
11 listopada przy stacji Warszawa-Stadion podczas marszu środowisk patriotycznych bandyci zatrudnieni w policji tłukli pałkami przypadkowe osoby. Śledztwo umorzono, bo oprawców nie można zidentyfikować, a sami nie mają tyle honoru, by się przyznać. Sprawę komentuje Tomasz Sommer.
Popełnili przestępstwo, ale nie spotka ich kara, bo nie można ich zidentyfikować. Wszystko przez ich stroje robocze: kaski, maski i mundury. O kogo chodzi? O policjantów, którzy w 2020 roku pałowali uczestników Marszu Niepodległości i przypadkowych ludzi.
Prokuratura przyznaje, że popełniono przestępstwo, ale umarza śledztwo, bo policjanci byli w kaskach oraz w maseczkach. Nie mieli indywidualnych identyfikatorów na mundurach, a jedynie oznaczenie jednostki.
Nie da się więc rozpoznać żadnego z nich, a też żaden sam nie ma tyle honoru, by się przyznać, że brał udział w tej prowokacji.
Pisaliśmy o tym szerzej: Marsz Niepodległości 2020. Policyjni bandyci unikną kary. Nie da się ich zidentyfikować, a nie mają tyle honoru, by się przyznać [VIDEO]
Sprawę skomentował także redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” – Tomasz Sommer.
– Ponad dwa lata temu, 11 listopada, policja w Wa-wie zorganizowała regularną ścieżkę zdrowia, w której uczestniczyło 20-30 policjantów. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Czyli w polskiej policji jest ok. 30 nieukaranych przestępców. A potem się dziwią sprawie Stachowiaka – napisał wolnościowy publicysta.
Ponad dwa lata temu, 11 listopada, policja w Wa-wie zorganizowała regularną ścieżkę zdrowia, w której uczestniczyło 20-30 policjantów. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Czyli w polskiej policji jest ok. 30 nieukaranych przestępców. A potem się dziwią sprawie Stachowiaka.
— Tomasz Sommer (@1972tomek) May 7, 2022
Sprawa Igora Stachowiaka
W maju 2017 r. media ujawniły nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie. Okazało się, że funkcjonariusze torturowali chłopaka fizycznie i psychicznie – tak przynajmniej odebrały to osoby oglądające nagranie. Policjantów skazano na 2,5 roku bezwzględnego więzienia za przekroczenie uprawnień i znęcanie się.
Tę sprawę jednak również umorzono, a policjanci, którzy brali udział w tamtych wydarzeniach, nie zostali ukarani.
Pisaliśmy o tym szerzej: Śledztwo ws. śmierci Igora Stachowiaka zostało umorzone