
Postępowa lewica, mimo że zmierza ku przepaści, nie zwalnia kroku. Tym razem na jednym z portali pojawił się artykuł o tym, jak to „niebinarne nastolatko” chciało przymierzyć sukienkę w sklepie, do którego mogą wejść tylko kobiety i dzieci, ale zostało z niego wyproszone. Wszystko dlatego że obsługa „zasugerowała się” jego „płcią przypisaną przy urodzeniu”.
Portal Vibez opisał przygody Charlie Moore’a. 18-latek identyfikuje się jako „osoba niebinarna” i posługuje się zaimkami they/she. Na studniówkę postanowił jednak odwiedzić salon Monsoon w Birmingham, żeby tam przymierzyć sukienki.
Jak donosi postępowy portal, „nastolatko chciało przymierzyć sukienki”, ale obsługa „wyprosiła klientko, sugerując się płcią przypisaną przy urodzeniu”. – Mężczyznom nie wolno przymierzać naszych ubrań – miał usłyszeć Moore.
Na tym jednak nie koniec dramatu. Jak się dowiadujemy z artykułu, „nastolatko odwiedziło salon w towarzystwie przyjacielcze”. Owo „przyjacielcze” nie identyfikuje się jako kobieta – ale tak wygląda. Mogło ono więc przymierzać sukienki.
– Czułom się upokorzone, tak jakbym nie było mile widziane – ujawnił Moore, który postanowił zbesztać sieć na Twitterze. Żalił się, że z powodu „płci przypisanej przy urodzeniu” nie pozwolono mu przymierzać sukienek. „Czy moglibyście potwierdzić, czy taka jest polityka firmy?” – pytał.
Hi @MonsoonUK, Just been into your Bham store to try on a couple prom dresses, but was told I wasn't allowed to because of my gender assigned at birth. Could you confirm if this is company policy? thanks :)
— Charlie! 🏳️⚧️🔸 (@CharliesNovella) April 11, 2022
W odpowiedzi firma oświadczyła: „Przykro nam słyszeć o doświadczeniu, jakie spotkało Cię w jednym z naszych sklepów. Nasze przymierzalnie są otwarte i dostępne dla wszystkich naszych klientów, a my wszczęliśmy dochodzenie w sprawie tego incydentu”. Zaprosiła też klienta do ponownego odwiedzenia sklepu.
Hi Charlie, we’re sorry to hear of the experience you had in one of our stores. Our fitting rooms are open and available to all our customers and we have opened an investigation into this incident……
— Monsoon (@MonsoonUK) April 12, 2022
Językowy „postęp” w Polsce zauważalnie przyspieszył w ubiegłym roku. Wówczas kampania „To Działa” postanowiła zaprosić użytkowników Facebooka na wywiad z „queerowym aktywiszczem”. I nie był to bynajmniej błąd językowy. Przynajmniej w ocenie postępowców. Jak się okazało, istnieje na to nawet specjalna flaga, pod którą to kaleczy się język polski – łoś z łomem.
Źródła: vibez.pl/Daily Mail/Twitter