Zdjęcie ilustracyjne, lockdown zatopi gospodarkę. / foto: Pixabay (kolaż)
REKLAMA

Po roku pandemii amerykańskie media zaczynają się nieśmiało zastanawiać, czy podejście gubernatorów w stylu laissez-faire nie było złe. Inaczej mówiąc: czy odpowiedź republikańskiego gubernatora Florydy była dobra.

I zestawiają ją ze szczególnie restrykcyjną Kalifornią, w której rządzi Demokrata. „Market Watch” („MW”) pisze, że pomimo diametralnie innych podejść do pandemii, oba stany osiągnęły prawie identyczny rezultat.

Przypomnijmy, że w Kalifornii z 39,1 mln mieszkańców gubernatorem jest Gavin Newsom z Partii Demokratycznej, a na Florydzie, gdzie mieszka 20,6 mln ludzi, Ron DeSantis, Republikanin. W pierwszym stanie na COVID-19 zmarło 54.314 osób, a na Florydzie 31.683. Choć „MW” o tym nie wspomina, mainstreamowe media przytakiwały, a nawet wielbiły podejścia takich gubernatorów jak Newsom czy Andrew Cuomo z Nowego Jorku. Ale nad nimi zbierają się teraz czarne chmury. Pierwszy musi sobie poradzić z grożącym mu odwołaniem, bo Republikanie z Kalifornii pomogli zebrać 2 miliony podpisów pod nawołującą do tego petycją.

REKLAMA

A w Nowym Jorku Cuomo ma obecnie problem ze skandalem z powodu niewłaściwych zachowań seksualnych wobec kobiet (dotąd zgłosiło się siedem). Ma też na karku prokuratora z powodu celowego zaniżania danych o ofiarach śmiertelnych COVID-19 wśród pacjentów domów starości.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Dwa inne światy

Może więc przyszedł właściwy moment na krytykę gubernatorów-Demokratów i w dobrym tonie jest krytykować ich za politykę i decyzje podejmowane podczas pandemii. Tak czy owak, wygląda na to, że media się w tym temacie bardziej ośmieliły. „MW” porównuje, że po roku od ogłoszenia shutdownu maski nadal są w Kalifornii obowiązkowe, restauracje serwujące posiłki wewnątrz budynku nie mogą funkcjonować bez ograniczeń, a Disneyland jest ciągle zamknięty. W przeciwieństwie do Kalifornii, Floryda nie ma restrykcji wprowadzonych na poziomie całego stanu.

Co więcej, DeSantis zakazał lokalnym włodarzom nakładania mandatów na ludzi, którzy odmówią noszenia masek (lokalne władze miast, zwłaszcza tych dużych, wprowadzały bowiem swoje własne nakazy noszenia masek). Disney World jest na Florydzie otwarty od lipca 2020 roku. „MW” zauważa, że w swojej ostatniej przemowie do mieszkańców Florydy DeSantis mówił, że stan jest w lepszej formie dlatego, że zarówno szkoły, jak i biznesy są tam otwarte. Stopa bezrobocia jest niższa niż średnia krajowa i znacznie niższa niż w Kalifornii. Jak podaje „MW”, według danych rządowych agencji Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (Centers for Disease Control and Prevention), zarówno Kalifornia, jak i Floryda mają zbliżoną liczbę przypadków zachorowań na 100 tys. mieszkańców (ok. 8900). Oba stany osiągnęły prawie identyczne miejsce, jeśli chodzi o liczbę zgonów: Floryda miejsce 27, a Kalifornia 28.

Jest też dodatkowy aspekt, o którym „MW” nie wspomina. Floryda ma jedną z najstarszych populacji w kraju. Kalifornia nie jest nawet w pierwszej dziesiątce. 20,5% ludzi na Florydzie ma co najmniej 65 lat, a 9,2% ponad 75 lat (mediana wieku wynosi tam 42,2 lat). Taki przekrój demograficzny mógłby sugerować, że covidowa śmiertelność wśród mieszkańców Florydy mogłaby być dużo wyższa niż w Kalifornii. A jednak takie zjawisko nie wystąpiło. Dlaczego tak się stało? Będziemy się pewnie długo zastanawiać.

Nieprzewidywalne zachowania ludzkie

Cytowany w „MW” Thomas Tsai z T.H. Chan School of Public Health na Harvardzie podjął się próby wyjaśnienia, dlaczego tak diametralnie różne podejścia gubernatorów poskutkowały takimi samymi wynikami, jeśli chodzi o ofiary pandemii. Jak powiedział, niektórzy ludzie zachowują się ostrożniej w stanach, gdzie zalecenia są bardziej luźne. A w stanach, gdzie wprowadzono odgórne nakazy, ludzie generalnie nosili maski w miejscach publicznych, ale prywatnie zachowywali się mniej ostrożnie.

Cytowany w „MW” Amesh Adalja z the Johns Hopkins Center for Health Security porównał narzucanie surowych przepisów, takich jak np. zakaz widywania się z przyjaciółmi czy odwiedzania dziadków, do promowania wyłącznie abstynencji w zwalczaniu narkomanii i chorób przenoszonych drogą płciową. Jak skomentował, niektórzy się będą do nich stosować, ale niektórzy ludzie będą i tak to robić. Choć trudno powiedzieć, czy te komentarze naukowców wystarczająco wyjaśniają zaistniały fenomen, zapewne sugerują, że coś może być na rzeczy, szczególnie w sytuacji, gdy nienaturalne i surowe przepisy narzucane są na tak długi okres.

POLECAMY W BIBLIOTECE WOLNOŚCI

Kto jest lepszy?

Zobaczmy, jak fenomen Florydy i Kalifonii komentują lokalne media. „The Los Angeles Times” („LAT”) z tego drugiego stanu zastanawia się, kto lepiej poradził sobie z COVID-19 – Kalifornia czy Floryda? (Vide artykuł pod tytułem: „California vs Florida: Who handled COVID-19 better?). „LAT” zauważa, że Kalifornia narzuciła całą gamę restrykcji, na których ucierpiała gospodarka. Szkoły publiczne zostały zamknięte, a uczniom pozostawiono opcję nauczania zdalnego z domu przez praktycznie cały rok. Floryda zastosowała podejście bardziej laissez-faire, pozwalając restauracjom funkcjonować i oferować posiłki wewnątrz budynku, maski nie były wymagane (ludzie oczywiście je tam noszą, zwłaszcza na terenie prywatnych sklepów, które tego wymagają), a uczniowie mogli wrócić do szkół szybciej (w sierpniu 2020 r.).

„LAT” cytuje ekspertów, którzy wyjaśniają, że za tak złe wyniki w Kalifornii odpowiadają: wyższa niż na Florydzie stopa ubóstwa, gęstość zaludnienia i klimat, który powoduje większe rozprzestrzenianie się wirusa (suche powietrze w Kalifornii, wilgotne na Florydzie). Według ekspertów, przyjęcie podejścia gubernatora DeSantisa skutkowałoby dodatkowymi 6 tys. zgonów z powodu COVID-19.

Na zakończenie „LAT” przedstawił także opinię Duncana Thomasa, ekonomisty z Uniwersytetu Duke, który wskazał również na trudne do oszacowania długoterminowe skutki ekonomiczne (poza stopą bezrobocia) w postaci mniejszej produktywności on line niż podczas przebywania w miejscu pracy. Thomas podsumował w „LAT” całą dyskusję na temat tego, który stan był lepszy, w ten sposób: „Nie powiedziałbym, że Floryda miała właściwy model czy że Kalifornia zły. Powiedziałbym za to, że epidemiolodzy skupili się tylko na przypadkach zachorowań i śmiertelności i że to był błąd”. Jak podał „New York Times”, Floryda ma kwitnący rynek nieruchomości i niskie bezrobocie, czyli 5,1% – w porównaniu z 9,3% w Kalifornii czy 8,7% Nowym Jorku i 6,9% w Teksasie.

Natalia Dueholm


REKLAMA