Artur Dziambor / Fot. PAP
Artur Dziambor / Fot. PAP
Poseł Konfederacji Artur Dziambor zamieścił w mediach społecznościowych tajemniczy wykres. Zwolennicy sanitaryzmu i zamordystycznych covidowych regulacji poczuli krew. Polityk wytłumaczył później, na czym polegał żart.

Dziambor zamieścił na Twitterze wpis wraz z wykresem zahaczającym o tematykę koronawirusa. Wywołał tym spore poruszenie.

Na wykresie udostępnionym przez Dziambora liczba zachorowań na COVID-19 w USA porównywana jest z liczbą negatywnych opinii świeczek zapachowych firmy Yankee Candle.

„Niebieska linia: dzienne przypadki C19 w USA. Czerwona linia: dzienna liczba negatywnych opinii świeczek zapachowych firmy Yankee Candle na Amazonie, które mówiły, że: „świeczki wcale nie mają żadnego zapachu” – napisał na Twitterze Dziambor.

Michalkiewicz. The Movie

Zwolennicy covidowego zamordyzmu i grania na emocjach od razu ruszyli do ataku.

Zareagował m.in. Robert Maślak, biolog z Uniwersytetu Wrocławskiego.

„Poseł na Sejm. Żarty na grobach Polek i Polaków. Ponad 100 tysięcy ofiar + drugie tyle nadmiarowych śmierci z powodu zatkania ochrony zdrowia przez chorych na COVID19. To jakby zniknął Toruń, Radom lub Rzeszów” – odpowiedział.

To i tak jeden z 'łagodniejszych’ komentarzy. Dziesiątki innych po prostu nie nadają się do cytowania ze względu na ich wulgarną treść.

Dzień później Dziambor dał do zrozumienia, że nie wszyscy złapali żartobliwy „przekaz”. Początkowo koronawirus często skutkował utratą węchu, co oznacza, że świeczki wspomnianej firmy nie były wcale wadliwe.

„U mnie zaczęło się od utraty smaku i węchu. Ten objaw jest tak powszechny, że wpis powinien być oczywisty” – podpowiedział śmiertelnie poważnym internautom Dziambor.

Bosak UJAWNIA, co mówią politycy, gdy kamery są wyłączone. „Coś jest na rzeczy”