Niemieccy żołnierze przeciwni darom dla Ukrainy. „Kanibalizacja naszych wojsk”

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay
REKLAMA

Przewodniczący Związku Żołnierzy Niemieckich Andre Wuestner włączył się w debatę na temat dostaw czołgów bojowych na Ukrainę i przestrzegł, że takie działania osłabiają niemiecką armię.

Aż za dobrze rozumiemy pragnienie Ukrainy dotyczące ciężkiej broni. Możemy sobie wyobrazić np. oddanie bojowych wozów piechoty z zapasów przemysłu – powiedział Wuestner, którego cytuje niemiecka agencja DPA.

REKLAMA

To, co jednak z naszego punktu widzenia jako stowarzyszenia zawodowego nie jest możliwe, to przekazanie broni i amunicji Bundeswehry. Każda pojedyncza dostawa prowadzi do osłabienia Bundeswehry – oświadczył Wuestner, który przewodzi zrzeszeniem mającym 200 tys. członków

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Po czym dodał: – Wielu w Bundeswehrze obawia się, że ta polityka dalszej kanibalizacji naszych wojsk będzie miała negatywne skutki.

Wuestner zażądał wstrzymania dalszego transferu z zapasów Bundeswehry i natychmiastowego zamówienia uzupełnień na miejsce dotychczas przekazanych systemów.

Niemcy podzielone ws. dostaw broni na Ukrainę

Ukraina z kolei nalega na dalsze dostawy broni z Niemiec, w tym czołgów bojowych. Dotychczas kanclerz Olaf Scholz (SPD) odrzucał jednak takie rozwiązanie. Także koalicjanci, Zieloni i FDP, wywierają na SPD presję w tej sprawie.

Ekspert FDP ds. obrony Marie-Agnes Strack-Zimmermann w wywiadzie opublikowanym w gazecie „Mannheimer Morgen” powiedziała: – To, co Ukraina osiągnęła do tej pory w aspekcie strategiczno-wojskowym, były możliwe tylko dlatego, że została zaopatrzona w odpowiednią broń z Zachodu.

Według niej teraz konieczne jest dostarczenie dalszego uzbrojenia m.in. bojowych wozów piechoty typu Marder, „które armia ukraińska mogłaby wykorzystać do przemieszczania się i dokładnego atakowania rosyjskich pozycji”.

Na wzmiankę, że kanclerz najwyraźniej widzi sprawy inaczej, Strack-Zimmermann odpowiedziała: – Co nas wszystkich zastanawia.

Pułkownik porównuje Izium do Katynia

REKLAMA