu Big Bangu i komputeryzacji giełdy minęło już tak wiele czasu, warunki do buntu przeciw elitom dojrzały dopiero teraz, ponieważ inwestorski plankton przekroczył masę krytyczną i poczuł się zdolny do rzucania wzywania gigantom. Współcześnie bardzo często zdecydowanie przecenia się realną konkurencję na tzw. rynkach finansowych i zapomina, że stanowią one swego rodzaju „spółdzielnię interesów”, powiązaną na szereg różnych sposobów. O wzajemnej zależności przesądza przede wszystkim to, że prawie wszyscy uczestnicy rynku posiadają większą lub mniejszą ilość akcji, obligacji czy też innych papierów wartościowych wyemitowanych przez całą resztę. Współczesny system finansowy to tak naprawdę swego rodzaju socjalizm, gdyż każdy podmiot ma tak naprawdę tysiące właścicieli.

Ważnym czynnikiem powstrzymującym dotąd wszystkich przed łamaniem niepisanych zasad gry na giełdzie było także to, że każdy inwestor ma swoje czułe punkty. Każdy fundusz jest dłużnikiem wielu banków, angażuje spore środki w określone aktywa i dlatego całe środowisko ma zawsze do dyspozycji szereg środków umożliwiających utemperowanie nawet najbardziej krnąbrnych. W przypadku drobnych inwestorów ze smartfonami w rękach i ich liderów rezydujących na strychach czy w garażach możliwości reakcji są zdecydowanie bardziej ograniczone.

Dawid kontra Goliat

Redditowy atak na wielkie fundusze można przyrównać do pojedynku Dawida z Goliatem. Drobni inwestorzy przypuścili swój atak niczym chmara szarańczy i dopięli swego, wprowadzając popłoch w szeregi luminarzy Wall Street. Doszło nawet do tego, że Robin Hood wstrzymał transakcje dla swoich klientów, a Google musiał później w sztuczny sposób wykasować negatywne opinie o serwisie wystawione przez zawiedzionych użytkowników. Przerażenie w szeregach wielkiej finansjery nadal nie minęło, gdyż inwestorska „szarańcza” może wkrótce zaatakować akcje kolejnych spółek czy też kursy surowców lub metali. Członkowie grupy WallStreetBets nie zamierzają kierować się „dżentelmeńskimi” zasadami i będą atakować bez pardonu, kiedy tylko uznają to za stosowne.

Finansowy establishment nie będzie oczywiście tolerował grania z nim w kotka i myszkę bez końca. Wszystko skończy się zapewne na tym, że wprowadzona zostanie odpowiednia ustawa, która zablokuje detalicznym inwestorom pełną swobodę operacji, a regulatorzy opracują systemy wczesnego reagowania na ataki inwestorskiej szarańczy. Niewykluczone też, że Wall Street przedstawi także liderom redditowej społeczności bardzo lukratywne oferty współpracy, aby już więcej nie myśleli o podburzaniu tłumów przeciwko samozwańczej arystokracji.

Jakkolwiek miałoby się to wszystko skończyć, epopeję związaną z Gamestopem można interpretować jako przejaw schyłkowego okresu hossy. Gdy giełda przyciąga masowo ludzi wprost z ulicy, można już mówić o dobrze rozwiniętej manii spekulacyjnej. Pospolite ruszenie z Reddita może dziś świętować pojedyncze triumfy nad finansowym towarzystwem wzajemnej adoracji, ale w końcu przyjdzie dzień, w którym większość będzie żałowała, że kiedykolwiek zainwestowała na giełdzie.

Jakub Woziński


Najwyższy Czas - okładka nr 09-10 (2021).

13 KOMENTARZE

  1. „GRA NA SPADKI, DLACZEGO LUBIĘ JĄ NAJBARDZIEJ”

    „Short Selling” – czyli granie na spadki polega na otwarciu pozycji krótkiej w oczekiwaniu na spadek kursu akcji (nawet kilkuminutowy)

    Dla przykładu, trader otwiera pozycję po cenie 10.50, oczekując że kurs spółki spadnie.
    Jeżeli kurs spada do cen 10.00, a trader posiada 1000 akcji wtedy zarobi 500 (minus prowizje).
    Jeżeli kurs spółki wzrośnie, np. do poziomu 10.70 i trader postanowi zamknąć pozycję – straci 200

    • CYFROWI NOMADZI – (Digital Nomads)
      Porzucili Rutynową Codzienność.

      …Możliwość pracy z jakiejkolwiek
      lokalizacji – zdalnie.
      Mobilność jest dla nich nie tylko ważną cechą pracy, ale też filozofii życia…

    • Nie jestem inwestorem, jestem traderem („graczem” ). Nie interesuje mnie sytuacja spółki, interesuje mnie ruch jaki na niej jest generowany. Dzięki temu nie mam najmniejszych skrupułów by szybko zamknąć pozycję gdy dzieje się nie po mojej myśli…

      Daytrading to styl tradingowy, w którym transakcja otwierana i zamykana jest podczas tej samej sesji tradingowej.

    • Nie planuj tradingu (gry) bez zdobycia podstawowej wiedzy i umiejętności.
      Może się trafi złoty strzał…
      a później tradingowa farsa.

      Ale Jeżeli nie spróbujesz, nie będziesz wiedział jak uczynić z tego zarówno swoje źródło dochodów jak i w pewnym stopniu sposób na życie…

    • „Jak Inwestować Na Giełdzie – Radzi 84 Ekspertów”

      …Inwestuj łyżeczką, nie chochlą…

      Niezależnie od doświadczenia, wielkości portfela czy skali akceptowanego ryzyka podchodź do inwestowania mniejszymi krokami. Dzięki temu unikniesz największych emocji i strat…

    • “Wymarzone Warunki Do Spekulacji”
      Okresem najłatwiejszych żniw był początek marcowego krachu…
      Od początku 2020 r. każdy miesiąc jest dla mnie rekordowy w karierze pod względem nominalnego zysku, więc to jest zdecydowanie najlepszy okres, jaki miałem. A jestem na rynku już blisko 13 lat. Kilka krachów pamiętam, ale takiego szaleńczego, jak ostatnio nie, opowiada Kamil, który inwestowania uczył się od ojca i z nostalgią wspomina sprawdzanie notowań w Telegazecie.
      Nie odpuszczam żadnej sesji.

      • Spekulują codziennie, zawierając od kilkudziesięciu do ponad stu transakcji na sesję. Patrzą głównie na przepływy kapitału widoczne w arkuszach.
        Czasem pozwalają sobie na większe ryzyko, ale jak rynek nie chce płacić, to szybko się z niego ewakuują.
        …Liczy się elastyczność, bo rynek jest zmienny…

  2. Nie wiem o co chodzi, ale stawiam dolary na orzechy, że chodzi o wyebanie tych tzw. drobnych ciuaczy, wielcy nie będą inwestować bo cowid czy coś, wyebią klasę średnią na cacy, zwłaszcza na jakimś korpo tęczowym direccie… czy jak mu tam

  3. Niestety p. Woziński, ale Waść bredzisz! „Robin Hood” nie był żadną walką Davida z Goliatem tylko przekręceniem przez Goliata frajerów Davidów. „Darmowe” zlecenia były dlatego, że sprzedawał dane klientów 3 największym market makerom umożliwiając im „front running” przed „davidami”. To nie davidy pokonały wspomniane fundusze tylko ci market makerzy a davidy zostały bankrutami z kupionymi najdrożej bezwartościowymi akcjami! :-))

  4. W tej akcji najistotniejsze było to, że te chciwe fundusze żeby więcej zarobić, otworzyły tzw. krótkich pozycji na więcej akcji niż było wyemitowanych. Nie wiem jak to jest możliwe, ale to tylko potwierdza że giełda to patologia.Wtedy jakiś sprycior jakoś to zauważył i opisał na reddit.

    • Pomysł był taki – wykupić ile się da akcji tego GameStopa i trzymać. Fundusze muszą odkupić te akcje aby je oddać brokerowi (bo sprzedaż tzw. krótka w skrócie polega na tym że pożyczasz od brokera i sprzedajesz licząc że niedługo odkupisz je taniej aby oddać brokerowi.)

      • Fundusz dostał sraki, bo jak cena rośnie to musi więcej płacić brokerowi za otwartą pozycję, a kwota odkupienia akcji przekracza wycenę funduszu.
        Najlepsze po tym były skomlenia tych durni, jak to powinno się pozamykać drobnych graczy, bo przeszkadzają wielkim. A najlepiej zabronić – ot, demokracja!

  5. spekulacja na czymś czego nie ma – czyste złodziejstwo … a weźcie sie do wyprodukowania choćby stołka i sprzedania go komuś … zobaczymy z czym wlądujecie po jednym dobrym rozbłysku słonecznym … W ŚREDNIOWIECZU !

Comments are closed.