Sala kinowa.
Sala kinowa - zdj. ilustracyjne. (Fot. Unsplash)
REKLAMA
Prawo i Sprawiedliwość w imię walki z koronawirusem zabroniło jedzenia i picia w kinach. Konia z rzędem temu, który nadążyłby za koronalogiką władzy. Kina szybko znalazły sposób, jak obejść regulację.

Od 15 grudnia decyzją polityczną w Polsce obowiązują nowe obostrzenia, restrykcje, nakazy i zakazy. Jednym z pomysłów władzy na zatrzymanie wirusa jest zakaz konsumpcji w kinach.

Polacy to jednak naród przebiegły, który potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i prostymi sposobami – często legalnymi – omijać durne przepisy.

REKLAMA

Jak kina poradziły sobie z zakazem konsumpcji?

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Otóż sprzedają jedzenie i napoje oficjalnie na wynos. Obsługa pakuje popcorn dodatkowo w papierowe torby, przekąska tym samym wydawana jest na wynos, a dalej nikt nie wnika, jak i gdzie będzie konsumowana.

Nie wszystkim takie omijanie głupich przepisów się podoba. Maciej Bąk, reporter Radia ZET, bardzo ubolewa, że zakaz jedzenia w kinach nie jest egzekwowany.

„A wiecie, że w naszym superpaństwie duża sieć kinowa ma w nosie obostrzenia i wciąż sprzedaje sobie colę i popcorn, a ludzie na luzaczku sobie siorbią, chrupią i mlaszczą na sali? Nawet tak banalnego obostrzenia jak zakaz jedzenia i picia w kinie nie da się wyegzekwować” – pisze na Twitterze Bąk.

W swej ocenie jest jednak w mniejszości i budzi co najwyżej uśmiech politowania.

REKLAMA