Niespodziewany upadek bohatera Demokratów i covidowego „guru”

Kolejna kobieta oskarża gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo o molestowanie seksualne. Zdjęcie: EPA/SETH WENIG / POOL Dostawca: PAP/EPA.
Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo . Zdjęcie: EPA/SETH WENIG / POOL Dostawca: PAP/EPA.
Prenumerata NCZ! z prezentem

Na amerykańskiej medialnej lewicy rozgrywa się skandal związany z gubernatorem Nowego Jorku Andrew Cuomo. Spojrzenie mediów prawicowych może być trochę inne.

Historia dotyczy jeszcze do niedawna niezwykle promowanego w mediach Andrew Cuomo, o którym niejednokrotnie pisaliśmy na łamach „NCz!”. Rodzina Cuomo zajmuje czołowe miejsce w amerykańskiej polityce za sprawą duetu Andrew i Chris Cuomo. Ich ojciec, Mario, trzykrotnie wybierany był na gubernatora stanu Nowy Jork. Chris jest jednym z czołowych dziennikarzy lewicowej CNN i jeszcze do niedawna zajmował się lansowaniem brata, nic nie robiąc sobie z ewidentnego i rażącego konfliktu interesów.

Andrew był dla wielu covidowym bogiem, dzielnie walczącym z pandemią, chwalącym się swoimi dokonaniami na codziennych konferencjach prasowych (za robienie na nich swoistego show dostał w listopadzie 2020 r. nagrodę Emmy). Wydał też o swoim sukcesie (kolejną) książkę pod tytułem „American Crisis: Leadership Lessons from the COVID-19 Pandemic” („Kryzys w Ameryce. Lekcje przywództwa z pandemii COVID-19”).

Prowadzone przez jego brata rozmowy w CNN były bardzo osobiste. Otwarcie mówił o Andrew, że jest on „najlepszym politykiem w kraju” i „uratował życie dziesiątkom tysięcy ludzi”. Dodawał nawet, jak bardzo go kocha i że „nie jest ważne, jak ciężko pracuje, musi znaleźć czas, by zadzwonić do mamy”. Wspólnie tworzyli pełne emocji materiały, skutkujące zwyżkami w oglądalności (Chris Cuomo zarabia w CNN rocznie 6 mln $). Najprawdopodobniej stacja CNN chciała w ten sposób wypromować brata swojego dziennikarza, żeby startował w wyborach (na prezydenta). Teraz Chris Cuomo mówi, że „oczywiście nie może zajmować się sprawą brata”. Ale CNN to będzie robić. No tak, był dobry do chwalenia, ale do krytykowania to już się nie nadaje. A o co poszło?

Andrew Cuomo. Seksualne molestowanie

Trzy kobiety wystąpiły publicznie ze swoimi historiami dotyczącymi jego seksualnych zachowań i teraz toczy się w tej sprawie śledztwo. Lewicowy „Huffington Post” („Huff Post”) wylicza, że 33-letnia Anna Ruch powiedziała „New York Timesowi”, że spotkała gubernatora Cuomo na przyjęciu weselnym we wrześniu 2019 roku i tamże Cuomo położył rękę na jej nagich dolnych plecach, a potem, gdy zabrała jego dłoń, złapał jej twarz rękami i zapytał, czy może ją pocałować. Kobieta nigdy wcześniej nie spotkała się z nim i nie pracowała w jego administracji, ale błędem byłoby myśleć, że jest osobą z prawicy. Była zatrudniona w administracji Baracka Obamy i pracowała w sztabie Joe Bidena. Inną kobietą, która teraz pogrąża Cuomo, była 25-letnia Charlotte Bennett, pracująca kiedyś dla niego jako jego doradca. Jak mówi, gubernator Nowego Jorku miał jej zadawać nieodpowiednie pytania o życie seksualne i pytać „czy kiedykolwiek była ze starszym mężczyzną”. Lindsey Boylan, kolejna była pracownica Cuomo, powiedziała, że gubernator pocałował ją bez jej zgody, gdy pracowała dla niego w 2018 roku, a rok wcześniej zaprosił do gry w rozbieranego pokera.

A potem przyszła kolej na kolejne kobiety, opowiadające podobne historie (w momencie pisania tego artykułu jest ich pięć). Jak podał „Huff Post”, Cuomo zaprzeczył oskarżeniom Boylan i przyznał, że wobec Bennett chciał być mentorem. Dzień po tym przyznał, że niektóre ze słów, które powiedział, zostały źle zinterpretowane jako niechciane flirtowanie i że za to przeprasza. Jak pisze John F. Harris w lewicowym „Politico”, od mniej więcej 25 lat każdy, kto miał jakąś styczność z polityką Nowego Jorku albo znał kogoś, kto w niej siedział, znał wiele anegdot na temat gubernatora Cuomo. Krótko mówiąc: „był utalentowany, ambitny i często był kretynem (jerk)”. Pewnie więc wszyscy wiedzieli. Co się takiego stało, że właśnie teraz wybuchł skandal?

„Cuomosexual”

Jego rezygnacji domagają się teraz nie tylko Republikanie. Kongresmenka z Nowego Jorku, Kathleen Rice, na Twitterze napisała, że powinien odejść. Podobnego zdania są liczni stanowi legislatorzy. Burmistrz Nowego Jorku Bill DeBlasio wydał Cuomo druzgocącą opinię zaraz potem, gdy wyszło na jaw, że Cuomo chciał zniszczyć karierę Ronowi Kimowi (członkowi stanowej legislatury) za krytyczną ocenę jego radzenia sobie z pandemią. Kim powiedział, że gubernator zadzwonił do niego z groźbą i tak go przestraszył, że wynajął prawnika. A do niedawna popularność Cuomo w mainstreamowych mediach szczytowała i nie była zwykłym klepaniem po plecach. Nosiła nawet znamiona dziwnego uwielbienia. Ellen DeGeneres, jedna z gwiazd telewizji, zrobiła program o seksowności gubernatora, mówiąc o tym, że wiele kobiet kocha braci Cuomo, stąd termin „Cuomosexual”, którym określiła się sama DeGeneres (zdeklarowana lesbijka).

Podobno wymyślił go inny znany komik, Trevor Noah. Swój pociąg do Andrew Cuomo wyznała na Twitterze znana komediantka Chelsea Handler i domagała się, aby natychmiast został prezydentem. Cuomo był rasowym politykiem lewicy, wrażliwym na wszystko to, na co lewica chce być w danym momencie wrażliwa. I niewrażliwym na to, czego lewica nie lubi, np. zorganizowanej religii czy dzieci nienarodzonych (Cuomo jest niezwykle oddanym przyjacielem providera aborcji Planned Parenthood, który teraz wspiera śledztwo wobec jego zachowań seksualnych).

Przy okazji walki z covidem Cuomo próbował wytępić udział w nabożeństwach religijnych (ale nie udział w demonstracjach antyrasistowskich). Wymyślił sobie, że w strefach czerwonych (z największą liczbą zachorowań na COVID-19) w kościołach i synagogach będzie mogło przebywać tylko 10 osób, a w pomarańczowych – 25, bez względu na rozmiary budynków. Sąd Najwyższy uznał te rozwiązania za niezgodne z konstytucją z powodu pogwałcenia prawa do wolności religijnej. I zablokował niektóre restrykcje, odpowiadając na pozew katolików i żydów – i przyznał, że nie można ich uznać za neutralne, gdyż zostały wymierzone tylko w kościoły, synagogi i meczety. Sąd słusznie uznał, że prawo to dyskryminuje osoby religijne, gdyż nie obowiązuje w innych miejscach, m.in. sklepach (np. alkoholowych, których otwarcie gubernator Cuomo uznał za konieczne) znajdujących się w tych samych strefach.

POLECAMY BIBLIOTECE WOLNOŚCI

Lewicowe media nie analizują

Popularność Cuomo zdawała się nie mieć granic. Nie tylko telewizyjni celebryci pompowali gubernatora Nowego Jorku. Jak zauważa Farris, nawet „NYT” dawał go za przykład, m.in. w artykule Bena Smitha pod tytułem „Andrew Cuomo – maniak na punkcie kontroli, którego teraz potrzebujemy” („Andrew Cuomo Is the Control Freak We Need Right Now”). W lewicowych mediach decyzje podejmowane przez gubernatora nie były analizowane, choć prawica miała oczywiście o nich swoje negatywne zdanie. Lewicowi dziennikarze niespecjalnie zwracali uwagę na to, że stan Nowy Jork ma drugie najgorsze dane statystyczne w kraju: prawie 48 tys. przypadków śmiertelnych i 246 zgonów na 100 tys. mieszkańców (w tym przytłaczające liczby zgonów w domach spokojnej starości).

Nikt nie pytał, dlaczego osoby starsze ze zdiagnozowaną w szpitalu chorobą COVID-19 według dyrektywy gubernatora musiały zostać z powrotem przyjęte do domu starców, aby potem zarażać tam innych (dyrektywa z 25 marca). Gubernator z Partii Demokratycznej został uznany za świetnego przywódcę i symbol seksu. Ale teraz jest też objęty śledztwem w sprawie manipulowania danymi statystycznymi, ukrywającymi rozmiary zgonów osób w domach starców. Według oficjalnych (i nieprecyzyjnych) danych podanych w czerwcu 2020 roku, takich ludzi zmarło 6432, ale było wiadomo, że dane są zaniżone, bo zawierały tylko osoby, które zmarły na terenie tych placówek, a nie w szpitalu. Administracja Cuomo odmówiła ujawnienia danych szczegółowych (teraz w końcu przyznaje, że przypadków śmiertelnych wśród rezydentów domów spokojnej starości było co najmniej 15 tys.).

28 stycznia prokurator generalna Nowego Jorku, Letitia James, opublikowała raport ujawniający, że administracja Cuomo zaniżyła liczbę przypadków śmiertelnych o 50%, a domy opieki dopuszczały się różnych zaniedbań. A teraz na dokładkę prokurator James zgłosiła swoją gotowość szefowania niezależnej komisji badającej seksualne molestowania gubernatora. Przyszła kryska na matyska?

CZYTAJ TAKŻE: Plan dla Donalda Trumpa. Trzy kroki do wielkiego powrotu

Prawicowym okiem

Dość cyniczny konserwatywny komentator Ben Shapiro twierdzi, że całkiem możliwe, iż prokurator James ma już ochotę na stanowisko gubernatora, które Cuomo może opuścić w niesławie. Shapiro sugeruje też, że seksualny skandal ma przykryć ten prawdziwy skandal z manipulowaniem danymi statystycznymi, o których Demokraci nie chcą rozmawiać. Ta druga sprawa wiązałaby się z potrzebą analizy decyzji gubernatorów takich jak Cuomo i mogłaby oznaczać, że ich republikańscy odpowiednicy wyszliby na niej dużo lepiej (np. gubernator Florydy Ron DeSantis). I pokazałaby również, że te rozwiązania, do których gorąco namawiali dziennikarze, nijak mają się do rezultatów walki z covidem. Kolejny aspekt tej sprawy jest taki, że skandal seksualny Cuomo pomaga mediom wyjść z twarzą z prodemokratycznego lizusostwa, bo pozwala im pokazać: widzicie, jesteśmy obiektywni i relacjonujemy tę sprawę. Tylko że o skandalicznej polityce wobec tych placówek wiadomo było od wielu miesięcy, a o seksskandalu brytyjski „Guardian” napisał dwa miesiące temu.

Media musiały jednak wstrzymywać wszelkie negatywne informacje o Demokratach i skupiać się na atakowaniu Trumpa. Na koniec można dodać, że w sprawie brakuje proporcji. Seksualne zachowania Cuomo w porównaniu z poniesieniem odpowiedzialności za decyzje ze skutkami śmiertelnymi dla pensjonariuszy domów starców to małe piwo. Gdyby podobne historie dotyczyły republikańskiego gubernatora stanu, już dawno podałby się do dymisji. Na razie gubernator Cuomo ogłosił, że nie zrezygnuje.

Natalia Dueholm


Najwyższy Czas - tygodnik konserwatywno-liberalny.

2 KOMENTARZE

  1. Poczekajmy,nie śieszmy się,a już powróci teza iż Usrael to b.chory kraj.Jako iż co miesiąc mu się pogarsza,zaś żadne dopłaty do milczenia nic nie dadzą,no może poza inflacją.W każdym razie dzisiejsi tryumfatorzy(ci bez napletka) mają jak w banku zarzuty o molestowanie. Zwłaszcza że niewielu z nich nie bawiło się za młodu w doktora.Jeszcze tylko ostatni nieudacznicy mają szansę na ocalenie czci i portfela.

Comments are closed.