Pasażerka usunięta siłą z autobusu przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej/Warszawa/Fot. screen YouTube
Pasażerka usunięta siłą z autobusu przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej/Warszawa/Fot. screen YouTube
Do żoliborskiego sądu rejonowego skierowano akt oskarżenia ws. pasażerki autobusu, która miała naruszyć nietykalność osobistą podejmujących wobec niej interwencję strażników miejskich – poinformowała stołeczna policja. Sprawa stała się głośna ze względu na nagranie zdarzenia.

Nagrania sytuacji, do której doszło w autobusie linii nr 150, obiegły media społecznościowe w sierpniu tego roku. Kierowca pojazdu wezwał funkcjonariuszy Straży Miejskiej ze względu to, że przewożono w nim psa bez kagańca. Na filmach widać interwencję dwóch strażników, w czasie której właścicielka psa odmawia opuszczenia pojazdu i stawia opór, wyrywając się i kopiąc. W efekcie strażnicy wyciągnęli ją z autobusu siłą, powalili na ziemię i skuli w kajdanki.

Choć wiele osób krytykowało zachowanie strażników i to im zarzucało nadmierną brutalność, do Komendy Rejonowej Policji Warszawa V obejmującej Żoliborz i Bielany trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pasażerkę. Mowa o art. 222 Kodeksu karnego mówiącym o naruszeniu nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. Jak poinformowała oficer prasowa komendy podinsp. Elwira Kozłowska, 22 listopada akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego Warszawa-Żoliborz.

Zasadności podjętej interwencji bronił w sierpniu tego roku rzecznik stołecznej Straży Miejskiej Sławomir Smyk, który podkreślał, że zanim ją podjęto, funkcjonariusze prowadzili z kobietą rozmowę, jednak ta nie chciała opuścić autobusu.

Michalkiewicz. The Movie

Dantejskie sceny w stolicy. Funkcjonariusze wynieśli kobietę z autobusu i zakuli w kajdanki. Poszło o brak kagańca

– W takich sytuacjach, kiedy osoba nie chce się podporządkować poleceniom wydawanym przez funkcjonariuszy, strażnicy już na podstawie ustawy o strażach gminnych mają uprawnienia do tego, by zastosować środki przymusu bezpośredniego – mówił.

Jak dodał, kobieta zignorowała też kilkukrotne pytania funkcjonariuszy o to, kto jest właścicielem psa. – Nikt się nie odezwał. Dopiero wtedy, kiedy strażnicy oznajmili, że pies w takiej sytuacji będzie musiał być zabrany do schroniska, okazało się, że właścicielką psa jest ta młoda kobieta – wskazał rzecznik SM.

Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę lub odstąpić od jej wymierzenia, gdy czyn wywołało „niewłaściwe zachowanie się funkcjonariusza”.

Źródło: PAP