Ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca z premierem Mateuszem Morawieckim. Foto: PAP
Ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca z premierem Mateuszem Morawieckim. Foto: PAP
REKLAMA
200 tys. zezwoleń na międzynarodowe przewozy ciężarowe – tego domaga się od Polski Ukraina. Kraj ten zapowiada, że – aby to dostać – wykorzysta wszelkie istniejące mechanizmy, włącznie z wniesieniem sporu do sądu.

W rozmowie z ukraińską agencją Ukrinform ambasador Ukrainy w Polsce, Andrij Deszczyca, oświadczył, że jego kraj jest zdeterminowany i będzie bronić interesów swoich przewoźników. Strona ukraińska domaga się przywrócenia liczby pozwoleń do poziomu, jaki miała przed wejściem w życie umowy o wolnym handlu między tym państwem a Unią Europejską.

– W tym celu zamierzamy zaangażować wszystkie istniejące mechanizmy, ale oczywiście zaczniemy od negocjacji i konsultacji z polskimi partnerami – zapowiedział Deszczyca.

REKLAMA

– Oczywiście spory sądowe nie są katastrofą, ponieważ takie przypadki nie są rzadkością między krajami europejskimi. To normalny proces, ale postaramy się rozwiązać ten problem w drodze konsultacji i negocjacji. Postaramy się znaleźć kompromis w warunkach, w których istnieje już poważna konkurencja między ukraińskimi i polskimi przewoźnikami – dodał.


CZYTAJ TAKŻE:


Ukraiński ambasador zaznaczył, że w 2016 roku Ukraina dostała 200 tys. zezwoleń. Od 2018 roku Polska zmniejszyła jednak ich liczbę do 160 tys. Zdaniem Deszczycy ogranicza to ukraińską wyminę handlową i w rezultacie wzrost gospodarczy. Należy jednak zaznaczyć, że z kolei polscy przewoźnicy wykorzystują tylko 60-90 tys. pozwoleń rocznie.

Do sprawy odniósł się wiceminister infrastruktury Rafał Weber. – Musimy znaleźć złoty środek, tak by z jednej strony nie zakłócać możliwości przewozowych i handlowych naszym partnerom z Ukrainy, z drugiej musimy brać pod uwagę oczekiwania polskich przewoźników wskazał.

Jest jeszcze jeden problem. Polska uzależnia bowiem zgodę od poprawy przepustowości na przejściach granicznych. Obecnie bowiem odprawy nie są efektywne, przez co kierowcy ciężarówek marnują czas w długich kolejkach. Nie jest to nowa sprawa – polscy przedsiębiorcy od lat biją na alarm i chcą poprawy sytuacji. Jak dotąd, bezskutecznie.

– To zadanie spoczywa na obu państwach. Ustaliliśmy memorandum dotyczące dobowej liczby pojazdów mających przekraczać cztery drogowe przejścia graniczne – Dorohusk, Korczowa, Medyka, Hrebenne. Niestety, nie osiągamy nawet 80 proc. zakładanej liczby. W Korczowej od 2016 roku po polskiej stronie jest pusty terminal do odprawy ciężkich pojazdów. Czeka na otwarcie takiego samego terminalu po stronie ukraińskiej – podkreślił Weber.

15 lutego 2022 roku polski wiceminister infrastruktury spotkał się we Lwowie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Mustafą-Massi Nayemem. Poczyniono wówczas ustalenia, że do końca sierpnia 2022 roku dojdzie do dodatkowej wymiany 20 tys. zezwoleń tranzytowych dla ukraińskich przewoźników oraz 20 tys. zezwoleń ogólnych dla przewoźników polskich.

Ponadto uzgodniony został wspólny Plan działań. Jego celem ma być znaczna poprawa efektywności drogowych przejść granicznych polsko-ukraińskich.

Ministrowie Weber i Nayem wydali też wspólne oświadczenie, w którym zapowiadali, że odpowiedni Plan działań będzie uzgodniony z przedstawicielami służb celnych, granicznych i innych – polskich i ukraińskich – nie później niż do końca lutego 2022 roku.

„Wojna pokrzyżowała jednak te plany, co nie przeszkadza Ukrainie upominać się o zwiększenie liczby zezwoleń” – kwituje „Rzeczpospolita”.

Źródło: rp.pl

REKLAMA