
Dziennikarze Onetu ustalili, że podający się za audiologa Adam Pabiś, który jako ekspert ds. medycyny występował w „Pytaniu na Śniadanie” TVP i radiu TOK FM, nie ma w rzeczywistości wykształcenia medycznego.
Takiego eksperta zapraszała do siebie zarówno „reżimówka” jak i proopozycyjne radio, którego chętnie słuchają lewicowcy. Dziennikarze Onetu ustalili, że Adam Pabiś, który tak chętnie był zapraszany do mediów, nie jest żadnym ekspertem medycznym i nie ma takiego wykształcenia medycznego, jak twierdzi.
Co więcej – mężczyzna jest oszustem, który nieprawdziwie podaje, że ukończył amerykańską uczelnię Northwestern University. Pabiś posługuje się też tytułem doktorskim, do którego nie ma prawa.
„Ekspert” TVP i TOK FM miał też oferować swoje usługi przez Internet, twierdząc, że prowadzi własny gabinet. Oto kilka komentarzy klientów, do których dotarli Baczyński i Schwertner:
„Pabiś sprzedał mi za 7 tys. zł aparaty słuchowe, które warte są u innych audiologów około 3-4 tys. Cała procedura leczenia miała polegać na tym, że spotykamy się raz na trzy tygodnie, aby wyregulować odpowiednią częstotliwość w tych aparatach” – relacjonuje jedna z osób.
„W tym celu Pabiś umawiał się w ze mną w jakimś punkcie, do którego trzeba było dojechać, a na miejscu najczęściej okazywało się, że go nie ma. Potem wymyślał różne bajki: a to mu prawo jazdy zabrali, a to stał w korku na autostradzie” – dodaje.
Osób, od których Pabiś wyłudził pieniądze w ten sposób, miało być o wiele więcej. Ale to jeszcze nie wszystko – Pabiś miał stworzyć fikcyjny magazyn naukowy, w którym opublikował wyniki swoich nieistniejących badań.
Co ciekawe – oszust wyłudził w 2015 roku dotację z UE. Dostał dokładnie 997 tys. zł w ramach programu „wspierania innowacyjności” od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na stworzenie innowacyjnej maszyny do leczenia szumów usznych.
Kim naprawdę jest Pabiś? Zdaniem dziennikarzy Onetu mężczyzna zdobył licencjat na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu ze specjalnością w protetyce słuchu. Po studiach był sprzedawcą, który – żeby uwiarygodnić swoją postać w oczach klientów – zaczął się przedstawiać jako lekarz.