Niedzielski i resort zdrowia działają na ślepo. Na Śląsku liczba zarażonych i ozdrowieńców kilka razy większa niż oficjalnie

Adam Niedzielski.
Minister Zdrowia Adam Niedzielski. / foto: PAP

Jesienią ub. roku co dziesiąty mieszkaniec woj. śląskiego miał przeciwciała wskazujące na przejście zakażenia koronawirusem, podczas gdy według statystyk sanepidu był to wówczas co trzydziesty mieszkaniec. O niedoszacowaniu skutków pandemii informują naukowcy ze Śląskiego UM w Katowicach.

Takie niedoszacowanie poziomu zakażeń zostało wykazane w kompleksowym epidemiologicznym badaniu populacyjnym, analizującym zachorowalność i umieralność na COVID-19.

W trzech dużych miastach aglomeracji śląskiej przeprowadzili je naukowcy ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (SUM) w Katowicach. Badacze podkreślili, że niedoszacowanie rzeczywistych skutków pandemii jest uniwersalnym problemem.

W województwie śląskim do listopada 2020 r. tzw. skumulowany odsetek zakażonych koronawirusem wedle Państwowej Inspekcji Sanitarnej wynosił 2,8 proc. Wyniki badań prowadzonych przez Zespół Katedry Epidemiologii SUM wykazały wielokrotnie większą częstość zakażenia.

Na podstawie określenia obecności przeciwciał swoiście związanych z infekcją koronawirusem ujawniono co najmniej czterokrotnie większą liczbę osób zakażonych. W tzw. populacji generalnej, obejmującej wszystkie grupy wiekowe, zakażenie dotyczyło nie co trzydziestego, ale co dziesiątego mieszkańca Aglomeracji Górnośląskiej (11,4 proc.).

Co więcej, w przypadku osób, które miały w przeszłości kontakt z osobą z rozpoznaną lub podejrzaną infekcją koronawirusową, częstość zakażenia sięgała 20 proc. i były to – w analizowanym okresie – prawie wyłącznie zakażenia nie wymagające interwencji lekarskiej, a więc w dominującej części nierozpoznane wcześniej.

Zdaniem badaczy z SUM niedoszacowanie zdrowotnych skutków pandemii COVID-19 jest faktem, który wskazuje na konieczność podjęcia stosownych działań.

– Po pierwsze, konieczne jest udrożnienie i przyspieszenie funkcjonowania systemu oficjalnej sprawozdawczości, wraz z poprawą dostępności do tych danych. Po drugie, konieczne są wiarygodne badania dotyczące populacyjnego wymiaru pandemii, możliwe pod warunkiem wykorzystania nowoczesnego instrumentarium epidemiologicznego – wylicza szef zespołu badawczego, kierownik Katedry Epidemiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach prof. Jan Eugeniusz Zejda.

– Po trzecie, konieczne jest uwzględnienie tzw. grup szczególnego ryzyka w planowaniu przeciwepidemicznych działań systemu ochrony zdrowia. Po czwarte, konieczne jest upowszechnienie sprawdzonych metod monitoringu rozpowszechnienia zakażenia koronawiusem w populacji, zwłaszcza w związku z wdrożeniem narodowego programu szczepień – dodał.

Wyniki badań pokazały też, że w całym województwie w 2020 r. liczba zgonów wzrosła o 15-17 proc. w porównaniu z okresem 2017 – 2019. Ogółem w 2020 roku zmarło 60,1 tys. mieszkańców województwa, podczas gdy w latach 2017-2019 umieralność ogólna wynosiła kolejno 51,4 tys., 52,1 tys. i 51,7 tys. zgonów.

Najwięcej osób zmarło w październiku i listopadzie 2020 roku – a więc podobnie, jak to miało miejsce w skali całego kraju, w szczycie drugiej fali pandemii. W listopadzie – przy porównaniu miesiąc do miesiąca – wzrost umieralności sięgnął aż 85-87 proc.

– Analiza dynamiki umieralności z powodu poszczególnych przyczyn w całym województwie nie jest jeszcze możliwa ze względu na brak dostępnych danych w skali regionu. Możliwe natomiast okazało się prześledzenie aktów zgonów odnotowanych w trzech miastach: Katowice, Gliwice, Sosnowiec. W tych miastach na przestrzeni lat 2019-2020 doszło do 6,5 procentowego zwiększenia liczby zgonów z powodu chorób układu krążenia i 22,6 procent zwiększenia liczby zgonów z powodu chorób układu oddechowego – poinformował prof. Zejda.

– Nie można wykluczyć, że wzrost zgonów był spowodowany pogorszeniem korzystania z opieki zdrowotnej i pogorszeniem jej funkcjonowania, co przełożyło się na zwiększenie umieralności z powodu głównych niezakaźnych przyczyn. Za takim wyjaśnieniem przemawia ewidentne zwiększenie umieralności z powodu chorób układu krążenia i układu oddechowego, odnotowane choćby w trzech wymienionych miastach – powiedział naukowiec.

Innym wytłumaczeniem może być niedostateczne rozpoznanie, a tym samym zgłaszalność, zgonów z powodu COVID-19. – Za taką interpretacją przemawia natomiast radykalne zwiększenie umieralności z powodu chorób układu oddechowego, a przecież poważne uszkodzenie tego układu jest dominującym objawem w ciężkim przebiegu COVID-19 – wskazuje prof. Zejda.

Dodatkowym problemem w szacowaniu udziału COVID-19 w nadumieralności jest fakt, że znaczna część umierających z tego powodu ma także choroby współistniejące, co ma ogromne znaczenie i potwierdziły to wyniki badania. W województwie śląskim w analizowanym okresie procent zmarłych tylko z powodu COVID-19, wśród wszystkich leczonych szpitalnie z powodu tego zakażenia, wyniósł 6,5 proc. Natomiast 22,8 proc. zmarłych leczyło się na dwie choroby współistniejące, u 36,4 proc. odnotowano obecność co najmniej trzech chorób współistniejących. W tym ostatnim przypadku statystyczne ryzyko zgonu wzrastało ponad ośmiokrotnie.

– Ta obserwacja wskazuje na konieczność objęcia szczególnym, nawet aktywnym, nadzorem i opieką osób z przewlekłymi chorobami, a więc starszych i co więcej znanych skądinąd z imienia i nazwiska lekarzom rodzinnym – podkreśla prof. Zejda.

Badanie finansowane przez Agencję Badań Medycznych obejmowało wyłącznie osoby wylosowane spośród mieszkańców trzech miast: Gliwic, Katowic i Sosnowca. Polegało na pobraniu krwi w celu oznaczenia miana przeciwciał antywirusowych. Wynik pozwoli określić, czy i w jakim stopniu osoba badana przebyła zakażenie wirusem – nawet jeśli nie miała objawów – i jak na to zakażenie zareagował system odpornościowy jej organizmu.

7 KOMENTARZE

  1. Ale idiotyczny tytuł. Chorzy bezobjawowi są pospolitym zjawiskiem w tej chorobie. Prawdopodobnie na 4 chorych łapiemy tylko 1. I tak jest na całym świecie.

  2. ten cały system to jest o pupe rozbić, przez ostatni rok miałem dwa poważne zabiegi w szpitalu, krew do badań pobierano mi chyba ze sześć razy i nikt nie sprawdzil czy przeszlem covida, no to jest jakiś cyrk zwłaszcza że w pracy mam stały kontakt z dużą ilością młodych ludzi, dodam że ja przez ostatni rok nie miałem nawet kataru, nie mówiąc że apetyt mam taki żebym konia z kopytami mógł zjeść, a zapach dobrego jedzenia wyczuwam chyba lepiej niż wilk (aha i płace dwie składki zdrowotne)

    • a z mozgiem to w porzadku?
      bo wyglada na wodoglowie postepujace

      czyli moja d najmojsza

      nie placi sie dwoch skladek tylko skladke od dochodu
      z pracy najemnej nie jest wazne z ilu etatow uzyskuje sie dochod

      jedynie samozatrudnienie jest obciazone ryczaltem
      co przy malych dochodach jest duzym obciazeniem
      a przy duzych dochodach ponad srednia place jest czystym zyskiem

      • jak mówię że płace dwie to płace dwie, a jak ja mówię to wiem p. s. a osobiste wycieczki to se w pupe wsadź

  3. Straszą nas wirusem, który bez żadnego leczenia przeżywa ponad 99% populacji (wirus jest wszędzie od blisko roku).
    Są sprawdzone, bezpieczne, ale blokowane lekarstwa, które mogą przy wczesnym podaniu wyleczyć słabych i podatnych (hydroksychlorochina, amantadyna, MMS…).
    Szaleństwem lub zbrodnią jest zmuszanie ludzi do masek i zaszczepienia tym bardziej, że wg. głównego naukowca WHO brak jakichkolwiek dowodów na to, że te szczepionki zatrzymują infekcje.

  4. plandemia, ma całkiem inne cele, co różne siorbany potwierdzały, że interesuje ich tylko ilość zgonów, nigdy przedtem nie robiono testów na manie grypy

  5. Pomysł dobry, ale nierealny, bo rząd ma jedna strategię, której nie zmieni choćby się Świat zawalił: lockdown i wyszczepienie wszystkich, a wszelkie inne działania uważa za niepotrzebne, a wręcz szkodliwe.

Comments are closed.