
Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego nie chce startować z jednej listy z Lewicą. Ludowcy mają ambicje, by powalczyć o głosy wyborców konserwatywnych.
Wszystko wskazuje na to, że tzw. „totalna opozycja” nie wystartuje z jednej listy w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Wygląda na to, że różnice programowe pomiędzy ugrupowaniami są zbyt duże.
Ludowcy nie chcą na przykład startować z tej samej listy co Lewica. Prezes Kosiniak-Kamysz twierdzi, że w ten sposób zraziliby do siebie wyborców konserwatywnych.
– Jeżeli nie chcemy stracić żadnego wyborcy, również o tej wrażliwości bardzo często konserwatywnej, z poszanowaniem dla tradycji narodowych, ale też ludowych i chrześcijańskich, to pójście ze skrajną lewicą na jednej liście odbiera część wyborców. Oni zostają w domu, a w najgorszym wypadku idą i głosują z zaciśniętymi zębami na PiS – mówił lider ludowców w radiu RMF FM.
Kosiniak-Kamysz uważa, że opozycja powinna wystartować nie na jednej, ale na dwóch listach wyborczych.
– Moim marzeniem nie była jedna lista w wyborach. Uważam, że powinny być dwie listy w wyborach. Ważna jest jedna lista spraw do załatwienia po wyborach – powiedział ludowiec.
– Porażką Polski będzie, jeżeli dalej będą trwały złe rządy i za to my poniesiemy odpowiedzialność. Je tę odpowiedzialność biorę na siebie jako jeden z tych, który przewodzi formacjom parlamentarny i biorącym udział w wyborach. To jest wielka odpowiedzialność. To jest moment finalny. Wszystko zostanie zaakceptowane i wiele zostanie wybaczone, jeżeli na końcu będzie sukces – stwierdził.
Kosiniak-Kamysz powiedział też, że nie chce „obrażać wyborcy PiS, bo o niego zabiegamy”. – Apeluję do wszystkich partii opozycyjnych: nie wolno obrażać wyborców PiS-u. My mamy pokonać PiS i przekonać wyborców PiS-u. Z szacunkiem dla tych wyborców – zaznaczył.
Bosak: PiS poszedł na większe ustępstwa wobec UE niż rząd Tuska przez 8 lat [VIDEO]