Kombajn zbożowy. / Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Kombajn zbożowy. / Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
REKLAMA

Odkąd tylko zrobiło się cieplej, to wszystkie media zaczęły straszyć Polaków suszą, która przyniesie nieurodzaj. Tymczasem tegoroczne zbiory są bardziej udane niż w zeszłym roku.

Miała być susza, a przez nią wielki nieurodzaj. Rolnicy zresztą skarżyli się na suszę, ale jak przyszło do zbiorów, to okazało się, że wyniki są lepsze niż w zeszłym roku.

REKLAMA

Rolnicy skorzystali na „suszy”?

No więc jak? Była ta susza, czy jej nie było? Można powiedzieć, że była. Było sucho i ciepło. Dlaczego więc zbiory są tak dobre? Ano dlatego, że natura działa inaczej, niż to przekazują różnej maści straszaki z mediów.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Wysokie temperatury przyspieszyły wegetację i okazały się nadzwyczaj korzystne m.in. dla warzyw i owoców. Główny Urząd Statystyczny (GUS) podaje, że zbiory rzepaku i rzepiku ocenia się na około 3,6 mln ton, a więc około 12 proc. więcej od zbiorów w zeszłym roku.

W przypadku warzyw gruntowych mowa jest o 4,0 mln ton i znów notujemy wynik o 3 proc. lepszy niż ubiegłoroczny. Z kolei zbiory owoców z drzew będą o 5,8 proc. wyższe od ubiegłorocznych i wyniosą ponad 4,7 mln ton.

Owoce z krzewów i plantacji jagodowych? Tu będzie 620 tys. ton, czyli o 9,3 proc. więcej od zbiorów w 2021 roku.

A co ze zbożami? Jest tak źle?

„Susza” rzeczywiście miała wpływ na uprawę zbóż, ale nie ma tu takiej tragedii, jaką nas straszono. Zbiory wyniosą 26,6 mln ton, czyli „aż” o 1 proc. mniej niż w zeszłym roku.

Polskie rolnictwo nie jest tu żadnym ewenementem. Nie wydarzył się żaden cud. Podobnie sprawy się mają m.in. w Rumunii.

Klimat i covid? Nie na wakacjach. Trudeau lata prywatnym samolotem i bez maski [VIDEO]

REKLAMA