Nie żyje kolejny polski raper. To już czwarty w tym roku. Zmarł niespodziewanie w wieku 43 lat

Znicz.
Znicz - zdj. ilustracyjne. (Fot. PAP)
REKLAMA
Adode, legenda lubelskiej sceny rap, zmarł niespodziewanie 16 stycznia w wieku 43 lat. To już czwarty polski raper, który zmarł w tym roku, a nie skończył się jeszcze styczeń.

– W wielkim bólu przekazuję tę wiadomość wszystkim, którym był bliski lub znany. Zmarł Adode. Człowiek o wielkim sercu, optymista, wiecznie uśmiechnięty przyjaciel, fantastyczny raper, legenda lubelskiego hip-hopu – napisał na Facebooku przyjaciel rapera, producent muzyczny o pseudonimie Zetena.

Adode (Dariusz Arnoldes) miał 43 lata. Na polskiej scenie hiphopowej udzielał się od połowy lat 90. Związany był przede wszystkim ze składem SNR CREW.

REKLAMA

Raper współpracował z producentem Zeteną (pojawił się na jego płycie „W rymach siła”), Rasem, Tybetem i Galerią.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Rok 2022 dopiero się zaczął, a zdążył zabrać już czterech reprezentantów polskiej sceny hiphopowej. Poza Adode w styczniu zmarł warszawski raper Dymosz oraz bydgoski raper i pasjonat kulturystyki Fiedas.

Na krótko przed zaplanawaną operacją zmarł także legendarny warszawski raper Pjus ze składu 2cztery7. Pisaliśmy o tym:

Nie żyje polski raper Pjus. Karol Nowakowski miał niespełna 40 lat

REKLAMA