Minister Zdrowia Adam Niedzielski. Foto: PAP
Minister Zdrowia Adam Niedzielski. Foto: PAP
Gros osób przestrzegało o tym od dawna. O katastrofalnym wpływie lockdownu na zdrowie najmłodszych minister zdrowia Adam Niedzielski powiedział dopiero teraz.

W Polsce obserwujemy „deficyt odporności” i masowe infekcje wśród dzieci. Eksperci medyczni wskazują na, że w związku z zamknięciem dzieci w domach, drastycznie ograniczono im kontakt z rówieśnikami, co przełożyło się na brak naturalnej odporności.

O taki scenariuszu część ekspertów medycznych, ale i zwykłych Polaków przestrzegało od dawna.

Rząd jednak szedł w zaparte i nie widział innego rozwiązania walki z COVID-19 niż tylko lockdown. A tych, którzy negowali „jedynie słuszną” linię walki z ogłoszoną pandemią, wrzucano do worków z napisami „szur”, „foliarz”, „antyszczepionkowiec”.

Michalkiewicz. The Movie

Minęło kilka miesięcy i teraz nagle to, o czym inni mówili od dawna, wypowiedział sam minister Niedzielski.

Przez ten rok zrobiła się pewnego rodzaju dziura immunologiczna. Widzę falę zachorowań wśród dzieci. Chodzi o infekcje grypowe i górnych dróg oddechowych. Obserwujemy zwiększoną liczbę hospitalizacji. Obserwujemy pogorszenie odporności u dzieci – powiedział w Radiu ZET Niedzielski.

Internauci prześledzili, że na Twitterze takie tezy stawiali użytkownicy choćby w maju. Wówczas jednak brano ich za wariatów.

Polockdownowy deficyt odporności u dzieci. Rekordowa liczba infekcji