Granica polsko-białoruska/Obrazek ilustracyjny/Fot. Ludek, CC BY-SA 2.5, Wikimedia Commons
Granica polsko-białoruska/Obrazek ilustracyjny/Fot. Ludek, CC BY-SA 2.5, Wikimedia Commons
Prezydent Alaksandr Łukaszenka podpisał ustawę o zawieszeniu umowy między Białorusią a UE o readmisji. Krok ten zapowiedziano jako odpowiedź na „nieprzyjazne działania UE”. Umowa o readmisji zakładała m.in. że Białoruś będzie przyjmować z powrotem nielegalnych imigrantów, którzy z jej terytorium trafią do krajów unijnych. Jednak od początku nie była przestrzegana

Teraz ustawa została opublikowana na państwowym portalu prawnym. Jeszcze 4 października ustawę przegłosowały obie izby parlamentu, a jej projekt wniósł sam Łukaszenka.

Mechanizm przekazywania, przyjmowania i powrotu osób, które złamały przepisy, dotyczące wjazdu, pobytu i mieszkania zostają „zamrożone”. W czerwcu, w ramach odpowiedzi na unijne sankcje za łamanie praw człowieka na Białorusi, władze w Mińsku zapowiedziały, że wstrzymają działanie umowy o readmisji. Ogłosiły również zawieszenie udziału Białorusi w programie Partnerstwa Wschodniego oraz odesłały „na konsultacje” do Brukseli unijnego ambasadora.

Następnym krokiem był najazd migrantów na granice państw nadbałtyckich, a później na Polskę. Umowa o readmisji należała do części umów dotyczących uproszczenia procedur wizowych pomiędzy Białorusią i UE.

Michalkiewicz. The Movie

Państwa UE uważają, że kryzys migracyjny to efekt celowych działań Białorusi w odpowiedzi na sankcje. Mińsk odrzuca oskarżenie, twierdząc, że z powodu restrykcji Zachodu „nie ma środków ani sił” na wstrzymywanie nielegalnej migracji. Z drugiej strony pozwala na masowy napływ migrantów z Bliskiego Wschodu.

Sygnały są jednak sprzeczne. Np. milicja w Grodnie informuje o zatrzymaniu i zamiarze deportacji grupy migrantów. Chodzi o grupę Irakijczyków, którzy „nie posiadali dokumentów potwierdzających legalne przebywanie na Białorusi”. Mają zostać wysłani z powrotem do „państwa, którego są obywatelami”.

„24 obywateli Iraku zostało dowiezionych na komisariat w dzielnicy Leninowskiej w celu sprawdzenia, czy przestrzegają przepisów migracyjnych” – podano w czwartek 14 października. „Ponieważ nie mieli oni dokumentów, które potwierdzałyby legalność przebywania na terytorium naszego kraju, zgodnie z przepisami zostaną oni odesłani poza granice Białorusi do państwa, którego są obywatelami” – dodano.

Pojawiają się od dawna informacje, że na Białorusi przebywa wiele tego typu grup, m.in. na lotnisku w Mińsku. Czy wydarzenia w Grodnie to zasłona dymna, czy sygnał o możliwym ukróceniu wpuszczania do siebie kandydatów do wyjazdu do UE przez „zieloną granicę”?

Źródło: PAP