Talibowie w siedzibie gubernatora Dżalalalbadu.
Talibowie w siedzibie gubernatora Dżalalalbadu.
REKLAMA

Chiny, które dzielą 76 km granicę z Afganistanem, zapowiedziały, że liczą na „przyjazne relacje” z talibami. W komunikacie dodano, że Pekin „szanuje prawo narodu afgańskiego do decydowania o własnym losie i przyszłości”.

Jeszcze pod koniec lipca z wizytą w Pekinie przebywała delegacja talibów na czele z mułłą Abdulem Ghani Baradarem. Oświadczenie chińskiego MSZ należy więc uznać za oparte o realia.

Ambasady Chin, ale i Rosji nie mają w planie ewakuacji – podał hongkoński dziennik „South China Morning Post”. Ambasada ChRL przekazała, że poprosiła „różne frakcje” w Afganistanie o zapewnienie bezpieczeństwa Chińczykom. Hua potwierdziła na briefingu, że chińska ambasada w tym kraju działa normalnie.

REKLAMA

Z kolei ambasador Rosji w Kabulu jest umówiony na spotkanie z talibami we wtorek 17 sierpnia. Moskwa uzależniła relacje z nowym rządem od jego przyszłych „działań”.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

„Będziemy uważnie przyglądać się, na ile ich podejście do rządzenia państwem będzie odpowiedzialne (…). Rosyjskie władze wyciągną z tego niezbędne wnioski” – oświadczyła rosyjska dyplomacja.

Kraje zachodnie są tymczasem zajęte ewakuacją swoich obywateli i afgańskich współpracowników. Dla usprawnienie tego procesu Francuzi wysłali wojsko do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Z kolei Angela Merkel prosi parlament o zgodę na rozmieszczenie do „kilkuset żołnierzy” Bundeswehry w samym Afganistanie, co ma pomóc w ewakuacji. Są już tam Amerykanie, którzy też pilnują przebiegu ewakuacji.

Stolice tych państw na razie o układaniu stosunków z nowym rządem talibów raczej nie myślą. Dla USA jest to porażka i dość haniebna rejterada po niemal 20 latach „cywilizowania” tego kraju. Wygląda na to, że Waszyngton oddaje pod patronat Chin kolejny kraj.

Talibowie deklarowali, że Afganistan nie stanie się źródłem zagrożenia dla państw sąsiednich. Nie jest jednak jasne, na ile władze talibów będą w stanie kontrolować bojowników – ocenił rosyjski dziennik „Wiedomosti”. Według tego źródła Chiny też wzmacniają na wszelki wypadek siły zbrojne w regionie Sinciang.

Szaleńcy! Ludzie wsiadali na nadkola samolotu. Widać jak spadali. Amerykanie musieli strzelać. Są zabici [VIDEO]

Źródło: AFP/ PAP

REKLAMA