Zamiast ustawy, w parlamencie francuskim o eutanazji tylko pogadali. Na razie…

Eutanazja. Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
Eutanazja. Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
Prenumerata Najwyższego Czasu!

W czasach pandemii i dużej śmiertelności opozycyjna frakcja lewicowa Libertés et Territoires zgłosiła projekt ustawy legalizującej eutanazję. Okazało się, że jej zwolennicy, pomimo zdystansowania się od pomysłu rządu i prezydenta, mają w Zgromadzeniu Narodowym dużą większość.

To, że do przegłosowania ustawy nie doszło i nie została ona skierowana do dalszych prac, to tylko sprytny pomysł kilku deputowanych centroprawicowej partii Republikanie. Zgłaszane w podobnym trybie ustawy rozpatrywane są i głosowane na jednodniowych posiedzeniach. Tymczasem zgłoszono do projektu ponad 3 tys. poprawek i ograniczony czas debaty uniemożliwił jej przegłosowanie.

Jednak głosowania nad poprawkami pokazały, że zwolennicy eutanazji mają tu sporą przewagę. Odrzucano je w stosunku 256 głosów przeciw i tylko 56 za. Gdyby nie względy proceduralne, taka ustawa by zapewne przeszła.

Na szczęście ambiwalentne stanowisko zajął rząd, który nie chciał zgłaszać tego projektu jako swojego stanowiska. W jego imieniu głos w parlamencie zabrał minister zdrowia Olivier Véran. Mówił, że „w czasie, gdy nasz kraj toczy wyścig z czasem, aby zaszczepić Francuzów i pokonać wirusa, który pochłonął już tak wiele ofiar, nie jestem przekonany, że powinniśmy dzisiaj rozpoczynać taką debatę”. W rzeczywistości władza wykonawcza nie chce po prostu dzielić społeczeństwa w perspektywie przyszłorocznych wyborów prezydenckich.

Głosy sprzeciwu

Dlatego deputowani tylko sobie pogadali i rozeszli się bez przepchnięcia ustawy. Wprowadzenie eutanazji wydaje się jednak być nad Sekwaną tylko kwestią czasu. Podziały wobec tego pomysłu nie pokrywały się z przynależnością partyjną, a może bardziej ze zbratania z masonerią.

Przeciwnicy ustawy, nawet z partii prezydenckiej LREM, mówili wprost, że „legalizacja aktywnej pomocy w umieraniu jest przekroczeniem w społeczeństwie zasady zakazu zabijania”. Kwestionowano zmianę znaczeń takich terminów, jak „wolność” czy „godność”. Ustawa – paradoksalnie – nosiła nazwę o „wolności wyboru końca życia”.

Opozycja wskazywała też, że we Francji dostęp do opieki paliatywnej jest na „całkowicie beznadziejnym poziomie”. Dlatego pomysł uśmiercania starych, chorych i cierpiących ludzi nie jest rozwiązaniem ich sytuacji. Deputowani wskazywali, że wprowadzanie eutanazji musi być komplementarne wobec rozwoju opieki paliatywnej. Do tego czasu należy się z takimi decyzjami powstrzymać.

175 stowarzyszeń wolontariuszy opieki paliatywnej opublikowało na stronie ”Życie, a nie śmierć” 12 powodów, dla których warto powiedzieć „nie” eutanazji. Wskazano, że bardzo mało pacjentów mówi o tym, że chce umrzeć. Jeśli otrzymują wsparcie, uśmierzenie bólu i nie są pozostawieni w samotności, odsetek ten spada niemal do zera.

Francuski pisarz, autor słynnej „Uległości”, Michel Houellebecq stwierdził, że „cywilizacja, która legalizuje eutanazję, traci wszelkie prawa do szacunku”.

Michel Houellebecq: cywilizacja, która legalizuje eutanazję, traci wszelkie prawa do szacunku