Zaszczepili się, by polecieć za granicę. Mają problem z wjazdem do Grecji

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: piqsels/Facebook: EPIXPERT (kolaż)
Samolot oraz "paszport zdrowia COVID-19" - zdjęcie ilustracyjne. / foto: piqsels/Facebook: EPIXPERT (kolaż)
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

Gros osób argumentuje, że szczepi się przeciwko koronawirusowi, by móc wyjechać na wakacje. Polacy mają jednak spory problem z wjazdem do Grecji.

Grecja wymaga od przyjezdnych testu PCR wykonanego najpóźniej 72 godziny przed lotem. W teorii testu nie trzeba wykonywać, jeśli pokaże się certyfikat informujący o podwójnym zaszczepieniu przeciwko COVID-19.

W praktyce jednak tak „kolorowo” już nie jest. Osoby zaszczepione są zszokowane.

„Jeśli ktoś z was wybiera się do Grecji i zamiast wymaganego testu PCR (najpóźniej 72 h przed lotem) chce przy wjeździe skorzystać z certyfikatu szczepienia po angielsku pobranego z pacjent.gov.pl, to uprzejmie informuję, że to, jak na razie, nie działa” – informuje reporter Wojciech Tochman.

Jeśli ktoś zarezerwował lot linią Aegean i zaszczepił się, by móc przemieszczać się bez wykonywania testów, no to się przeliczył. Przewoźnik nie wpuszcza na pokład osób, które nie mają wyniku testu, a są zaszczepione.

„Grecja zaprasza szczególnie serdecznie zaszczepionych, ale ich największe linie lotnicze Aegean odmawiają zaszczepionym pasażerom wejścia na pokład i bilet przepada. Niektórzy mówią, że trzeba mieć przy sobie jeszcze poświadczenie z punktu szczepień, ale nie jest do dokument wydany przez ‚władze publiczne’, jak chce Grecja i nie jest po angielsku. W ogóle to nie jest dokument, tylko informacja dla pacjenta, kiedy ma (miał) szczepienie i gdzie zgłaszać działania niepożądane. Kilka dni temu był w Polsce grecki minister turystyki, ale widać z naszymi rozmawiał różnymi językami. Może to uporządkują, ale jak na razie ludzie są wściekli i narażeni na kolejne wydatki” – opisuje reporter.