Były minister w rządzie PiS: „Inflacja odczuwalna 30-35 proc. Większą część wykreowaliśmy sobie sami”

Stanisław Kluza.
Stanisław Kluza. / Fot. PAP
REKLAMA

PiS zapewnia, że rekordowa inflacja nie jest następstwem ich polityki. Innego zdania jest Stanisław Kluza, ekonomista, były minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego i były szef Komisji Nadzoru Finansowego.

Drożyzna w Polsce się rozkręca, inflacja szaleje, ale PiS umywa ręce. Władza twierdzi, że co złego, to nie oni, tylko Putin i wymyśliła pojęcie „putinflacja”.

REKLAMA

Tezę tę brutalnie weryfikuje osoba blisko związana ze środowiskiem PiS. Kluza pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza oraz ministra finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Był też pierwszym przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

W rozmowie z RMF FM Kluza wskazuje, że choć oficjalnie inflacja sięga 18 proc., to tzw. „odczuwalna” wynosi 30-35 proc.

Mamy inflację tzw. konsumencką – 18 proc., inflację producencką w granicach 25 proc., mówimy też o inflacji bazowej, która jest zbliżona do 11 proc. Często używam takiego sformułowania inflacja odczuwalna. W mojej ocenie dla niezamożnego, bądź średnio zamożnego gospodarstwa domowego, które ma bardzo duży udział produktów codziennej potrzeby w swoim koszyku konsumpcyjnym, jest zbliżona do 30-35 proc. – mówi Kluza.

Wskazuje, że na drożyznę złożyło się wiele czynników. Nie za wszystko odpowiada rząd, ale na pewno nie jest też tak, że rząd nie jest niczemu winien. A taką narrację starają się forsować Mateusz Morawiecki i spółka.

Inflacja w Polsce była już dosyć wysoka, zanim doszło do wojny na Ukrainie. Presja inflacyjna w Polsce i naszym regionie Europy pojawiła się już w połowie 2019 roku. Pojawienie się epidemii Covid de facto wychłodziło i opóźniło efekty inflacyjne o rok-półtora – mówił Kluza.

To był czas, kiedy polityka pieniężna powinna się przygotować lepiej na ryzyko wyjścia tej inflacji ukrytej z okresu covidowego. Uważam, że się nie przygotowała i podjęła działania dokładnie odwrotne do tych, które powinna. W tym czasie również doszło do bardzo dużej ekspansji fiskalnej – zaznaczył były minister finansów.

Zdecydowanie większą część inflacji wykreowaliśmy sobie sami, duża część wynika z negatywnego sprzężenia zwrotnego pomiędzy polityką pieniężną i fiskalną. Obecnie dużo więcej dokłada do tej inflacji polityka fiskalna – podsumował na antenie RMF FM Kluza.

Wzrost cen i zamknięcia na zimę. Drożyzna zbiera żniwo w hotelach

REKLAMA