W imię miłości i tolerancji zniszczą ją. Amerykańska fotograf odmawia robienia zdjęć na „ślubach” LGBT

STOP LGBT. Obrazek ilustracyjny.
STOP LGBT. Obrazek ilustracyjny.

Emilee Carpenter, fotograf i właścicielka firmy fotograficznej pozywa stan Nowy Jork, który chce zmusić ją do robienia zdjęć na „ślubach” homoseksualistów i lesbijek. Kobieta wskazuje, że narusza to jej wolność słowa i przekonania religijne.

Carpenter jest chrześcijanką i na witrynie internetowej swej firmy umieściła informacje, że nie będzie robić zdjęć na uroczystościach „ślubnych” par homoseksualnych.

Władze stanu Nowy Jork chcą ją zmusić do usunięcia tej informacji.

Zdaniem reprezentującego ją prawnika – Bryana Neiharta, stan nie może zmusić jego klientki do promowania przekazów sprzecznych z jej przekonaniami.

Kreatywni profesjonaliści, jak Emilee, powinni mieć swobodę tworzenia sztuki zgodnej z ich przekonaniami bez obawy, że władze zamkną ich biznes lub wtrącą ich do więzienia – argumentował Neihart, radca z grupy Alliance Defending Freedom.

Emilee służy wszystkim ludziom; po prostu nie może promować przekazów sprzecznych z jej przekonaniami religijnymi na jakikolwiek temat, w tym małżeństwa. (…) Władze nie mogą traktować niektórych ludzi gorzej niż innych ze względu ich poglądy religijne – tłumaczy Neihart.

Carpenter wskazuje, że chociaż może odmówić usług fotograficznych z innych powodów, nie obejmuje to ceremonii „ślubnych” osób tej samej płci.

Okazuje się więc, że dla LGBTUSA ustanowione są jakieś specjalne przywileje. Fotograf robi nieraz zdjęcia homoseksualistom, czy lesbijkom. Odmawia tylko fotografowania „ślubów”. Urzędnicy stanu Nowy Jork chcieliby decydować o tym, co ma fotografować Carpenter.

„Nieusatysfakcjonowani równym traktowaniem nowojorscy urzędnicy domagają się ideologicznej czystości, aby Emilee zdradziła swe sumienie, podzielając zatwierdzony przez stan pogląd na małżeństwo” – napisano w pozwie.

4 KOMENTARZE

  1. A można oświadczyć, że się nie będzie robić zdjęć na ślubach „nazistów” oraz tych wskazanych jako bardzo be (cośtam-foby, anty-coś tam, „naziści” etc), przez organizacje żydowskie? Czy takie oświadczenie, to „antydemokratyczna dyskryminacja” czy nie? :)

    • Czy nawet „łagodniej” – mozna oznajmiać, że się nie będzie obsługiwało imprez „białych suprematystów”? [Jest wszak takie ładne słowko zastępcze, ” biali suprematyści”, do stygmowania mniej lub bardziej wydumanych „wrogów” „postępowej ludzkości”, w ujęciu kanonicznym politycznej poprawności)].

  2. Toć mają już wyrok, że każdy człowiek, w tym przedsiębiorca MOŻE tak zrobić. Ja rozumiem, że lewusy nie potrafią czytać ze zrozumieniem, ale rozprawa powinna trwać równo 5 minut, z czego 3 na wyjście/wyjście i przedstawienie się stron…

Comments are closed.