Piec węglowy.
Piec węglowy. / Fot. PAP
REKLAMA

Socjalistyczna polityka rządu Prawa i Sprawiedliwości powoduje, że jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne „kwiatki”. Ludzie masowo zgłaszają do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, że mają piece na węgiel. Oczywiście po to, by wziąć 3 tys. zł dodatku.

Według pierwszych analiz Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, od momentu, gdy ogłoszono jednorazowe dopłaty w wysokości 3 tys. zł na węgiel, do CEEB zaczęło wpływać więcej deklaracji o posiadaniu pieca węglowego.

REKLAMA

Wcześniej tendencja była odwrotna – ludzie raczej unikali informowania urzędników, że posiadają „kopciuchy”. Wówczas modne było zgłaszanie np. pieców gazowych.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Wystarczy zjawić się osobiście i tyle

Po co ludzie to robią? Oczywiście po to, by skorzystać z patologicznego systemu, który teraz oferuje dotację na węgiel. A 3 tys. zł wcale nie trzeba wydać na węgiel.

Jak podaje „Onet”, zmiana deklaracji w CEEB to żaden problem. Ich redaktor napisał do 10 losowych urzędów gmin w różnych częściach Polski z pytaniem o zmianę. W dziewięciu miejscach usłyszał, że wystarczy zjawić się osobiście i tyle. Jedna gmina poprosiła poprosiła, by przynieść jej ostatni protokół kominiarski z czyszczenia komina podłączonego do paleniska.

O zjawisku, które było do przewidzenia, na antenie TVP Info mówił ostatnio także poseł Mieczysław Kasprzak z PSL-u.

W tej chwili dzieją się rzeczy niespotykane. Ludzie, przez odwrócenie, wykazują, że mają piece na węgiel. Prawdopodobnie nie mają albo mają podwójne piece. Kiedyś zgłaszali do CEEB, że mają piece gazowe, a w tej chwili, kiedy jest 3 tys. zł dopłaty, to zmieniają swoje zeznania – zauważył.

Ekokomunizm ma się dobrze

Oto działania rządu w praktyce. Zamiast wypiąć się na tzw. zielony ład, zwiększyć wydobycie węgla i tym samym obniżyć jego cenę, mamy sprowadzanie węgla z odległych zakątków świata, dopłaty i wrzucanie kolejnego pustego pieniądza na rynek. A to jedna z głównych przyczyn szalejącej drożyzny i wysokiej inflacji. Ekokomunizm ma się całkiem dobrze.

 

Janusz Korwin-Mikke miażdży rządowe „działania” w sprawie węgla. „To tak, jakby kokaina dopłynęła do Kolumbii”

REKLAMA