Konserwatywno-liberalny polityk wygrał w Ekwadorze. Daleko, ale cieszy…

Wyniki z Ekwadoru Fot. Twitter Calderon

Centroprawicowy kandydat Guillermo Lasso wygrał wybory prezydenckie w Ekwadorze. Jest katolikiem, zwolennikiem liberalizmu gospodarczego i konserwatystą. Uzyskał 52,51% głosów.

Wybory odbywały się 11 kwietnia. 65-letni były bankier pokonał kandydata lewicy Andrésa Arauza. Lasso kandydował na prezydenta już po raz trzeci i okazuje się, że do trzech razy sztuka. Teraz zastąpi niepopularnego prezydenta lewicowego Lenina Moreno, który kończy czteroletnią kadencję w maju.

Lasso obiecuje redukcję deficytu budżetu do zera, ale też dwa miliony nowych miejsc pracy. Była te z zapowiedź podniesienie płacy minimalnej, podjęcia skutecznej walki z biedą, przyciągnięcie więcej inwestycji zagranicznych i walka z korupcją. PKB Ekwadoru liczącego 17,4 mln ludzi, spadło n skutek pandemii w 2020 roku o 7,8%, a zadłużenie kraju wynosi 63% PKB.

Przyszły prezydent Ekwadoru zrobił zawrotną karierę w instytucjach finansowych i przez blisko 20 lat kierował Bankiem Guayaquil. W 1999 roku Lasso krótko sprawował funkcję ministra gospodarki. Kandydował na urząd prezydenta Ekwadoru w 2013 i 2017 roku. Lasso, ojciec pięciorga dzieci, podczas kampanii podkreślał swoje przywiązanie do katolicyzmu i opowiadał się po stronie ruchów pro-life.

To dobry znak zmian w Ameryce Południowej, chociaż trzeba pamiętać, że lewicowe ugrupowania mają w parlamencie Ekwadoru dużą przewagę.

W pierwszej turze wyborów 7 lutego wygrał 37-letni Arauz, popierany przez byłego prezydenta Rafaela Correę, zwolennika „socjalizmu XXI wieku”. Arauz opierał swoją kampanię na obietnicach zwiększenia pomocy społecznej, zapowiadając m.in. wypłatę „zasiłku pandemicznego” dla miliona najuboższych rodzin.

Correa, który od czterech lat przebywa na emigracji z powodu ciążących na nim zarzutów korupcyjnych, jednak okazał się dla kandydata lewicy balastem. Swoje dołożyła niepopularność także lewicowego prezydenta Lenina Moreno.

Źródło: Le Figaro/ AFP/ PAP

2 KOMENTARZE

  1. Niemal wszystkie kraje Ameryki Południowej są silnie skażone wirusem socjalizmu. A to znacznie poważniejsza choroba od obecnej „pandemii”.

  2. Przydałoby im się coś na kształt naszej krótko obowiązującej reformy Wilczka i zero jakiegokolwiek socjalu dla kogokolwiek ! Niskie podatki i super jasne i krótki przepisy administracyjne, podatkowe, itd. Ustanowić w konstytucji procentową MAX liczbę etatów w administracji na mln mieszkańców, wliczając nawet konserwatorów czy sprzątaczki (oczywiście bez korzystania z zewnętrznych firm).

Comments are closed.