Tomasz Sommer i Grzegorz Braun/Fot. screen YouTube/Tomasz Sommer DELTA
Tomasz Sommer i Grzegorz Braun/Fot. screen YouTube/Tomasz Sommer DELTA
Gościem redaktora naczelnego „Najwyższego CZAS!”-u Tomasza Sommera był poseł Konfederacji Grzegorz Braun. Polityk Konfederacji ujawnił kulisy prac nad segregacją sanitarną Polaków.

Sommer pytał o walkę z segregacją sanitarną w Sejmie. Przypomniał próbę zablokowania prac nad projektem Hoca w Komisji Zdrowia. – Nawet z sukcesikiem, bo doprowadziliśmy do zachowań i działań niekonwencjonalnych, ponieważ jest niekonwencjonalne, a prawdę mówiąc, np. w karierze pana prezesa posła Korwina, to chyba pierwszy był taki przypadek, że komisja, której stałym jest członkiem, została zwołana – tak, żeśmy się tego dowiedzieli – kilkadziesiąt minut przed terminem posiedzenia wyznaczonym – wskazał Grzegorz Braun.

– Później ogłosił przewodniczący, że oni tę decyzję to podjęli dzień wcześniej, no ale proszę zobaczyć, jeśli podjęli dzień wcześniej, to jakie to ciekawe, że jeszcze w rannych programach dezinformacyjnych ściemniali, że to będzie może przed świętami, a może po – ewidentnie po to, żebyśmy się zdekoncentrowali, żebyśmy rozeszli się, rozjechali do jakichś innych zajęć. Na szczęście była czujność, zjawiliśmy się na tym posiedzeniu – dodał polityk.

Jak przypomniał Braun, Konfederacji było wolno – „taka arbitralna decyzja marszałka i prezydium” – delegować po jednym przedstawicielu do niektórych stałych komisji sejmowych. Stąd tylko Janusz Korwin-Mikke może głosować w Komisji Zdrowia. Tylko on był przeciwko segregacyjnemu projektowi posła PiS Czesława Hoca, czy – jak mówił Grzegorz Braun – „apartheidowi sanitarnemu, segregowaniu pracowników przez pracodawców”. Więcej o projekcie można przeczytać TUTAJ.

Michalkiewicz. The Movie

Jak podkreślał poseł, przedstawiciele wszystkich innych formacji politycznych, poza Konfederacją, projekt poparli. Z relacji Brauna wynika, że Janusz Korwin-Mikke „z sercem na dłoni próbował, już po zamknięciu tej Komisji, coś tam wytłumaczyć i nawet pokazać w swoim komputerze jakieś tabele, dane jednej pani posłance, która zbliżyła się, żeby zakwestionować to, co wcześniej pan prezes powiedział”.

– I prezes Korwin otworzył tabelę i wytłumaczył, że tu właśnie dzieci raczej nie należy szczepić, dlatego że liczba niepożądanych odczynów poszczepiennych z całą pewnością przewyższa liczbę bardzo rzadkich przypadków śmiertelnych, które – już pomijając problematyczność podawania za przyczynę zgonów, formalną, tej jedynie słusznej choroby. Ale posłanka odsłuchała niechętnie pana prezesa, rzuciła okiem na te dane i powiedziała: nie, to nie może być prawda. Na to pan prezes: ale to dane Ministerstwa Zdrowia. „Nie, to nie są dane Ministerstwa Zdrowia” – relacjonował.

– Fakty naprawdę nie mają żadnego znaczenia w tych sprawach. Mamy do czynienia z jednej strony z sektą (….), a inni mają jakieś swoje uzależnienia biznesowe. Wiemy przecież, że Rada Medyczna to są ludzie, którzy wchodzili w relacje z koncernami farmaceutycznymi, inni wchodzili w relacje, więzi służbowe za post-PRL-u, myślę, że jeszcze i za PRL-u – i tutaj jestem w trakcie pewnej kwerendy historycznej, która może coś wykaże, chociaż to naprawdę trudno po kilkudziesięciu latach, bo wykonano wiele pracy, żeby pewne rzeczy już nigdy światła dziennego nie ujrzały – skwitował Braun.