Certyfikar covidowy, prof Ryszard Piotrowski Źródło: Pixabay, PAP/Marcin Obara, collage
Certyfikar covidowy, prof Ryszard Piotrowski Źródło: Pixabay, PAP/Marcin Obara, collage
Prof. Ryszard Piotrowski, prawnik i konstytucjonalista, wypowiedział się na temat tzw. ustawy segregacyjnej podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu.

– Ja jestem z innej parafii. Ja nie jestem antyszczepionkowcem. […] Chcę powiedzieć, że nie – ta ustawa nie powinna być uchwalona pod żadnym pozorem – mówił prof. Ryszard Piotrowski – prawnik konstytucjonalista.

– A pozory to bardzo ważna rzecz w tej ustawie – poczynając od tytułu, który nie odpowiada treści. Bo tytuł mówi o rozwiązaniach zapewniających możliwość prowadzenia działalności gospodarczej, a to utrudnia, ta ustawa utrudnia działalność gospodarczą – stwierdził ekspert.

– Ustawa ta odnosi się do mnie. Ja żadnej działalności gospodarczej nie prowadzę – czasami zawieram umowy zlecenia i umowy o dzieło, ale ona odnosi się do mnie jako klienta sklepu z bułkami – powiedział prof. Piotrowski.

Michalkiewicz. The Movie

Ekspert, żeby to wyjaśnić, postanowił od razu odnieść się do ustawy „a mianowicie do artykułu 5.”.

– Można powiedzieć, że wersja 1908 [projektu ustawy] kontynuuje to wszystko, co mnie bardzo poruszyło, kiedy czytałem wersję 1846  powiedział profesor.

– […] Tu jest tworzony taki mechanizm, w tej ustawia w ogóle, niezgodny z Konstytucją – powiedział ekspert. – Jest on niezgodny z artykułem 1., niezgodny z artykułem 5. – dodał.

– Mianowicie, dzielimy ludzi na dobrych i złych. Dzielimy ludzi na zaszczepionych i niezaszczepionych. Niezaszczepionych trzeba zaszczepić, ale należy do tego ich zmusić, tworząc odpowiednie mechanizmy, które są właściwie mało widoczne, ale one są. Zmusić ich wedle dobrej starej zasady, że jak ktoś nie jest wystarczająco rozsądny, to należy go zmusić – opisywał sens projektu prof. Piotrowski.

– Jak zmusić? Mianowicie, ograniczeniom w ustawie o zwalczaniu chorób epidemicznych nie podlega ten, kto stosuje się do wymagań tej ustawy […] to znaczy wykonuje działalność tylko na rzecz osoby posiadającej negatywny wynik testu albo z zaświadczeniem o szczepieniu – przytacza przepisy ekspert.

– Teraz taka osoba, która nie pokaże w sklepie, na stacji benzynowej, gdziekolwiek tego zaświadczenia, nie może być obsłużona. Nie może być bo jak właściciel baru czy sklepu tę osobę obsłuży, to wtedy naraża się na grzywnę […] traci możliwości korzystania z tych szans, jakie daje wyjęcie spod formuły lockdownu.

– […] Jak lockdown będzie wprowadzony, to nikt, kto nie jest zaszczepiony, niczego nie kupi – wyjaśnił ekspert.

Prof. Piotrowski stwierdził, że „spełnia się taki trochę apokaliptyczny scenariusz, że kto nie ma znamienia bestii ten nie może niczego sprzedać ani kupić”. – To „znamię bestii” to jest ten kod QR – objaśnił metaforę profesor.

– Teraz my, w zgodzie z tą Konstytucją, nie możemy powiedzieć, że ludzie niezaszczepieni są wyjęci spod prawa i że oni nie mogą niczego kupić, a jeśli ktoś litością tknięty sprzeda takiemu bułeczkę, to może się narazić na poważne komplikacje – zwłaszcza jeśli będzie to sprzedaż kontrolowana, to znaczy, że odpowiedni pracownik będzie specjalizował się w tym, że będzie łapał taki „frajerów”, którzy zdjęci litością sprzedadzą mu bułeczkę – mówił konstytucjonalista.

Profesor powtórzył, że nie jest to rozwiązanie, które „można by uznać za zgodne z Konstytucją, bo tu w ogóle nie bierzemy pod uwagę sytuacji osób, które nie mogą się szczepić”.

– Sprowadzamy w ten sposób wykluczenie ekonomiczne. Pozbawiamy podstawowych praw tych, którzy szczepić się nie mogą, a wiemy, że tacy mogą być. Dlatego, że uchwalono przecież całkiem niedawno ustawę o tych świadczeniach kompensacyjnych.

Profesor zauważył, że ustawa nie przewiduje „żadnych szczególnych form, jak na przykład sklepy dla niezaszczepionych”.

– Są też takie osoby, które nie zaszczepią się nie z własnej winy – bezdomni na przykład – zauważa Piotrowski.

Z tego powodu profesor uważa, że ta ustawa „rażąco narusza artykuł 5. Konstytucji”. – Przecież Rzeczpospolita gwarantuje prawa swoim obywatelom.

Prof. Piotrowski stwierdził, że opisał tylko jeden z przepisów, ale mógłby „opowiadać o swoich zastrzeżeniach także do innych przepisów”, gdyby miał więcej czasu.

Źródło: sejm.gov.pl