Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
Patrząc z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, docelowe całkowite wycofanie gotówki z obiegu jest poważnym błędem. I tak nasze, czyli ludzkości, uzależnienie od elektronicznych systemów komputerowych zarządzających niemal całym naszym życiem. W ten sposób stajemy się bardzo podatni na broń XXI wieku – cyberataki, przed czym ostrzega m.in. bank centralny.

Nie ma prądu, nie ma pieniędzy

Sprawa gotówki stała się nawet przyczyną dwugłosu w obozie rządzącym. Podczas gdy Ministerstwo Finansów promuje obrót bezgotówkowy i chce forsować przepisy, które będą stopniowo ograniczały możliwość posługiwania się tradycyjnym pieniądzem, to prezes NBP Adam Glapiński stoi na stanowisku, że obywatele powinni mieć wybór. I w tym sporze, patrząc z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i społeczeństwa, to on stoi na absolutnie słusznym stanowisku.

Jednym z najskuteczniejszych dziś sposobów na całkowite sparaliżowanie państwa, a nawet na zadanie przeciwnikowi bardzo poważnych strat, tak materialnych, jak i również osobowych, jest uderzenie na system energetyczny państwa – na zaopatrzenie w energię elektryczną. Bo co jesteśmy w stanie zrobić bez prądu? Nic…

REKLAMA

Zacznijmy od naszego własnego domu. Przede wszystkim nie mamy oświetlenia, przestaną też działać lodówki i zamrażarki, a zatem latem popsuje nam się cała zgromadzona żywność. Z kranów przestanie też lecieć woda, a zimą przestaną grzać kaloryfery. Zatrzymają się windy w wieżowcach, wyłączy się internet, przestaną działać telefony komórkowe i stacjonarne, nie uruchomimy komputera. Nie zatankujemy samochodu, bo nie będą działać elektryczne pompy przy dystrybutorach paliwowych. Stanie też cały przemysł, ale fatalne konsekwencje może to mieć na przykład w hutach, w których może dojść do nieodwracalnych strat.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Tyle tylko, że do takiego paraliżu doprowadzić może tylko seria silnych ataków rakietowych i lotniczych. Trzeba efektywnie wyeliminować elektrownie, zniszczyć podstacje, część ważnych linii przesyłowych, by naprawa zniszczeń i przywrócenie zasilania w prąd było procesem trudnym i długotrwałym. Ale są też sposoby, by nie gorszy paraliż wywołać bez żadnych kinetycznych ataków rakietowych czy bombowych, czyli bez żadnej wojny. Siedząc przy przysłowiowym biurku i komputerowej klawiaturze.

Systemy bankowe – bez nich ani rusz

O ile pierwszy scenariusz jest mało prawdopodobny, bo wymaga pełnoskalowego konfliktu zbrojnego który nikomu się nie opłaca, to ten przedstawiony poniżej – jest bardzo realny i może się zdarzyć zawsze.

Paraliż bankowych systemów finansowych to prawdziwa tragedia. Błyskawicznie doprowadzi do katastrofalnych skutków. Zatrzyma się cały transport, bo nikt, ani osoba prywatna, ani przedsiębiorca z samochodem dostawczym lub ciężarówką, nigdzie nie kupi paliwa, nie mogąc zapłacić kartą albo wykonując przelew. Do sklepów nie dotrze więc zaopatrzenie, ale to akurat nie problem – bo przecież w sklepach nikt nic nie kupi. Bardzo szybko zatem zostaniemy bez podstawowych środków do życia. I co dalej? Jak sobie państwo poradzi z taką sytuacją?

W ogóle sobie nie poradzi. Jak ma bowiem zaopatrywać 38 milionów ludzi w podstawowe produkty żywnościowe na własny koszt? Jak to w ogóle zorganizować? W jaki sposób przejąć towary znajdujące się w hurtowniach, w sklepach? I rozwozić je do domów? Rejestrować przydziały? Przecież to zupełnie absurdalne? A może inaczej – zamienić wszystkie szkoły, przedszkola i inne podobne placówki w wielkie jadłodajnie i tam żywić 38 milionów obywateli? Przygotowując za pomocą służb państwowych prawie 120 milionów posiłków dziennie? Przecież to absurdalne!

Jeśli jednak ktoś zdoła sparaliżować systemy komputerowe 12-15 najważniejszych banków, to właśnie coś takiego się zdarzy! Nigdzie nic nie kupimy. No dobrze, ludzie którzy się na wsi znają, wezmą coś tam jak zwykle – na zeszyt. Ale trzy czwarte ludności w miastach po prostu zostanie bez najprostszych środków do życia. Masowy głód, jaki wywołał Stalin na Ukrainie w latach 30., to nic w porównaniu z tym, co mógłby zrobić zdolny haker lub grupa takich hakerów.

Dlatego zachowanie gotówki na rynku jest po prostu nieuchronne. Konieczne. Obroty gotówką pozwolą na zachowanie funkcjonowanie społeczeństwa nawet przez kilka dni, do czasu, aż systemy bankowe zostaną odblokowane i ponownie ruszy obrót bezgotówkowy, płatności kartą, wypłaty z bankomatów. Sprzedaż w sklepach za gotówkę będzie możliwa, pod warunkiem działania kas fiskalnych (są one połączone z urzędami skarbowymi).

A jeśli z jakichś przyczyn i one nie będą działały, personel sklepów będzie musiał zapisywać sprzedaż ręcznie czy nawet komputerowo, by później rozliczyć się z fiskusem tak, jak to było w zamierzchłych czasów, gdy kasy fiskalne nie istniały. Ale najważniejsze, że będzie jakieś wyjście.

Ludzie sobie poradzą, nie będzie ciężkich uszczerbków zdrowotnych, jak to byłoby w wypadku pozbawienia ludzi pożywienia przez kilkanaście dni. I zatrzymania produkcji przemysłowej czy funkcjonowania wielu obszarów gospodarki, bowiem znaczna część pracowników dociera do pracy własnymi pojazdami, a jak je zatankują przy zablokowanych systemach bankowych, gdyby gotówka nie była już w użyciu?

Twórzmy rozwiązania awaryjne

Na wypadek awarii zasilania w energię elektryczną szpitale mają własne agregaty prądotwórcze. Nie są na nich w stanie ujechać dłużej niż kilka dni, ale nagłe wyłączenie prądu nie wywoła śmierci wszystkich pacjentów na OIOMie czy leżących pod respiratorami.

Podobne rozwiązania awaryjne trzeba też tworzyć w innych obszarach życia. Kiedy skomputeryzujemy sterowanie ruchem kolejowych, to należy zachować możliwość ręcznego ustawiania sygnałów i układanie drogi dla poszczególnych pociągów, by atak hackerski nie wywołał zatrzymania kursowania kolei. Podobnie w układach sterowania w elektrowniach, hutach, w fabrykach – wszędzie muszą istnieć ręczne, awaryjne metody sterowania, by w razie komputerowej awarii dany zakład był w stanie funkcjonować, przynajmniej przez jakiś czas.

Takim awaryjnym rozwiązaniem w handlu jest istnienie gotówki oraz możliwość dokonywania operacji gotówkowych. Uchroni nas to przed sytuacją, w której dziesiątki milionów Polaków będzie pozostawało bez jedzenia nawet przez 15-20 dni, jeśli komputerowe systemy bankowe zostaną zablokowane w umiejętny (z hakerskiego punktu widzenia) sposób.

Ja wiem, że młody zdrowy człowiek wytrzyma bez pożywienia nawet i miesiąc, ale wielu ludzi chorych czy starszych, a przede wszystkim dzieci – może tego nie wytrzymać. Wycofując z obiegu gotówkę może stworzyć warunki dla zaistnienia niewyobrażalnej tragedii.

Nie, proszę państwa. Bez gotówki się nie da. Jak jest dobrze, wszystko będzie OK. Ale jak dojdzie do ciężkiej awarii, wtedy może dojść do niewyobrażalnego i tragicznego w skutkach paraliżu. A czy to w ogóle jest możliwe? Oczywiście, że jest. System bankowy PKO BP, największego polskiego banku głupieje już przy obciążeniach komorniczych, wiem bo mam znajomego, który mając na głowie doświadczył różnych dziwacznych stanów jego rachunku bankowego, którego nikt nie potrafił mu wytłumaczyć – przeważnie z podwójnym naliczeniem blokowanych na koncie środków. A zatem, jeśli system PKO BP bez ataku hakerskiego tak reaguje na różne nietypowe sytuacje, to co się stanie z tymi systemami, jak zabiorą się do tego profesjonaliści?

Ja zwykle zostawiam sobie część pieniędzy w gotówce, taki nawyk człowieka urodzonego u progu lat 60. I szczerze mówiąc, będąc obdarzonym sporą wyobraźnią, ciężko mi wyobrazić sobie sytuację w której miałbym polegać wyłącznie na wrażliwych na atak sieciach komputerowych. I tak żyjemy już w cywilizacji, która – jak kiedyś napisał znany publicysta Rafał Ziemkiewicz – całkowicie zniknie, kiedy ktoś wyjmie wtyczkę z gniazdka.

Zobacz także: Czy Polska jest gotowa? Kluczowe pytania i odpowiedzi. Analiza majora

REKLAMA